BRELOCZEK ŻABKA NA PREZENT


Obserwuję już w wielu miejscach, i tych realnych i wirtualnych świąteczne klimaty. Wiem, że niektórzy ubierają już choinki, a w dzień mikołajek odwiedza ich Święty Mikołaj. Lokale usługowe już chwilę po Dniu Wszystkich Świętych prezentowały na wystawach świąteczne zdobienia, a sklepy oferowały czekoladowe mikołaje i bałwanki. Przyznam szczerze, że nie do końca mi się to podoba. Owszem mam w domu adwentowy stroik ze świecami i adwentowy (własnoręcznie przygotowany) kalendarz dla Zuzi. Lubimy w ten sposób odmierzać czas oczekiwania na te niezwykłe urodziny. Zmieniłyśmy też z Zuzią wystrój domu, dodając kilka czerwonych i świątecznych akcentów. W miniony weekend piekłyśmy i dekorowałyśmy pierniczki. Segregowaliśmy zuzkowe zabawki.

To wszystko tak pięknie nastraja, przygotowuje i sprawia, że człowiek z wielkim zapałem czeka na wigilijny wieczór – festiwal kolorów, zapachów, ludzkiej życzliwości – Bożego dzieła. Choinkę jednak ubierzemy chwilę przed Wigilią – bo ma to niesamowity urok, podobnie jak stopniowanie przyjemności. A Święty Mikołaj odwiedzi nas (mam taką nadzieję, że znalazł w nas choć trochę dobroci) w dzień Wigilii. 🙂 Wiecie, z czego się jeszcze niesamowicie cieszę? Że wiele osób znajdzie pod swoją choinką maskotki z Czarodziejskiej Chatki, które, jak mam nadzieję, wywołają uśmiech na niejednej twarzy.

Dlatego dziś zielone żabki, a nie Mikołaj. Tym razem w wersji breloczkowej – pilnują kluczy tak samo dobrze, jak breloczkowe rękomisie.

Maskotka żabka


Wydawać by się mogło, że jesień (taka, którą teraz właśnie mamy – deszczowa, pochmurna i zimna) sprzyja rękodziełu. W końcu nie zachęca do wyjść na dwór, a raczej do tego, by zamknąć się w domu, zapalić świeczki, okryć się kocem i tworzyć, popijając gorącą herbatę. Z jednej strony – rzeczywiście – lepiej zostać w przytulnym domu, ale niestety zachmurzenie i krótszy dzień sprawiają, że człowiek wraca z pracy i nie widzi już dnia. Wydaje mu się, że czas szykować się do spania. Czas na robótkowanie jakby się kurczy.

Tego samego doświadczam w tygodniu pracy i ja, kiedy po domowym zabieganiu, siadam wieczorem z myślą, że czas wziąć się za kolejne zamówienia. Na szczęście moja motywacja jest dość spora, więc oczywiście każdego dnia, choć kilka rządków maskotki powstać musi. Gorzej jednak z innymi “zachciankami”. Przydałaby się szydełkowa czapka dla Zuzi, sweterek, zimowy otulacz na szyję, itp. Na to nie starcza już czasu – przynajmniej nie wtedy, gdy drzwi Czarodziejskiej Chatki się nie zamykają. Cieszy mnie to wielce.

Mogłam dzięki temu stworzyć takie zielone żabki. Mimo tego, że nie przepadam za zielonym kolorem, to uwielbiam je, bo jakoś, gdy na nie patrzę (na wszystkie razem lub każdą z osobna), to buzia sama mi się uśmiecha. To chyba zasługa ich uśmiechu od oka do oka – trudno go nie odwzajemnić : ) Żabki mierzą 23 cm i już w moim elektronicznym plannerze wpisane są kolejne wykonania…