Szydełkowy chłopiec

Pisałam Wam kiedyś, że na szydełku można wydziergać wszystko, co się tylko chce i przyznam szczerze, że kiedy dziergałam chłopięcą buźkę lalki zaczynałam wątpić, czy aby na pewno. Pamiętacie być może Stashka, którego szydełkowałam jakiś czas temu. Tym razem miałam nieco odświeżyć wizerunek Stashka, by był bardziej nowoczesny. Rzecz tyczyła się głównie włosów – miały przejść sporą metamorfozę. Tamte tworzone były szydełkiem – teraz miały być po prostu inne i bardziej do włosów podobne. Oczywiście proces twórczy nad głową chłopca cały czas konsultowałam z zamawiającą. Moja pierwsza propozycja nie spotkała się z uznaniem, ale i mi samej wydała się nieco starodawna. Nie bardzo miałam możliwość prucia, więc powstała druga wizja. Na szczęście ta okazała się trafiona, choć  musicie wiedzieć, że był moment, kiedy powiedziałam „poddaję się”.

Powstał więc jeden Stashek, potem drugi. Obaj mierzą 15 cm. Tym razem lalki miały być poręczniejsze, bo będą jeździły tu i tam, będą filmowane, itp. Jeden z nich miał być stabilny, kiedy będzie stał, a drugi, kiedy będzie siedział (w jednej lalce trudno uzyskać dwa efekty jednocześnie) – zatem jeden ma nóżki szydełkowane razem z tułowiem, a drugi standardowo przyszywane. Bujne włosy, to efekt włóczki boucle mocno potraktowanej szczotką. Pasmo po paśmie zostało przyszyte do główki lalki – dość pracochłonny zabieg. Przyznam szczerze, że dziergając chłopaków czułam się jak Geppetto, choć nie do końca wiem, jakie uczucie mu towarzyszyły, gdy strugał Pinokia, ale być może podobne. Mam tylko nadzieję, że chłopaki nie przysporzą kłopotów swoim nowym właścicielom : ) A ja cieszę się, że mam to już za sobą : ) Lalki w dziewczęcym wydaniu są o wiele bardziej wdzięcznym tematem.

4 x komentarz do wpisu “Szydełkowy chłopiec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.