Konik na biegunach

Na parę dni porzuciłam szydełko (choć sporo prac rozpoczętych), ale zamarzyło mi się powrócić do mojego małego zamiłowania – dekupażu. Kilka dni temu odebrałam z paczkomatu parę drewnianych przedmiotów do ozdobienia tą techniką. Oczywiście zakupy były kontrolowane – zamówiłam skrzyneczkę z sercami, skrzynkę na kuchenne drobiazgi, serduszka, farbki i kilka serwetek.

Jedno z serc wczoraj ozdobiłam. Pomalowałam na capuccinowy kolor i przykleiłam motyw serwetki – konia na biegunach (swoją drogą – marzy mi się taki  drewniany konik na biegunach 3D). Do kompletu powstanie jeszcze drugie serducho – w podobnym stylu vintage.

Ot takie małe rzeczy, a cieszą. W kolejce czekają teraz skrzyneczki – będę próbowała swoich sił w postarzaniu/zadrapaniach. Chciałabym też baaardzo pokombinować z transferem druku na drewno, ale raczej tak mało profesjonalnie – za pomocą np. zmywacza do paznokci, czy soku z cytryny, bo i o takich sposobach czytałam, a może Wy mi coś doradzicie. Jak tanim kosztem przenieść druk na pomalowane drewno?

Jak zwykle chciałabym zrobić wiele, ale jakoś chyba powoli przesilenie wiosenne (czy to już?) daje o sobie znać. W pracy ziewam niemiłosiernie (pomijając to, że przez ostatnie 3 dni migrena nie chciała dać za wygraną), kawa w ogóle nie działa (a jelitom mała czarna już nawet bokiem wychodzi), a kiedy wracam do domu nic mi się nie chce – jedynie spaaaaać…a chciałoby się podziergać – oj chciało… Wy też tak macie?