Szydełkowa odzież

Beret dla mnie, szalik – nie

Witajcie. Ależ mamy piękną złotą jesień, prawda? Mam nadzieję, że tyczy się to całej Polski. U mnie na Mazowszu słońce pięknie promienieje i dodaje ciepła dniom – bosko. I jakoś tak w tę słoneczność dość ładnie wpisuje się beret, który ostatnimi dniami wydziergałam dla siebie. Przynajmniej, jeśli chodzi o kolor – taki jasno złoty (jasno miodowy – ależ my kobiety mamy bogatą paletę kolorów, co?). Pokazywałam jakiś czas temu beret, który zrobiłam dla mamy 

W sumie ten mój powstał z tej samej włóczki, wzór również ten sam. Już kiedyś pisałam, że naprawdę ciężko mi dobrać nakrycie głowy dla siebie. W czapkach nie wyglądam za dobrze – naprawdę muszę się mocno natrudzić przy zakładaniu, żebym wyglądała jako tako. Pomyślałam, że może właśnie beret…mierzyłam wczoraj owy beret, popstrykałam parę zdjęć i jak się tak przed tym lustrem „wyginałam” śmiało, to mąż skwitował mnie zdaniem – „jak wojenna łączniczka”. Chyba nasunęło mu się skojarzenie z „Czasu honoru”. No sama nie wiem… : ) )))))))))))))))

szydełkowy beret szydełkowy beretberet na szydełku

A do kompletu mojej mamy – do jej beretu zrobiłam jeszcze dość długi szalik. Ja już wiem, z kolei, że moja mama – teściowa, wydziergała dla mnie na drutach piękny komin. Nie mogę się doczekać, kiedy go przymierzę. Musicie wiedzieć, że mama mojego męża pięknie drutuje.

szydełkowy szalik

beret na szydełku