Leniwa niedziela i taca na nóżkach


od czasu do czasu uwielbiam takie leniwe niedziele z pobudką o 9 (jak już sen będzie męczył z polegiwaniem w łóżku – nawet, jak przebudzenie już przyszło), z późniejszym, ale smakowitym śniadaniem. Bez pośpiechu. Z zapachem pieczonego w piekarniku biszkoptu z borówkami, ze wspólnym pieczeniem, ze specjalnymi życzeniami Zuzi (ostatnio zachcianką ni stąd ni zowąd bywa kakao). Z kawą na sofie i książką w ręku. Z malowaniem paznokci. Z przytulaniem i wygłupianiem – bez pośpiechu. Mało jest u nas takich niedziel, bo często odwiedzamy wtedy rodzinę, ale…

Taka była moja ostatnia niedziela – leniwa do granic możliwości. Jedyny minus – w poniedziałek ciężko było wstać do pracy -: ) I chwila na szydełko się znalazła. Był przegląd włóczek – jest ich w skrzyni sporo, ale nie wszystkie mi się podobają – trzeba będzie znaleźć dla nich zastosowanie. Oprócz tego przygotowuję się już do wymianki z wielce zdolną osobą.

A do leniwej niedzieli świetnie pasuje taca/stolik na składanych nóżkach. W piątek dotarła do mnie przesyłka i tego samego dnia zajęłam się nią. W ruch poszedł papier ścierny, farba, pędzel, klej, nożyczki, serwetki i lakier. Nóżki są białe, a wnętrze tacki, to beż. Zamarzyło mi się, by ozdobiły ją róże i zamyślone herubiny. Romantycznie, bo tak : ) Tacka (ku zdziwieniu mojego męża, który na widok zawartości paczki spytał “a po co to?”) od razu znalazła zastosowanie (oprócz tego, że służy do serwowania różnych rzeczy, to jeszcze świetnie sprawdza się jako stolik pod laptopa). No dla mnie bomba.

taca na nóżkach decoupagePrzed zakupem poważnie zastanawiałam się, czy wybrać taką z nóżkami, czy może bez z serduszkowymi uchwytami, ale doszłam do wniosku, że tu będę miała dwa w jednym.

Teraz czekam na włóczki. Powinny przyjść w dwóch etapach lada dzień. Pewnie wyobrażacie sobie, jak bardzo się nie mogę doczekać 🙂 )