Maskotka żabka

Wydawać by się mogło, że jesień (taka, którą teraz właśnie mamy – deszczowa, pochmurna i zimna) sprzyja rękodziełu. W końcu nie zachęca do wyjść na dwór, a raczej do tego, by zamknąć się w domu, zapalić świeczki, okryć się kocem i tworzyć, popijając gorącą herbatę. Z jednej strony – rzeczywiście – lepiej zostać w przytulnym domu, ale niestety zachmurzenie i krótszy dzień sprawiają, że człowiek wraca z pracy i nie widzi już dnia. Wydaje mu się, że czas szykować się do spania. Czas na robótkowanie jakby się kurczy.

Tego samego doświadczam w tygodniu pracy i ja, kiedy po domowym zabieganiu, siadam wieczorem z myślą, że czas wziąć się za kolejne zamówienia. Na szczęście moja motywacja jest dość spora, więc oczywiście każdego dnia, choć kilka rządków maskotki powstać musi. Gorzej jednak z innymi „zachciankami”. Przydałaby się szydełkowa czapka dla Zuzi, sweterek, zimowy otulacz na szyję, itp. Na to nie starcza już czasu – przynajmniej nie wtedy, gdy drzwi Czarodziejskiej Chatki się nie zamykają. Cieszy mnie to wielce.

Mogłam dzięki temu stworzyć takie zielone żabki. Mimo tego, że nie przepadam za zielonym kolorem, to uwielbiam je, bo jakoś, gdy na nie patrzę (na wszystkie razem lub każdą z osobna), to buzia sama mi się uśmiecha. To chyba zasługa ich uśmiechu od oka do oka – trudno go nie odwzajemnić : ) Żabki mierzą 23 cm i już w moim elektronicznym plannerze wpisane są kolejne wykonania…