Szydełkowa poszewka trochę romantyczna

Minął weekend (no nie da się nie zauważyć), a wraz z jego końcem udało mi się połączyć szydełkowe elementy i stworzyć poszewkę na poduszkę. Chowanie nitek i łączenie kwadratów to chyba najmniej przyjemna część pracy, no ale czego to się nie robi, by dobrnąć do końca. Poszewka składa się zaledwie z 9 kwadratów – podziwiam, więc pracę osób, które tworzą np. koce, narzuty z elementów – to dopiero maraton.

Spodnia część poszewki to materiał w kolorze delikatnego różu. Tak, jak myślałam dość kiepsko łączyło się te dwa materiały – szydełkowy i tkaninę. Część szydełkowa mocno się rozciągała, ale?Radziłyście mi, żeby połączyć je ręcznie, ale ja ogólnie jestem szyciowo jakaś taka niezgrabna, więc skorzystałam z maszyny. Koniec końców – udało się. Hurra : )

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do włożenia poduszki służy jedna niezszyta krawędź poszewki połączona różowymi wstążkami. Chyba najszybszy sposób, dający dość przyjemny efekt, bo kokardki są dodatkową ozdobą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szydełkowe kwadraty wykonałam przy pomocy schematu rozrysowanego przez Jagę. To chyba jeden z najczęściej wykorzystywanych motywów. Prosty, ale pozwalający ładnie łączyć kolory.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sama nie wiem, czemu wybrałam akurat te kolory, znaczy niby wiem – uwielbiam ostatnio takie romantyczne słodkości i pastelowe róże, ale podchodząc do tego zdroworozsądkowo, to nie mam w mieszkaniu tego typu kolorów, więc poduszka jakoś tak zupełnie nie pasuje do niczego : ) jedynie do mojej pracowni zaczynam przemycać te odcienie, więc znajdzie pewnie swoje miejsce właśnie tam. Za to w planach mam wykonanie takiej poszewki (a może nawet kilku) w groszkowych zieleniach i beżach – te już idealnie wkomponują się w kolorystykę salonu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szydełkowe fanaberie (jak ja je kocham) – w planach kolejna – szydełkowa girlanda : ) i tworzy się też miś na specjalne zamówienie.

A nieco bardziej przyziemnie – mamy dziś poniedziałek – teoretycznie nie znoszę poniedziałków, no bo wiadomo – jeszcze żyjemy weekendem i mamy przed sobą pracowitą perspektywę (to słowo jakoś niekoniecznie tu pasuje, bo perspektywa raczej kojarzy się dość przyjemnie) tygodnia, ale dzisiejszy poniedziałek nawet lubię, ale tylko dlatego, że od środy mam urlop (tylko 3 dni, ale…) i wybieramy się w Góry Izerskie (do miejscowości Przecznica – do Izerskiego Potoku) – piękne krajobrazy i tyle miejsc do odwiedzenia…

pozdrawiam Was wrześniowym słońcem