PAŁAC W KAMIEŃCU ZĄBKOWICKIM

Przepraszam wszystkich tych, którzy zaglądają tu w poszukiwaniu szydełkowych maskotek i szydełkowych tematów. Dziś odejdę od tego mocno, bo chciałabym się podzielić z Wami tym, co od jakiegoś czasu dość żywo mnie interesuje (na pewno nie bardziej niż szydełkowanie), a mianowicie nasza piękna Polska i tajemnice ukryte w jej zakątkach. Uwielbiam wprost zwiedzać pałace, zamki, miejsca z historią w tle. Planując wycieczki zawsze sprawdzam, czy w danej okolicy nie ma takich zabytków. Najbardziej intrygująca jest w tym wszystkim historia i życie ludzi. Ilekroć stąpam po marmurowych posadzkach, albo starych drewnianych podłogach myślę sobie, jak oni tu żyli i jaki los ich spotkał. Królowie, księżne, arystokracja, służba. Ze swoimi problemami, marzeniami, pasjami, miłościami…

Przy okazji tegorocznych wakacji na Dolnym Śląsku na swojej mapie zaznaczyłam pałac w Kamieńcu Ząbkowickim. Zamek w Książu znają wszyscy, o tym pałacu raczej niewiele osób wie, a jest naprawdę godny zwiedzenia. Co prawda pałac jest kompletnie pusty (wciąż trawają w nim prace renowacyjne i gromadzenie mebli), ale w czasach, kiedy mieszkała w nim królewna niderlandzka Marianna Orańska musiał być wyjątkowo piękny i zjawiskowy. To ta kobieta (robiła wiele dla Dolnego Śląska i do dziś odbierana jest jako osoba wyprzedzająca swoją epokę) zarządziła jego budowę. Powstał na wzór zamku. Okolica niezwykle malownicza – wzniesienie, park, stawy i piękna panorama.

Marianna po kilku latach małżeństwa z Albrechtem zostaje oskarżona o zdradę (nie do końca ukrywa swoje uczucia wobec mastalerza Johanna). Swoją drogą mąż Marianny sam nie był bez winy, bo wcześniej dopuszczał się zdrad, ale jemu „wypadało” – jej – nie. Marianna zostaje ukarana – nie może przebywać na terenie Prus dłużej niż 24 godziny. Nie może, więc też przebywać tak długo w swoim domu – pałacu w Kamieńcu. Odwiedza, więc go na krótkie chwile, wchodząc bocznymi schodkami – przez okno. Taka kara za milość…

Potomkowie Marianny muszą uciekać z pałacu, kiedy wkracza tam Armia Czerwona. Pałac płonie, a rezydencja popada w ruinę. Marmurowe podłogi oraz kolumny zostają wywiezione, aby wspomóc odbudowę stolicy po powstaniu. To, co jeszcze niezniszczone grabione jest przez mieszkańców wsi. Pałac przechodzi w dzierżawę na całe 40 lat. To czas, kiedy niszczeje jeszcze mocniej, na ścianach pojawiają się kiczowate obrazki. Dzierżawca zdaje się nie mieć świadomości, jak brutalnie niszczy wielką historię i pracę ludzkich rąk, serc i umysłów.

W 2012 roku pałac Marianny Orańskiej trafia pod opiekę Gminy Kamieniec Ząbkowicki, a rok później zostaje udostepniony do zwiedzania. Chwała za to, że ktoś zaczął dbać o to miejsce, które niegdyś dla kogoś było wszystkim…

  • Szydełkowa pasja Kaśki

    Też uwielbiam zwiedzać zamki i pałace :). W ubiegłym tygodniu byłam po raz kolejny ale po bardzo wielu latach na zamku w Łańcucie. Piękny jak zwykle. Uroczy jest też zamek w Krasiczynie, który miałam przyjemność w końcu zwiedzić. Szkoda, że zostało tam tak mało z oryginalnego wystroju, niestety to nie hitlerowcy, a stacjonująca tam armia radziecka totalnie zniszczyła taki piękny obiekt. Pozdrawiam 🙂

    • LE CHAT NOIR

      Łańcut – chyba najpiękniej „wyposażony” zamek w Polsce – choć ciężko to oceniać, bo każdy, który do tej pory widziałam ma swój niepowtarzalny urok. Krasiczyn też odwiedziliśmy i podobnie ubolewaliśmy nad tym, jak został zniszczony przez wojska radzieckie (meblami, książkami palono w kominkach – ech…)

  • Anonim

    Piękne miejsce 🙂

  • To coś dla mnie, muszę w końcu wybrać jakiś w którym będę straszyć

    • LE CHAT NOIR

      chaaaaa, no przyznam szczerze, że miło byłoby się snuć po takich wnętrzach 🙂 🙂

  • Piękna historia! Też uwielbiam włóczyć się po zamkach, dworach i starych chatach. I podobnie jak Ty zastanawiam się wtedy, jak wyglądało codzienne życie dawnych mieszkańców. Chwilami serce boli, gdy widać, jakich zniszczeń dokonał czas, a właściwie ludzie..
    Fajnie, że dzielisz się też migawkami z podróży – zawsze chętnie się dowiem, dokąd warto pojechać. W Kamieńcu mnie jeszcze nie było – zapamiętam 🙂 Pozdrawiam ciepło!