SOWA BRELOCZEK


Nie wiem, jak to się stało, że ta sówka nie zadebiutowała jeszcze na blogu, zwłaszcza, że powstała jeszcze przed poprzednimi świętami Bożego Narodzenia, stąd ten sankowy motyw na zdjęciu, który na szczęście ładnie wpisuje się w zimową aurę, która gości za oknem. Została zamówiona jako upominek gwiazdkowy. Na pewno dynda już przy kluczykach, torebce lub plecaku. Od tamtej pory nie tworzyłam żadnej sówki, a chciałoby się, chciało : ) Mam taki sprytny plan, że jak tylko odznaczę wszystkie zadania w plannerze (co wciąż graniczy z cudem, bo zamówień przybywa), to wyszydełkuję kilka maskotek, breloczków na zapas – pomysłów w głowie całe mnóstwo, inspiracji dookoła jeszcze więcej.

Gdyby ktoś z Was miał ochotę wykonać podobną szydełkową sowę, to zapraszam do małego tutoriala – „JAK ZROBIĆ SOWĘ NA SZYDEŁKU?”

pluszowy miś handmade

MIŚ Z HIMALAYA DOLPHIN BABY


Też macie wrażenie, że tak niedawno było Boże Narodzenie, że początek Nowego Roku? Tak ten czas szybko biegnie, że ani się obejrzymy a nastanie wiosna. Mi to osobiście w ogóle nie przeszkadza, bo wiosnę uwielbiam i czekam na nią z utęsknieniem. Jednak sporym plusem zimy i tych ciemnych wieczorów jest to, że dzierga mi się wtedy niezwykle sprawnie. Jak tylko znajduję wolny czas, to włączam sobie jakiś łatwy, lekki i przyjemny serial, biorę w rękę szydełko i działam na drugim etacie w Czarodziejskiej Chatce.

Już nawet nie liczę, ile maskotek wyszło do tej pory spod mojego szydełka. Za to z tęsknotą zerkam na szydełka tunezyjskie, które sprawił mi Święty Mikołaj. Pierwsze próby ściegów tunezyjskich już poczyniłam, ale marzy mi się jakaś większa forma. Z szuflady pracowni dobiegają mnie też pojękiwania grubaśnej miętowej włóczki, której marzy się, by stać się otulaczem na szyję. No tak, tak – na wszystko przyjdzie pora? 🙂

Ostatni tydzień minął mi na walce z paskudnym wirusem grypy i gorączką (na szczęście mogłam sobie pozwolić na pracę z domu, więc wirus w końcu odpuścił). Oczywiście choróbsko zaczęło od Zuzi, potem dopadło mnie, a na koniec jeszcze męża – było więc dość wesoło. Komu akurat spadła temperatura karmił i poił resztę 🙂 Mam nadzieję, że limit zachorowań już wyczerpaliśmy.

maskotka Tupcio Chrupcio

MASKOTKA TUPCIO CHRUPCIO Z BAJKI


Wiecie, nawet się nie spodziewałam, że tak wiele pracy przed świętami będę miała w tej mojej Czarodziejskiej Chatce, choć rok poprzedni mógł już mnie nieco nauczyć w tym temacie. Nie narzekam, nie narzekam – marzyłam w końcu o tym. Zakasywałam rękawy i dziergałam w każdej wolnej chwili – chciałam, by wszystkie zamówienia dotarły na czas – zwłaszcza te, które mają się znaleźć w prezencie pod choinką już 24 grudnia. W końcu Święty Mikołaj nie robi takich numerów.

Dziergałam ostatnio sporo Tupciów – o takich, jak ten, ze zdjęć – może pamiętacie. Myślę, że sprawi sporo frajdy wszystkim miłośnikom tej sympatycznej postaci z bajki.

Pakowanie prezentów mam już za sobą – myślę, że Święty Mikołaj może być ze mnie dumny, o ile lubi minimalizm i naturę ; ) Wczoraj też stanęła u nas w domu choinka (nie w dzień Wigilii, jak planowałam, a właśnie wczoraj, bo uważam, że ubieranie choinki nie może odbywać się w pośpiechu – musi nieść radość).  W tym roku postawiliśmy na biel i srebro (są srebrno-białe grzybki, szyszki, jabłuszka, srebrne sówki, białe brokatowe jelonki, sopelki i wiele połyskujących gwiazdek) – do tego biały kolor lampek. Uwielbiam ten magiczny czas…