Simple Stylish. Robótki na drutach


ocieplacz na kubek

Nie pamiętam już, ile razy podchodziłam do nauki na drutach – za każdym razem z większym zapałem i większą motywacją, bo ściegi na drutach niezwykle mi się podobają – nawet te podstawowe i najprostsze. Kilka razy co najmniej, ale zazwyczaj kończyło się to tym, że ucieszyłam się wielce, że umiem już dziergać oczka prawe, oczka lewe i kończyć robótkę. Potem druty odchodziły na bok, bo w końcu to szydełko skradło moje serce. Pewnie nie wróciłabym do nich za szybko, gdyby nie nowe czasopismo, które pojawiło się ostatnio w kioskach – „Simple Stylish. Robótki na drutach”.

Muszę się Wam pochwalić, że dostałam od wydawnictwa DeAGOSTINI dwa pierwsze numery – być może i Wy je macie. Dotarło do mnie ozdobne pudło wyłożone czarnym futerkiem, z kotkiem na obrazku i pięknie zapakowanymi numerami. Pudełko już znalazło zastosowanie, a i włóczki zostały dobrze spożytkowane.

Co sądzę o samym czasopiśmie? Zwróciło moją uwagę już kiedy pierwsze reklamy pojawiły się w telewizji. Trzymając w ręku kolejne numery mogę napisać, że czasopismo jest pięknie wydane – fajny papier, cudne ilustracje, które niezwykle zachęcają do sięgnięcia po druty i spróbowania swoich sił, nawet jeśli poprzednie próby skończyły się klęską. Bo któż może się oprzeć zdjęciom wełnianego otulacza z liskiem, czy energetycznej poszewce na poduszkę wykonanej efektownym ryżowym wzorem? No ja nie mogłam przejść obok tego obojętnie.

Czasopismo ma służyć do nauki dziergania na drutach i przyznam szczerze, że mając w pamięci poprzednie nauki nieco ciężko mi było zrozumieć lekcję robienia oczek prawych i lewych prezentowaną w pierwszym numerze. Wiem jednak dlaczego. Czasopismo przedstawia nieco inny sposób dziergania (a także nabierania oczek), a ja znałam inną metodę i cały czas próbowałam naginać to, co przeczytałam w „Simple Stylish” do tej znanej mi metody. Jestem jednak przekonana, że osoby, które nigdy nie trzymały drutów w rękach, niespaczone wiedzą sprzed laty z pewnością poradzą sobie i za pomocą oczek prawych, lewych i ich różnorakim kombinacjom stworzą świetne dodatki do domu.

Do czasopisma dołączane są bardzo dobrej jakości włóczki (50% akryl + 50% wełna) o modnych kolorach, a w pierwszym numerze znajdziemy także drewniane druty 4 mm, a więc wszystko to, co potrzebne jest do pierwszych lekcji „drutowania”. Docelowo z włóczek może powstać ciepła wielobarwna narzuta z elementów (w każdym numerze opis wykonania konkretnych kwadratów), ale ja porwałam się na wykonanie wełnianych otulaczy na kubek. Co więcej wciągnęłam w dzierganie także moją mamę, która robiła na drutach dawno temu. Powstało, więc kilka w różnych wersjach kolorystycznych.

Cieszę się bardzo, że wydawnictwo nie poprzestało jedynie na wydaniu czasopisma, ale publikuje także w Internecie filmiki z tutorialami, uczącymi, jak wykonać dany ścieg. To bardzo ułatwia naukę, zwłaszcza tym, którzy wolą zobaczyć, a nie tylko przeczytać. I jedno wiem, że robienie na drutach wcale nie jest takie trudne, a efekt? Od zawsze uważałam, że ściegi na druty są dużo bardziej szlachetne niż te szydełkowe, choć jedne i drugie są oczywiście niepowtarzalne i dają zupełnie inny rezultat.

Koralikowe prasowanki


koraliki prasowanki

Każdemu na pewno dobrze znane są słowa „w czasie deszczu dzieci się nudzą” – być możenie także z autopsji. Ja akurat znam to doskonale. Pamiętam, że jako dziecko sama potrafiłam się nudzić, mając do dyspozycji dość spory wybór zabaw i męcząc rodziców, by podsunęli mi jakiś pomysł. Teraz obserwuję to samo zachowanie u Zuzi. Ma całe mnóstwo zabawek, które przestają się już mieścić w skrzyniach, na półkach i pudłach (zdecydowanie kiedyś, za moich czasów, nie było takich nawet w marzeniach), a mimo wszystko słyszę „mamo, nudzę się”.

Nawet nie wiecie, jak bardzo cieszę się, więc z tego typu kreatywnych zestawów, które po pierwsze są czymś niezwykle oryginalnym i pomysłowym, a po drugie niosą ze sobą mnóstwo satysfakcji i korzyści – nie tylko dla dzieci. Jakiś czas temu trafił do naszych rąk zestaw koralików zaprasowanek. W zestawie kilka szablonów i całe mnóstwo kolorowych koralików. Oczywiście domyślacie się być może, że koraliki nie czekały zbyt długo na wykorzystanie zgodnie z instrukcją. Zuzia z wielkim zaangażowaniem zasiadła do  nałożenia koralików na szablon sowy. Na opakowaniu znalazł się wzór, więc zadanie nie było aż takie trudne. I tu uwaga – to świetna lekcja dla dzieci, bo ćwiczy małą motorykę, koncentrację i nade wszystko umiejętność chwytania oraz spostrzegawczość. Oczywiście dla Zuzi wszystko to bez znaczenia – najważniejsze było, by ukazała się kolorowa sówka.

Potem już tylko zadanie dla mnie (i powiem Wam, ze byłam podekscytowana), by przez dołączony pergamin, przeprasować koralikową sówkę gorącym żelazkiem. Efekt? Świetny wprost – modna sówka – do zabawy, do ozdoby. Nie muszę Wam chyba nawet wspominać o tym, jak wielka była radość Zuźki, gdy zobaczyła sowę – sowę, którą sama tak misternie układała z koralików. Potem było jeszcze serduszko, do którego przymocowałam breloczek (dołączony do zestawu), i delfinek, i kwiatuszek, i kotek i babeczka …

Szablony można wykorzystywać wielokrotnie, koraliki dokupować, co sprawia, że ta „zabawka”nie zostanie odłożona w kąt, a będzie często używana, gdy tylko przyjdzie ochota.

My z Zuzią bawiłyśmy się naprawdę świetnie, a satysfakcja z wykonania breloczka, który można zawiesić np. przy torebce – ogromna. Tego typu zestawy można kupić dzięki SES Creative Polska (swoją drogą można spędzić wiele czasu przeglądając ofertę zabawek kreatywnych i edukacyjnych na stronie sklepu). Wiem już na pewno, że jak prezenty, to najlepiej te, które wykorzystują kreatywność dziecka.

A Wy znacie koralikowe prasowanki?

Zestaw komunijny


szydełkowy zestaw komunijny

Przywykłam już do tego, że przeważnie w Czarodziejskiej Chatce u Rękomisiów zamawia się misie i inne maskotki. Zresztą widać to najlepiej w tym, co Wam pokazuję. Ale wyszydełkować można tak naprawdę wszystko i gdy tylko pojawia się jakieś zamówienie specjalne, realizuję je bez dwóch zdań – dla odmiany, dla spróbowania sił, dla potwierdzenia samej sobie, że można wszystko. Ostatnio na przykład poproszono mnie o przygotowanie zestawu do I Komunii Świętej. Nie było specjalnych wytycznych (oprócz cieniej bawełny i bieli – oczywiście), więc mogłam wszystko oprzeć na własnym projekcie. Miałam wykonać torebeczkę, „opakowanie” na różaniec, profitkę na świecę (znaliście tę nazwę?) oraz opaskę. Wszystko miało być w jednym stylu – w końcu to komplet.

Wykonałam więc torebeczkę na wzór tej, którą kiedyś wyszydełkowałam w związku z Jane Austen, portmonetkę przy wykorzystaniu wzoru kwadratu z afrykańskim kwiatem, osłonkę na świecę i opaskę. Myślę sobie, że wszystko dość delikatne i w sam raz na tę specjalną okoliczność. Torebeczkę i opaskę ozdobiłam szydełkową różyczką. Do całości dodałam troszkę perełek i wmieszałam w biel odrobinę kremu. Spodobało się i to najważniejsze : )