DYNIE NA SZYDEŁKU


Człowiek, to jednak dziwne stworzenie. Pamiętam, że kiedy przebywałam na urlopie macierzyńskim, a potem na wychowawczym, to momentami (zwłaszcza pod koniec tego czasu) marzyłam o tym, by wreszcie wyrwać się z domu i pójść do pracy – mimo całej tej mojej matczynej miłości do Zuzi. W myślach nie były mi straszne nawet te wspomnienia z codziennych dojazdów (40 km w jedną stronę), ani poranne pobudki, ani wdrażanie się na nowo w rytm praca-rodzina-dom. Wszystko pięknie, ładnie, ale po jakimś czasie pracy zawodowej człowiek tęsknić zaczął do tych starych zwyczajów, do tego czasu, który spędzał w domu, do większej swobody. Wiadomo, że oprócz opieki nad dzieckiem (spacerki, przecieranie zupek, zabawa, kołysanie do snu, nie spuszczanie z oczu) trzeba było zająć się domem, więc tylko podczas dziecięcego snu można było napić się gorącej kawy, o ile jednak nie zdecydowało się, by ten czas poświęcić na mopowanie podłóg. Mimo wszystko tęsknić zaczął.

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? Coś w tym jest. Teraz godzę ze sobą kilka etatów – pracuję 8 godzin dziennie od poniedziałku do piątku (lubię swoją pracę i cieszę się, że ją mam – wiele osób ma dziś problem z jej znalezieniem) – około 2 godzin dziennie poświęcam na dojazdy, zajmuję się domem i muszę jeszcze znaleźć czas na etat w Czarodziejskiej Chatce. Nie jest łatwo, ale chyba pomaga mi w tym wszystkim myśl, że nie musi być idealnie, że jak wymopuję podłogę/wytrę kurz tylko raz w tygodniu, to nic się złego nie stanie, czy że jak na obiad będzie szybki makaron z sosem albo kolejny raz zupa pomidoroowa, to świat się nie zawali. Najważniejsze, by tak sobie to wszystko rozplanować, by nie nosić w sobie potem jakegoś żalu, że z czyms nie zdążyłam, że na czymś mi zależało, ale musiałam odpuścić. Życie to w końcu sztuka wyboru. Nie mogę się skarżyć, że tyle obowiązków, bo sama sobie dołożyłam jeden decydując się na założenie firmy. Przecież nie musiałam – wtedy te wieczory wyglądałyby inaczej, wtedy w podróże wakacyjne nie zabierałabym szydełka i włóczek, wtedy nie myślałabym co, komu i na kiedy przygotować. Byłoby inaczej, ale czy lepiej? No właśnie. Decyzja była przemyślana, a że szydełkowanie jest moją pasją, to nie wahałam się za długo. Nie czuję, żebym przez to cokolwiek zaniedbywała. Wykorzystuję czas co do minuty i lepiej się organizuję, choć czasu na takie typowe leniuchowanie nie ma za wiele.

A w tle tych moich rozmyślań – szydełkowe dynie – w mało dyniowych kolorach. Świetne, jako ozdoba. Kiedyś prezentowałam mały poradnik, jak je wykonać – może ktoś zechce skorzystać.

Jak zrobić dynię na szydełku?


jak zrobić dynię na szydełku

Moje Rękomisie bardzo polubiły szydełkowe dynie. Wyhodowały tym razem okaz niezwykle rzadko spotykany w naszej strefie klimatycznej – błękitna dynia. Jeśli macie ochotę zamienić się w ogrodnika, to zapraszam na mały poradnik jak wykonać taką dynię na szydełku.

Co będzie nam potrzebne?

  • trochę włóczki w dwóch kolorach – jedna na ogonek, druga na dynię
  • szydełko (ja dziergałam szydełkiem nr 3)
  • igła (nawleczona włóczką w kolorze dyni)
  • wypełniacz do poduszek (może też być wata lub coś, czym można wypchać dynię)
  • nożyczki
  • podstawy szydełkowania (umiejętność wyszydełkowania kuli)

Szydełkowa dynia w kilku krokach

Nasze dzierganie rozpoczynamy od wykonania magicznego kółka (magic loop) – tu polecam szybki kurs.

jak zrobić dynię na szydełku

Następnie powiększamy nasze kółko za pomocą półsłupków –  do pożądanej wielkości (im większe, tym większa będzie dynia) – wtajemniczeni wiedzą, że kółko będzie się powiększać, jeśli w każde jedno oczko będziemy wbijali 2 półsłupki.

dynia na szydełku - jak zrobić

Teraz czas, by powoli kształtować początek kuli. Zwężamy więc delikatnie koło i tworzymy kulę.

Kiedy powoli nasza kula ma się już ku końcowi wypełnijmy ją wypełniaczem. To też czas, by nadać jej równy kształt.

Teraz przystępujemy do nadania kształtu naszej dyni. Wychodzimy od małej piłeczki. Przekłuwamy nawleczoną igłę (na końcu nici w kolorze dyni – supełek) przez całą piłeczkę – przez jej środek. Dość mocno ściągamy nić, rozpłaszczając nieco naszą dynię.

jak zrobić dynię na szydełku

a w następnym kroku wyznaczamy linie tak, jakbyśmy chcieli przeciąć naszą dynię na 8 równych części. Za każdym razem wbijamy igłę w środek dyni i wyprowadzamy ją z drugiej strony.

Postępujemy tak do momentu, kiedy nasza dynia będzie „przecięta” nitką na 8 równych części. Mocno ciągniemy nić, by ładnie zaznaczyć części.

szydełkowa dynia - jak zrobić

Teraz pozostaje nam tylko wykonać mały ogonek (także wychodzimy od magicznego kółka) i doszyć go do dyni.

jak zrobić dynię na szydełku

diy jak zrobić dynię na szydełku

Pochwal się koniecznie, jeśli wykonasz dynię przy pomocy tego mini poradnika. Będzie mi też bardzo miło, jeśli wspomnisz o tym tutorialu u siebie.

Szydełkowe dynie


szydełkowe dynie

Mocno zimowa ta nasza jesień się zrobiła, ale to nie przeszkodziło rękomisiom zebrać ostatnie szydełkowe dynie z rękomisiowego ogródka. Choć dynie zupełnie niejadalne świetnie sprawdzają się, jako jesienna ozdoba mieszkania. Z pewnością zasadzimy jeszcze i może pokażę też, jako szydełkowa ogrodniczka, w jaki sposób je wyhodować : )

A tymczasem, korzystając z tego przeziębieniowego czasu (Zuzia w tym tygodniu nie zagości w przedszkolu – kuruje się, o ile jeszcze bardziej można) i przymusowego uziemienia w domu, zabieram się za szydełkowanie i dużo zdrowia życzę…i ciepłego serca.