od czego zacząć naukę szydełkowania

OD CZEGO ZACZĄĆ NAUKĘ SZYDEŁKOWANIA?


Pamiętam swoje pierwsze kroki na drodze przygody z szydełkową pasją. Zaczęło się bardzo niewinnie – po prostu chciałam spróbować i przekonać się na własnej skórze – czy dam radę nauczyć się tej magicznej sztuki. Kiedy pierwsze koty przeskoczyły już przez płoty zaczęłam szukać w sieci rzeczy, które można wykonać na szydełku. Sami już pewnie wiecie, że te cuda nie mają granic. Jeśli jesteście właśnie na tym etapie zauroczenia szydełkowymi pracami i podjęliście decyzję, że chcecie nauczyć się szydełkować, ta mini lekcja może okazać się Wam przydatna – od czego zacząć naukę szydełkowania? Pozwólcie, że dorzucę do tego tematu swoje 3 grosze.

WARSZTAT SZYDEŁKOWY

Przede wszystkim należy zaopatrzyć się w szydełko i włóczkę. Polecam zakup jednego szydełka o grubości co najmniej 4 mm (wystarczy nam, aby sprawdzić, czy szydełkowanie jest dla nas, czy też raczej za chwilę rzucimy je w kąt) i małego motka włóczki. Propozycje są dwie – kup najtańszą włóczkę (jakiś akryl, np. Elian Klasik), która z powodzeniem wystarczy, by zachłystnąć się pasją (a nie mając porównania nie będziemy narzekać).

Opcja druga – od razu kup dobrej jakości bawełnianą włóczkę (zerknij np. na Yarn Art Jeans) i już na wstępie poczuj przyjemność z dziergania. To na początek wystarczy. Oczywiście przydadzą się też nożyczki, ale zakładam, że te ma każdy : ) Może w tym momencie przyda Ci się także wiedza na temat rodzajów szydełek i włóczek – nie jest to jednak obowiązkowe.

TUTORIALE

Na swoim przykładzie mogę napisać, że ten pierwszy raz ma ogromne znaczenie – najlepiej, by okazał się przyjemny, a żeby tak się stało warto sięgnąć po przydatny i czytelny tutorial, który nie zniechęci do dalszych prób. Na początek mała uwaga – warto powstrzymać się troszkę, zanim weźmie się szydełko do ręki z zamiarem wyszydełkowania serwetki i poznać najpierw podstawy. Ja polecam np. filmik „Jak robić słupki na szydełku?” i z tej serii także „Jak zrobić półsłupek na szydełku?”. W dalszej kolejności warto dowiedzieć się jak czytać schematy szydełkowe.

CZAS NA PRAKTYKĘ

W pierwszych szydełkowych wprawkach polecam stworzyć bardzo prosty kwadrat (granny square). I tu możesz posłużyć się filmikiem z małym instruktażem lub schematem nieco innego kwadratu, który wykorzysta Twoją umiejętność czytania schematów. Jak widzicie na poniższym obrazku – całość opiera się na znajomości łańcuszka i słupków.

schemat na szydełkowy kwadrat

Przyznam szczerze, że jeśli chodzi o schematy szydełkowe, to ja używam ich tylko i wyłącznie do szydełkowania serwetek, obrusów, podkładek pod kubki, aplikacji i jakichś wzorów ażurowych. Nie mogę jakoś polubić opisów wykonania maskotek – może dlatego, że opracowuję sobie w głowie swoje własne wzory albo dlatego, że lubię szybki efekt, a ślęczenie nad kartką z opisem i przeliczanie oczek na pewno nie pozwala go osiągnąć.

OCZYWISTA OCZYWISTOŚĆ

A na koniec oczywista oczywistość – nic tak dobrze nie uczy szydełkowania, jak praktyka i próbowanie nowych wzorów, stawianie sobie celów i wyższych poprzeczek. Po pewnym czasie, kiedy pojmiesz już wszystkie podstawy, nie będzie dla Ciebie rzeczy, których nie wyszydełkujesz. Będziesz chciał więcej  i więcej. Bramy niezmierzonych możliwości staną przed Tobą otworem. Pomysłom i poszukiwaniom inspiracji nie będzie końca. Twoje półki przestaną mieścić motki włóczek. Wtedy zrozumiesz, że nie można bez tego żyć.

W następnej części Nauki szydełkowania planuję pokazać, jak wykonać tzw. magiczny krąg (magic ring). To podstawa, by stworzyć szydełkową kulkę (a od tego już krótka droga do maskotki) : )

Podziel się z innnymi
jak zrobić serce na szydełku

JAK ZROBIĆ SERCE NA SZYDEŁKU?


Są takie wzory i szydełkowe schematy, które mimo tego, że są niezwykle proste i szybkie w realizacji (nawet dla początkujących), to cieszą oko pięknym efektem. Do takich należy z pewnością schemat serduszka, które chciałabym Wam pokazać krok po kroku w tym mini tutorialu. Serduszko, jako aplikacja fajnie może wyglądać jako większa całość w postaci małej girlandy, jako spinka, czy po prostu naszyte na ubranie. Ja przyszywam serduszka na brzuszki maskotek. Ozdabiam też nimi paczuszki, które wysyłam do klientów Czarodziejskiej Chatki.

CO BĘDZIE NAM POTRZEBNE?

  • trochę włóczki – np. Yarn Art Jeans w kolorze czerwonym
  • szydełko (do włóczki Art Jeans – 3mm)
  • nożyczki
  • podstawy szydełkowania (umiejętność wykonania słupka, słupka z podwójnym narzutem oraz „magicznego kręgu”)

MAGICZNY KRĄG

Zaczynamy od wykonania magicznego kręgu (lub, jak kto woli magicznego kółka/pętli – magic loop). Na tym kręgu dziergamy 3 oczka łańcuszka.

jak wyszydełkować serce

Następnie 3 słupki podwójne (2 razy robimy narzut nici – 2 razy nawijamy nić) i 3 słupki.

jak zrobić serce na szydełku

Potem oczko łańcuszka i 1 słupek podwójny. W dalszych krokach wykonujemy oczko łańcuszka, potem 3 słupki, 3 słupki podwójne i na koniec oczko ścisłe (zamykające magiczny krąg). Pociagamy za nitkę od magicznego kręgu i nadajemy kształt naszemu sercu. Związujemy ze sobą wystające nitki i obcinamy je. Serce gotowe.

Cały powyższy opis można zamknąć w jednym, poniższym schemacie.

serce-schemat

schemat serca (mojego autorstwa)

 

szydełkowanie

O TYM, JAK RODZI SIĘ PASJA


O tym, jak rodzi się pasja wie na pewno każdy z Was, bo mogliście z pewnością odczuć owe narodziny na własnej skórze. Ja – też. Mam ochotę podzielić się z Wami tym, jak u mnie kształtowała się kreatywność i jak różna była w różnych momentach mojego życia.

KREATYWNOŚĆ PRZEDSZKOLNA

Jako pedagog jestem zdania, że to najmłodsze lata naszego życia kształtują najmocniej naszą osobowość i mają ogromny wpływ na to, jakimi dorosłymi kiedyś będziemy. Czas przedszkolny to świetny moment, by odkryć pewne zainteresowania dziecka, jego talenty i czułe punkty. Przyznam szczerze, że nie pamiętam za dobrze mojego okresu przedszkolnego – żadnego zmuszania do owsianki, ani płaczów po porannych pożegnaniach z rodzicami za to np. szczegół – jak podczas jedzenia zupy wypadł mi mleczny ząb i jak strasznie płakał pewien chopiec, którego na początku brałam za dziewczynkę.

A o samej sobie tyle – widzę małą dziewczynkę z długimi kucykami związanymi gumką-kwiatem i dołeczkami w policzkach. Przypominam sobie jej marudzenie, gdy mama czesała jej włosy i zaplątywała warkoczyki. I jeszcze jedzenie śniegu z kolegami i koleżankami w zimowych sceneriach na placu przed przedszkolem. Jakieś „układy taneczne” do „oj ty, ty, oj ty, ty, za koszyczek zapłać mi…” i śpiewy na przedszkolnych występach. I jeszcze recytacje dziecięcych wierszy Brzechwy – podobno znałam całe mnóstwo – ale tak maja chyba wszyscy w takim wieku. To tyle, jeśli chodzi o tę dziecięcą kreatywność w przedszkolu. Bardzo lubiłam malować i często, w chwilach tej największej dziecięcej nudy, zadręczałam mamę pytaniami – „co mam namalować?”. Ach i jeszcze uwielbiam wymyślać zabawy i ich zasady.

TWÓRCZOŚĆ SZKOLNA

Znacznie większa kreatywność zrodziła się potem – w czasach późno-przedszkolnych i wczesnoszkolnych. Umiejętność pisania i czytania otworzyły przede mną wrota do niezależności i ogromnych pokładów wyrażenia siebie. Tak, tak. W domowym zaciszu powstała moja mała „drukarnia”, która wydawała tygodnik „To my”. Nakład wynosił całe 2 egzemplarze, ale za to rozchodziły się one, jak świeże francuskie croissanty. Ręcznie malowane ilustracje, bogato zdobione strony, ciekawostki ze świata i nauki, krzyżówki, dowcipy, wiadomości z pierwszej ręki – to musiało się udać. W międzyczasie byłam znaną polską dziennikarką radiową i pomysłodawcą utworzenia nowego programu radiowego – „Radio Tęcza”. Wywiady ze „znanymi ludźmi”, wiadomości, pogoda, dobra muzyka, poradniki, jak pielęgnować kwiaty, jak porządkować mieszkanie, liczne konkursy – wszystko to na szpuli magnetofonu Unitra – do dziś mogę odsłuchiwać. Niezmierzone pole do rozwoju kreatywności i pomysłowości. Oprócz tego potrafiłam godzinami czytać książki i wymyślać najbardziej wymyślne scenariusze zabaw. Muszę wspomnieć także, że miałam za sobą karierę stylistki. Moje lalki prawie codziennie bywały w moim salonie – czesanie, farbowanie i ścinanie włosów, do tego szycie przedziwnych ubrań. Lalki bardzo sobie chwaliły takie usługi, no może za wyjątkiem jednej, która z blond piękności stała się czerwonowłosym postrachem dla okolicznych  Ken’ów.

LICEUM I POEZJA

W czasach licealnych zauważyłam u siebie dość spore zmiany osobowościowe – w końcu człowiek zaczynał powoli dojrzewać i małymi kroczkami wchodzić w świat dorosłych. Nosiłam się w brązach i beżach (nie wiem, skąd ten pomysł, że to kolory francuskich kobiet). Nigdy nie lubiłam poezji (nie piszę tu o dziecięcych rymowankach, czy rymach częstochowskich). Szkoła nie potrafiła nią zainteresować, bo nie za bardzo miała na nią pomysł. Wszystko sprowadzało się do pytania „co poeta miał na myśli?” i na szukaniu jedynie słusznej interpretacji wiersza. Nie pamiętam dokładnie, kiedy to się stało, że nagle zaczęłam odczuwać poezję po swojemu. Wiem, że miałam jakąś taką małą potrzebę wyrażenia swoich myśli, tęsknot, marzeń, żali właśnie w taki poetycki sposób. Zaczęło się. Dużo czytałam i pisałam na papierowych stronach. Udzielałam się na forach internetowych. Pracowałam nad stylem, aby pewnego razu poczuć, że jestem gotowa pokazać innym te moje wyrzuty uczuć i emocji. Kiedy byłam na studiach udało mi się znaleźć wydawcę i chwilę potem mogłam cieszyć się własnym debiutanckim tomikiem „Słone paluszki”. Do dziś patrzę na niego z wielkim sentymentem. Do dziś podoba mi się jego minimalizm, okładka, ilustracje tworzone specjalnie pod moje teksty i ten zapach kartek…

DOROSŁOŚĆ

Byłam przekonana, że ta moja fascynacja poezją nie będzie miała końca, że wreszcie znalazłam swoją pasję i że już zawsze będę pisała. Poezja przywarła do mojej duszy, niczym rzep (jakkolwiek górnolotnie i banalnie to brzmi). Zaczęłam przygotowywać teksty do kolejnego tomiku i odczuwać ogromną satysfakcję, gdy pytano mnie o to, kiedy będzie wydany, czytać opinie czytelników na temat poprzedniego tomiku,  spotykać na księgarnianych półkach znajomą nagą dziewczynę z okładki… O jakże się myliłam. Na horyzoncie pojawiła się miłość i to ona jest wszystkiemu winna. Nie było już w duszy takich smętnych uczuć i tego, co było inspiracją do pisania. W jednej chwili skończyło się. Miałam trochę żalu, ale czy można złościć się na szczęście? Potem małżeństwo, narodziny Zuzi i brak czasu. Wciąż szukałam jednak czegoś, co pozwoliłoby mi wykazać się kreatywnością, bo jak człowiek raz ją u siebie odnajdzie, to już zawsze będzie potrzebował tworzyć – „czasami człowiek musi, inaczej się udusi”. W tym czasie bardzo zainteresowała mnie tematyka stron internetowych. Kiedy rozpoznałam temat zaczęłam je tworzyć, dorzucając do tego moje zamiłowanie do słów. Pisałam teksty copywriterskie, wymyślałam hasła i nazwy. Tworzyłam strony www.  Na samym końcu pojawiło się szydełkowanie – zupełnie w samą porę. Dalsza historia jest Wam znana.

Dziś nie pracuję w zawodzie (nauczyciela reedukatora), ale spędzam 8 godzin dziennie w biurowcu firmy tworzącej oprogramowanie, nie pisuję wierszy, od czasu do czasu maluję obrazki w dziecięcych kolorowankach, a po godzinach prowadzę swoją małą szydełkową jednoosobową firmę i tego bloga (i stronę FB). Od czasu do czasu czuje potrzebę sięgnięcia po decoupage, szycie, tworzenie bransoletek, itp. To w pełni zadowala moja kreatywną naturę – nie mam czasu na nudę, moja potrzeba tworzenia spełnia się każdego dnia. Spełniam się ja.

A jak długa była Twoja droga do spełnienia? Może opisałaś/eś o tym na swoim blogu? Podziel się.