Szydełkowa czapeczka z ażurem


szydełkowa czapeczka

Odkąd misie pochłonęły mnie bez reszty nie miałam zupełnie czasu na wykonanie czapeczki dla Zuzi. Z ostatniej jesiennej dzierganej w tamtym roku (swoją drogą widzę, że w bardzo podobnym czasie stworzona) powoli zaczyna już wyrastać, a jesień już coraz bliżej. Do tej pory szydełkowałam czapki z nausznikami, ale teraz postawiłam na coś bardziej „dorosłego” (te z nausznikami wydają mi się najlepsze dla maluszków). Stworzyłam więc taką ażurkową czapeczkę z mojej ukochanej włóczki jeans yarn art. Takie połączenie szarości i różu wydało mi się najodpowiedniejsze.

Muszę stworzyć jeszcze cieplejszą wersję na chłodniejsze jesienne dni, jak oczywiście znajdę czas między obowiązkami i misiami z zamówień. Czas biegnie nieubłaganie, a odkąd zaczął się nowy rok przedszkolny, jakby jeszcze przyspieszył. Rano gonitwa, by na czas zaprowadzić Zuzię do przedszkola i by samemu w rozsądnych godzinach pojawić się w pracy, a potem wrócić nie całkiem późną nocą. Męczące to strasznie – nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie – ciągle biec i ciągle coś doganiać, do czegoś spieszyć. Nie mówiąc już o tym czasie, który ucieka, a można byłoby go spożytkować na spokojne śniadania, obiady i kolacje, rozmowy, wspólne radości i takie po prostu nacieszenie się sobą po prawie całodziennym nie-widzeniu. Bo gdy czas jest, to człowiek zbyt zmęczony, sfrustrowany i jakieś zaległości zawsze się znajdą. Dlatego weekendy powinny być szczególnie spokojne i niepowtarzalne.

A gdyby ktoś z Was miał ochotę wykonać taką czapkę, to proszę – oto schemat.

Jak zrobić różę na szydełku?


szydełkowe róże

Pewnie nie będę zbyt oryginalna, kiedy napiszę, że uwielbiam róże – i te ogrodowe i cięte i różane motywy. Kiedy mam nieco więcej czasu i zatęsknię za dekupażowaniem, to najczęściej sięgam właśnie po serwetki z takimi motywami. Bardzo romantycznie i z klimatem. Róża to kwiat ponadczasowy. Przed naszym blokiem rosną dwa przecudnej urody krzaki róży w delikatnie różowym kolorze. Kwiatów na krzewie jest co niemiara – wygląda to nieziemsko. Lubię też szydełkowe imitacje róż. Robi się je niezwykle prosto i szybko, a sposobów wykorzystania jest naprawdę wiele. Można wykonać broszkę, spinki, kolczyki, naszyjnik, ozdobić szydełkowe etui, torebkę, opaskę, czapkę, kapcie albo po prostu zrobić bukiet. Myślę, że szydełkowe róże wyglądają dość okazale.

Jeśli macie ochotę wyszydełkować różę, to zerknijcie na moje „krok po kroku”.

Czytaj dalej

Upominki wymiankowe


serwetka szydełkowa na wymiankę

Dawno, dawno temu nie miałam przyjemności skorzystać z żadnej wymianki. Zawsze na przeszkodzie stawał czas, choć jak to mówią dla chcącego nic trudnego, dlatego jak tylko nadarzyła się taka okazja – skorzystałam z wielką chęcią. Razem z Gabrysią (tu zapraszam serdecznie na jej blog robótkowy) uzgodniłyśmy dokładnie, co chciałybyśmy od siebie dostać. Mi od dawna marzyły się piękne skarpety wydziergane na drutach, ale pozwólcie, że pokażę je w drugiej odsłonie wymiankowej, jak tylko je sfotografuję – dopiero wczoraj dotarła do mnie paczka.

Gabi poprosiła natomiast o podstawki pod kubeczki i szydełkową portmonetkę. Wykonałam, więc kilka szydełkowych podstawek – jedne z nich z motywem serc – bardzo polubiłam ten wzór i z pewnością i u mnie takie zagoszczą.

 Drugie już nieco bardziej standardowe w odcieniach zieleni i kremu.

szydełkowe podstawki

Do paczki dołączyłam też szydełkową portmonetkę, miernik grubości drutów, dwa pomocnicze druty i dwie bransoletki kumihimo. Bransoletki wykonałam różnymi wzorami, łącząc brąz z zielenią i turkusem. Kolorem dominującym całej paczuszki były właśnie brązy i pastele, bo takie kolory, jak się dowiedziałam, lubi Gabi.

Zuzia zupełnie zdrowa chodzi już do przedszkola, ale muszę Wam napisać, że jak przychodzimy do przedszkola, rozbieram Zuzię w szatni, a zza drzwi słyszę głośny nieciekawy kaszel jakiegoś dziecka z jej grupy, to normalnie jestem zła. Człowiek specjalnie nie posyła dziecka zakatarzonego, czeka na zdrowie, a tu inni rodzice mają to w nosie – nie zastanawiają się, że ich dziecko jest nosicielem zarazków (wirusów/bakterii) – to nic, że w umowie podpisywanej z przedszkolem jest zapis, że dziecko przychodzi do przedszkola zdrowe. Złoszczę się na takie sytuacje, bo z jednej strony pani ciocia mówi z przekonaniem, że większość dzieci chodzi do przedszkola – wychodzi na to, że chodzi, ale chora – nie da się tego ukryć. Złoszczę się, bo wiem, że przez to za chwilę Zuzia (a może inne dzieci też) znowu będzie musiała siedzieć w domu i znowu zacznie się wędrówka po lekarzach i faszerowanie lekami…ech…