portmonetka miś

PORTMONETKA MIŚ


Z zamiarem wyszydełkowania  portmonetki z mordką misia nosiłam się bardzo długo, ale  nie umiałam znaleźć ani chwili poza czasem poświęconym na wykonanie zamówień, więc portmonetka pozostawała cały czas w fazie odległych planów – wiecie, jak to jest. Kiedy przebywałam na urlopie w Kłodzku postanowiłam jednak dać sobie nieco więcej dowolności, nie spinać się tak bardzo (to niezdrowe dla pasji) i zrobić choć jedną rzecz z mojej listy szydełkowych „marzeń”. Padło, więc na ową portmonetkę. Jako, że miałam już gotowy pomysł – wiedziałam, że musi być w stylistyce moich szydełkowych otulaczy na kubek i rękomisiów – powstała w dość krótkim czasie, a ja mogłam odetchnąć z ulgą. Uwielbiam takie drobne gadżety. Niby można mieć zwykłą portmonetkę, ale można też mieć coś, co lubi się mocniej i wygląda ciekawiej, prawda?

Jakiś czas temu kupiłam kilka sztuk bigli ze Stoklasy – na tzw. zapas i świetnie się teraz przydały. Nie trzeba męczyć się przy ich zamontowaniu – wystarczy przyszyć do materiału. Niestety zapasy powoli się kończą, więc pewnie trzeba będzie je uzupełnić, bo nigdy nic nie wiadomo. Portmonetka trafiła na sprzedaż do galerii rękodzieła. W planach mam wykonanie małego misiowego „klucznika” do kompletu z portmonetką. Wizja już jest, gorzej z czasem, ale jak widać dla chcącego – nic trudnego.

szydełkowy miś

JAK WYKONAĆ MISIA NA SZYDEŁKU?


Pozwólcie, że dziś wrócę do czasów, kiedy dopiero raczkowałam w technice szydełkowania, a to tylko po to, by napisać słów kilka o tym, co przy dzierganiu misia bardzo może się przydać. Pamiętam, że kiedy postanowiłam podjąć się swojej pierwszej próby stworzenia misia na szydełku nie bardzo wiedziałam, co do pracy będzie mi potrzebne. Pomijam oczywiście narzędzia takie, jak nożyczki – te raczej każdy ma w swoim domu. Nie każdy jednak ma fajną włóczkę, odpowiednią igłę, czy wreszcie coś, co może posłużyć, jako nosek, czy oczy. Napiszę o kilku moich spostrzeżeniach, które mogą znacznie ułatwić pracę nad wykonaniem szydełkowej maskotki.

Jaką włóczką dziergać misia?

W małym poradniku na temat włóczek wymądrzałam się nieco o walorach różnych gatunków. Jaką jednak włóczkę konkretnie wybrać na misia? Mając dzisiejszą wiedzę zdecydowanie mogę polecić Wam włóczkę Himalaya Dolphin Baby lub jej odpowiednik innej firmy YarnArt – Dolce. Misie wykonane tymi włóczkami do złudzenia przypominają pluszowe misie i jedynie szydełkowy splot zdradza, że są wykonane na szydełku. Są za to niezwykle miękkie, puszyste i delikatne. Warto więc dla tego efektu pomęczyć się nieco z tą włóczką – uprzedzam, że może podczas pracy gubić nieco „włosków”. Misie rosną w oczach, bo włóczki są dość grube. Świetnie radzi sobie z tą grubością szydełko 5mm, ale i 3.5 może dać pożądany efekt – warto wypróbować.

Z czystym sumieniem mogę polecić także moją ulubioną włóczkę składająca się z bawełny i akrylu, czyli YarnArt Jeans. Ja wykorzystuję do niej szydełko 3,5 mm. Włóczka jest bardzo przyjemna w dotyku i wydajna. Nie mechaci się, daje bardzo estetyczny splot i przede wszystkim występuje w dość bogatej kolorystyce.

Maskotki dość fajnie prezentują się także, gdy są wykonane z włóczek fantazyjnych. Te bardzo często sprawiają, że nie widać szydełkowego splotu, dlatego maskotki wyglądają, jakby były szyte. Moją ulubioną włóczką tego typu jest np. Cuddles Chunky oraz YarnArt Happy. Jedynym minusem dziergania tymi kudłatymi włóczkami jest to, że bardzo źle się prują i dość ciężko trafić w oczko z poprzedniego rzędu, ale wszystko to kwestia wprawy. Efekt, w postaci mięciutkiego i kudłatego misia, jest wart tych zmagań.

Oczka i noski do maskotek

Dziś niezwykle łatwo odnaleźć w Internecie polskich sprzedwców, którzy mają w swojej ofercie różne, przeróżne noski i oczka z podkładkami. Kiedy ja zaczynałam swoją przygodę z szydełkowaniem maskotek, musiałam zamawiać je aż z Chin, korzystając ze sklepów typu Etsy (na aliexpress wciąż jest najtaniej, ale czas oczekiwania wynosi nawet do 3 tygodni). Wiele razy czekałam na przesyłkę nawet po 2 tygodnie. Często wybierałam, więc prostszą formę i wszywałm misiom koraliki zamiast oczu, a noski wyszywałam kordonkiem. To nadal jeden z najtańszych sposóbów pracy z maskotkami. Koraliki trzeba wszywać dość mocno i ciasno, by nie było widać kordonka, ale jest i na to sposób. Pojawiły się w sprzedaży guziki z „nóżką”, które do złudzenia przypominają plastikowe oczka z podkładkami. Wystarczy taki guzik przyszyć od spodu do maskotki. Zerknijcie do Stoklasy (z darmową wysyłką przez Pocztę Polską) – mają tu spory wybór – od bardziej wypukłych do mniej wypukłych. Można także posłużyć sie tego typu guzikami w kształcie serca i z nich wykonać maskotce nosek. Moim ostatnim odkryciem są zamszowe, niezwykle milutkie w dotyku noski. Można je kupić TU w bardzo przystępnej cenie – 1,12 za 2 sztuki.

Z pewnością guziki z nóżką są dużą tańszą alternatywą dla „safety eyes” – bezpiecznie montowane oczka, czy noski i dużo bezpieczniejszą dla koralików. Można je dość dokładnie przymocować, a efekt jest naprawdę fajny. Jeśli nie chcemy wydawać zbyt wielu pieniędzy na bezpieczne noski dla maskotek, możemy po prostu wyszyć odpowiedni kształt kordonkiem. Popatrzcie na moje propozycje wyszywanych nosków – wybór kształtów dośc spory:

Przydatna może okazać się także tabela podpowiadającą jaki nos, czy oczy wybrać do konkretnego rozmiaru maskotki/lalki. Jeśli potrzebujemy wykonać maskotkę o rozmiarze np. 20 cm, wykorzystajmy oczka w rozmiarze 7-8 mm i nosek – 9-12 mm. Wtedy osiągniemy najlepszy efekt.

tabelarozmiarow

Czym wypełniać maskotki?

Najodpowiedniejszym wypełniaczem do maskotek będą antyalergiczne kulki PES, jakimi wypełniane są poduszki lub po prostu wkład poduszkowy pochodzący z poduszek IKEA lub Jysk. Maskotki z takim wnętrzem można spokojnie prać, a po praniu nadać właściwy kształt. Zdecydowanie nie polecam żadnej waty, ani ścinków materiału. W końcu chodzi o to, by maskotka trzymała fason, była miękka i „przytulaszcza”.

Do maskotki można włożyć także piszczałki i nasza maskotka stanie się bardziej interaktywną – zwłaszcza, jeśli ma być podarowana niemowlakowi. Wiem, że niektórzy praktykują też różnego rodzaju szeleszczące torebki, które zaszywają w środku maskotek.

Czym zszywać maskotki?

Pomyślicie pewnie, że to zupełnie oczywiste, czym zszywać elementy maskotek, ale z doświadczenia wiem, że odpowiednia igła bardzo, ale to bardzo ułatwia pracę. Ja moje miśki zszywam specjalnę długą igłą, która pozwala mi przeszywać się nią od głowy aż po ręce – bardzo przydatne przy duzych maskotkach. Krótką igłą musielibyśmy działać na raty. Polecam, więc takie długie igły, a najlepiej od razu z dużym uszkiem – przewleczemy przez nie grubsze włóczki. Jaką nicią zszywać maskotki? Najlepiej, by była to ta sama nić włóczki, którą szydełkowaliśmy maskotkę – wtedy szwy szycia nie będą rzucać się w oczy.

szydełkowe maskotki

CZARODZIEJSKA CHATKA I RĘKOMISIE


Siedzę sobie teraz przy swoim małym centrum dowodzenia Czarodziejską Chatką. Patrzę na bałagan panujący na biurku. Wiem, że powinnam dokończyć tego misia, bo teraz jest czas i miejsce, bo tak zaplanowałam, ale jakoś wzięło mnie na wspominki, a to najlepszy moment, żeby się wypisać. Gdzie, jak nie na blogu? Myślę sobie, że mam szczęście i że świetnie się stało, że misie znajdują wciąż nabywców, a może to już czas, kiedy to raczej nabywcy znajdują rękomisie.

Zaczynałam przecież tak niewinnie. Liczyła się tylko pasja, która pozwalała zająć chwilę nudy i przysłonić zbędne myśli. Dysponowałam jednym szydełkiem, tanią włóczką i koralikami, z których powstawały oczy. Pierwsze misie trafiały do szuflady – były wykonane z fantazyjnych włóczek w kolorach tęczy (a propos – mam plan, by do takich włóczek wrócić). Pamiętam, jak wiele czasu poświęciłam na to, by dopracować proporcje i uchwycić styl. Było to dla mnie naprawdę ważne, a stało się jeszcze ważniejsze, kiedy ruszyłam z Czarodziejską Chatką. Chcę tworzyć maskotki i inne szydełkowe rzeczy, które sama chciałabym kupić. Muszą, więc spełniać pewne normy jakościowe i wizualne. Dobrze wiem, że ludzie, którzy cenią rękodzieło i mają świadomość tego, że musi być ono droższe od rzeczy wytwarzanych masowo, cenią też jego wykonanie i estetykę. Mocno o nią dbam.

Do pełni szczęścia brakuje mi, więc jeszcze tego, by maskotki pakowane były w gustowne pudełka z okienkiem, ale to oznacza jedno – rękomisie musiałyby być droższe, bo i pudełko kosztuje i jakieś dodatki, i cena wysyłki paczki wzrasta. Zastanawiam się więc nad opcją maskotki w ozdobnym pudełku, dla chętnych. Pewnie niedługo wypróbuję. Jak myślicie, czy to będzie na plus?