Konik na biegunach


Na parę dni porzuciłam szydełko (choć sporo prac rozpoczętych), ale zamarzyło mi się powrócić do mojego małego zamiłowania – dekupażu. Kilka dni temu odebrałam z paczkomatu parę drewnianych przedmiotów do ozdobienia tą techniką. Oczywiście zakupy były kontrolowane – zamówiłam skrzyneczkę z sercami, skrzynkę na kuchenne drobiazgi, serduszka, farbki i kilka serwetek.

Jedno z serc wczoraj ozdobiłam. Pomalowałam na capuccinowy kolor i przykleiłam motyw serwetki – konia na biegunach (swoją drogą – marzy mi się taki  drewniany konik na biegunach 3D). Do kompletu powstanie jeszcze drugie serducho – w podobnym stylu vintage.

Ot takie małe rzeczy, a cieszą. W kolejce czekają teraz skrzyneczki – będę próbowała swoich sił w postarzaniu/zadrapaniach. Chciałabym też baaardzo pokombinować z transferem druku na drewno, ale raczej tak mało profesjonalnie – za pomocą np. zmywacza do paznokci, czy soku z cytryny, bo i o takich sposobach czytałam, a może Wy mi coś doradzicie. Jak tanim kosztem przenieść druk na pomalowane drewno?

Jak zwykle chciałabym zrobić wiele, ale jakoś chyba powoli przesilenie wiosenne (czy to już?) daje o sobie znać. W pracy ziewam niemiłosiernie (pomijając to, że przez ostatnie 3 dni migrena nie chciała dać za wygraną), kawa w ogóle nie działa (a jelitom mała czarna już nawet bokiem wychodzi), a kiedy wracam do domu nic mi się nie chce – jedynie spaaaaać…a chciałoby się podziergać – oj chciało… Wy też tak macie?

Zapał do decoupage wciąż nie gaśnie


Po poprzednim decoupage’owaniu zostało mi nieco białej farby przełamanej pomarańczem i jak to ja – nie mogłam tego nie wykorzystać. W końcu zapał do tej cudnej techniki wciąż u mnie nie gaśnie, zwłaszcza, gdy odwiedzam Wasze blogi i oglądam śliczności, którymi ozdabiacie swoje wnętrza – wręcz przeciwnie ciągle jest podsycany.

Na domiar złego postanowiłam dodać moim wnętrzom (nie są do końca moje, ale…) trochę klimatu, i jak mój mąż zobaczył, że wzięłam się za bielenie kolejnej rzeczy, to stwierdził z lekką nutką ironii, że niedługo nasz dom będzie cały biały i kusząco zapytał, czy stół też pobielę – no wiecie – ja to bym chętnie, a jakże, ale (na szczęście dla męża) farby by nie starczyło : ) nie w tym rzucie przynajmniej … chaaaa

Za to na metalową lampkę – ot taka zwykła szara lampka biurowa (żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia przed) – z powodzeniem starczyło. Lampka zupełnie nie pasowała do tego mojego małego kącika, dlatego decyzja była prosta – malujemy!!! Słowo się rzekło. Pomalowałam i późną nocą, kiedy już moja córa smacznie spała wzięłam się za naklejanie różyczek – było z tym trochę zabawy, bo kwiatuszki drobne. Następnego dnia polakierowałam i … voila. Zdecydowanie bardziej mi się podoba, niż w pierwotnej wersji – zdecydowanie  : )

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teraz widzę, że jeszcze router mi nie pasuje kolorystycznie – chaaa, ale ten już będzie musiał zostać – muszę go jakoś zamaskować. A stół przy którym często pracuję… Hmm – jest praktycznie bez klimatu – to był szybki zakup – po prostu był pilnie potrzebny, więc kupiliśmy bez zastanawiania się. Co można z nim zrobić?

Teraz w planach mam zrobienie poszewki na jaśka z szydełkowych kwadratów (oczywiście wszystko w ramach klimatyzacji) – muszę upolować jakiś fajny motyw – najlepiej ze schematem graficznym. Kolory? Oczywiście rozważne i romantyczne : )) Nieuniknione, że w tzw. międzyczasie będę decoupage’ować – mam jeszcze kilka rzeczy na oku. I zdecydowanie postanowiłam popracować nad klimatyzacją swojego kącika – choćbym miała pomalować stół : ))))

Pozdrawiam Was sielsko, anielsko : )

Moje dekupażowanie, cz. 2


No i mam! Swoją pierwszą ozdobioną decoupage’em “rzecz”. Jak tylko odebrałam z paczkomatu (bardzo polecam tę drogę odbioru przesyłek) klej, lakier i pędzel (dodam, że jako początkująca miałam niemały problem, żeby wybrać dobre preparaty i narzędzia – nie miałam pojęcia, że jest tego aż tyle), to zaraz zabrałam się za ozdabianie pomalowanej farbą mini komódki. Rozłożyłam przed sobą serwetki, które miałam w domu (a dzięki temu, że wygrałam kiedyś candy, gdzie nagrodą były właśnie serwetki, to miałam ich naprawdę sporo i miałam w czym wybierać) i zaczęłam planować, która najlepiej się zaprezentuje. Padło na wielce romantyczny wzór róż. Od zawsze marzyło mi się stworzenie w domu choć jednego pomieszczenia, gdzie dominowałby właśnie taki romantyczny styl (shabby górą) i charakter – ciągle w planach, ale od czegoś trzeba zacząć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie mam pojęcia, czy efekt pracy jest zgodny z regułami profesjonalnego decoupage’u, ale działałam krok po kroku, opierając się na jakichś tutorialach, które znalazłam w sieci, więc mam nadzieję, że tak. Niedoskonałości może jakieś są – nie wiem – podoba mi się nawet jeśli… : )

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przyznam szczerze, że baaardzo spodobała mi się ta technika – podobała się od zawsze, ale teraz, gdy mogłam wypróbować ją samodzielnie – jeszcze bardziej. A efekt spowodował, że zaczęłam szukać w domu rzeczy, które mogłabym ozdobić za pomocą decoupage’u i oczywiście znalazłam – o tym innym razem : ) (normalnie fisia mam). Mój mąż się śmieje, że któregoś dnia wejdzie do domu i go nie pozna ; ) że wszystko będzie miało ten romantyczny styl – nie no -bez przesady

OLYMPUS DIGITAL CAMERA