Kocie podstawki


Jak ja uwielbiam pastele – nie wiecie pewnie nawet, jak bardzo i już nawet nie chodzi o modę na nie. Po prostu. Uwielbiam pudrowe cukierki i w smaku i w kolorach. I choć naszprycowane licznymi E, to od wielkiego dzwonu Zuzia potrafi mnie na nie namówić i kupuję, bo to taki smak dzieciństwa, a dodatkowo właśnie te pastele. W koszykach i pudłach pełno u mnie włóczek w takich odcieniach właśnie i gdy mam wybór, to po nie najczęściej sięgam. Ostatnio, na przykład, wyszydełkowałam drugi komplet kocich podstawek. Sięgnęłam po róż, pastelowy róż i delikatny fiolet.

Od jakiegoś czasu chodzą za mną także szydełkowe serwetki – delikatne, małe, kolorowe. Bardzo cenię sobie białe koronkowe serwetki, ale te na mieszkaniową codzienność wydają mi się mniej odpowiednie we wnętrzach niż pastelowe właśnie. Białe są niezwykle eleganckie, a ja chciałabym, by raczej było swojsko i mniej klasycznie. Wprowadzam teraz do salonu miłe dla oka turkusy i pistacjowe odcienie. Lubię je bardzo w połączeniu z brązem i kolorami ziemi. A wiecie kto dla mnie jest inspiracją do kolorowych poczynań? Oto Happy Forms

Pastelowe podkładki pod kubki


Wiosnę w Czarodziejskiej Chatce rozpoczęłam pastelowo, bo kolory takie uwielbiam od dawien dawna (choć wspominałam już, że nie od zawsze, bo jeszcze kilka lat temu na ich widok robiło mi się niedobrze – aż trudno mi teraz w to uwierzyć). Czy można tych kolorów nie lubić – nawet jeśli takie oczywiste? No ja w tej chwili nie umiem i obserwuję modę na te barwy już od dawna – nieprzerwanie trwa. Idąc więc za falą popularności stworzyłam podstawki pod kubki a la kotki. Dość proste w realizacji, minimalistyczne w formie, ale za sprawą kolorów mają to „coś” – tak przynajmniej na nie patrzę i po cichu liczę na to, że ktoś zechce je gościć u siebie.

Fajnie prezentują się w różnych mieszkaniowych aranżacjach, a jak wiadomo to czasem właśnie taki mały szczegół odmienia wnętrze i najbardziej przykuwa uwagę. Mogą więc zatem zagościć na kuchennym stole lub salonowym stoliku, ale równie dobrze odnajdą się też na komódkach i w dziecięcych pokojach (w pokoju Zuzi już wypróbowane). Oczami wyobraźni widzę je też jako kocią girlandę rozwieszoną między półkami. Niekoniecznie dla miłośników kotów. Zuzia wykorzystuje podkładki, jako dywaniki dla swoich małych lal.

W planach mam jeszcze wykonanie kilku innych kompletów w różnych wersjach kolorystycznych – ot taki mój osobisty odpoczynek po dzierganiu maskotek. Czasem trzeba.

szydełkowe podstawki kot

Być może zwróciliście też uwagę na pastelowo różową tackę. To efekt moich ostatnich odwiedzin sklepu Netto – miałam kupić świetlne kule, ale niestety ich już nie było, a z pustymi rękoma wyjść, no tak jakoś…