Miś w brązowych spodenkach

Mamy wiosnę w pełni, a razem z tą pełnią dużo bardziej chce się wyjść w świat, podróżować i cieszyć się długim dniem na łonie natury. Wam też? Staram się tak wszystko mądrze zaplanować, by ta wiosna na zewnątrz nie odebrała czasu na szydełkowanie. Przyznam szczerze, że dla mnie osobiście najdogodniejsze jest szydełkowanie w ciszy domowej pracowni – przy biurku, gdzie wszystko mam pod ręką. Kiedy zdarza się, że zaplanuję sobie podziergać, na przykład, gdzieś na wsi, to oczywiście muszę także pomyśleć, by zabrać tam ze sobą wszystko, co do stworzenia maskotki potrzebne, a jest tego trochę – włóczki, nożyczki, szydełka, wypełniacz, oczy, noski, nici, a musicie wiedzieć, że pakować się nie znoszę. Zazwyczaj i tak zapominam o czymś istotnym.

Z drugiej jednak strony, jak tu dziergać, gdy za oknem widzi się takie cudne słońce. W końcu przez 8 godzin siedzę w pracy za biurkiem w „klimatyzowanym powietrzu”, więc czasem przychodzi ochota odetchnąć prawdziwym (nie tylko w drodze do i z pracy). Myślę, więc sobie, że chcąc nie chcąc będę musiała od czasu do czasu (a może nawet częściej) opuścić swoją strefę komfortu – zamówienia czekają, terminy obiecane, misie proszą się na świat : )

3 x komentarz do wpisu “Miś w brązowych spodenkach

  1. Kolejny słodziak :). A co do wiosny i czasu, to tego ostatnio sporo zabiera mi ogródek. Ale kwitnące kwiaty i wszechobecna zieleń to wynagradza :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.