maskotka Tupcio Chrupcio

MASKOTKA TUPCIO


Pozostając nieco w klimatach bajkowych – nie wiem, jak Wy, ale ja wciąż mocno je sobie cenię mimo tego, że swoje dzieciństwo już dawno mam za sobą – chciałabym dziś pokazać Wam Tupcia Chrupcia. Już któryś raz z kolei (w pewnym momencie przestałam już liczyć) miałam okazję wyszydełkować tę sympatyczną myszkę z bajki i mam nadzieję, że także uszczęśliwić jej małego fana. Sama jeszcze jakiś czas temu oglądąłam z Zuzią przygody Tupcia Chrupcia i stwierdzam, że to naprawdę świetny przyjaciel dzieci, który uczy i bawi. Nie dziwi mnie, więc zupełnie, że jest postacią tak lubianą przez najmłodszych.

Kiedy pierwszy raz pracowałam nad stworzeniem projektu szydelkowego Tupcia zależało mi, by miał sympatyczną mordkę i sprawiał wrażenie właśnie takiego otwartego przyjaciela. Wykonanie pierwszej takiej myszki zajęło mi naprawdę sporo czasu – nie obyło sie bez prucia i chęci porzucenia projektu. Aż w końcu natrafiłam na to, o co mi chodziło. Dzięki temu wciąż mam okazję szydełkować słodkiego Tupcia dla jego kolejnych fanów 🙂

Jeśli szukasz podobnej maskotki Tupcia Chrupcia – napisz – na pewno pomogę 🙂

 

MASKOTKA TUPCIO CHRUPCIO


Kiedy zaczynałam z moją Zuzią oglądać bajkę o Tupciu Chrupciu nawet nie miałam świadomości, że tak popularna jest ta postać i że takich mam, jak ja, które z przyjemnością śledzą przygody i poznają troski małej myszki, jest więcej. Pierwsze zaskoczenie, kiedy ktoś zwrócił się do mnie z pytaniem, czy nie stworzyłabym maskotki na wzór Tupcia. Myślałam, że to pierwsze i ostatnie tego typu zamówienie, ale za jakiś czas pojawiły się kolejne.

Ostatnio, na przykład, napisała do mnie pewna mama – jej synek codziennie kładzie się do łóżka z książeczką o Tupciu – to jego ulubiona postać z bajki i zamiast przytulanki – książeczka właśnie (wiem, że dzieci potrafią zasypiać dosłownie ze wszystkim). Akurat niedługo na świat ma przyjść młodszy brat i mama uznała, że wielką niespodzianką, byłoby, by ten młodszy brat sprawił starszemu prezent – właśnie w postaci maskotki myszki.

Z wielką ochotą pomogłam w tym planie i wyszydełkowałam tę uroczą postać – według własnego i sprawdzonego już wzoru.

TUPCIO NA SZYDEŁKU


Wrzesień musiał nadejść, a z nim początek nowego roku szkolnego i koniec beztroski. Co prawda my już dawno po urlopie i okresu wakacyjnego nie odczuliśmy, jako beztroski (nie licząc oczywiście urlopowego czasu), ale dla dzieci, to jednak spora zmiana. Na nowo muszą się wdrożyć w ten przedszkolno-szkolny czas. Do tej pory też budziliśmy Zuzię rano, ale wstawała z myślą, że jedzie do dziadków. Od 1 września budzi się, by pójść do przedszkola, a to jednak znacząco zmienia postać rzeczy. Na szczęście jeszcze mamy lato i nie dopuszczam do siebie myśli, że jesień już czuć w powietrzu. Owszem – wieczory i poranki są chłodne, ale to zdecydowanie lubię – gorące południa są wtedy lżejsze do zniesienia. I choć zaczęłam juz dziergać szydełkowe dynie i dzień sporo krótszy, to i tak czuję jeszcze lato dookoła…Mam jeszcze nadzieję na kilka wykradzionych dni w tygodniu pracy na jakiś mały wyjazd, na słoneczne weekend’y, na klimatyczne ogniska na wsi…

Wieczorami przy świetle cotton balls’ów wciąż powstają nowe maskotki. Ku mojej uciesze ciągle znajdują się chętni, by je kupić. Jakiś czas temu został zamówiony Tupcio Chrupcio. To już kolejny, którego przyszło mi wydziergać. Szykują się już kolejne.

maskotka Tupcio Chrupcio