IMG_20160412_071912

Miś a la Lanukas


Swoim rekomisiom jestem niezwykle wierna i jak dla mnie, to właśnie one stanowią główną markę Czarodziejskiej Chatki. Dochodziłam do tego wzoru przez długie lata – czuję, że są takie moje („ufofane”). Ostatnio natrafiłam jednak na bardzo ciekawy pomysł maskotek głowonogów. Tak nazwałam maskotki wg projektu Lanukas. Głowonogami nazywa się też postacie malowane przez dzieci w pewnej fazie rozwoju rysunku i zdolności plastycznych – dzieci malują dużą głowę i zaraz od niej odchodzące nogi. Maskotki dziergane są podobnie – od nóg aż do głowy. W czystym projekcie Lanukas maskotki nie mają rąk.

Bardzo podobają mi się tego typu misie (choć mocno odbiegające od klasycznych) – ostatnio także stały się dość modne. Wykonałam więc taką swoją wersję głowonogowego misia z rękoma : ) Dzierganie tego misia było dla mnie upragnioną chwilą luksusu, kiedy to mogłam wyszydełkować coś na zapas i wstawić do galerii internetowych – zazwyczaj tworzę na zamówienie – tym razem wyprzedziłam oczekiwania i czekam na kogoś, kto zechce go mieć tylko dla siebie : )

Majówko przybywaj!

Pluszowy miś dla M


pluszowy miś

Pluszowe misie wciąż cieszą się dużą popularnością, a i ja bardzo, ale to bardzo lubię je tworzyć. Tym razem powstał pluszowy pan miś w szarych spodenkach. Miś dla M. Razem z dwoma paniami rękomisiowymi (pokażę przy następnych okazjach) ruszył już w drogę.

Przyznam szczerze, że gdy otrzymałam takie zamówienie na beżowego pluszowego misia z szarych spodenkach nieco zdziwiłam się wyborem takiej kolorystyki. Wydawało mi się, że szarość i beż ciężko pogodzić, ale cóż „klient nasz pan”. Jak tylko jednak zobaczył pierwsze efekty takiego połączenia (już nie tylko oczami wyobraźni), od razu polubiłam to zestawienie.

A pomijając temat rękomiśków, to nie da się nie zauważyć, że wiosna zapasem. Poranne śpiewy kosów, słońca coraz więcej i to „coś” w powietrzu (choć momentami mroźnym). Wszystko to tak pozytywnie nastraja…czekamy. Czekamy mimo śniegu, który czasem płata figle…no a przecież miał już swoje 5 minut.

Miś w oliwkowych spodenkach


wełniany miś

Co widzicie przed oczami, gdy myślicie o misiu? Ja natychmiast widzę misia Uszatka, misia Kolargola, a zaraz potem niedźwiedzia brunatnego, stąd też moje przekonanie, że jak miś, to zdecydowanie brązowy. Klasyka gatunku i kwintesencja „misiowatości”. Rękomisie też bardzo lubią brąz, choć rzadko w takim umaszczeniu występują, ale dziś właśnie tak – na życzenie klientki powstał taki klasyczny miś brunatny. Przywdział spodenki w oliwkowym kolorze i dumny jest niesamowicie.

 

Razem ze swym szarym bratem powędrowali już w świat i będą asystować w sesjach fotograficznych. A tak poza tym, to czasami brakuje mi wytchnienia, bo z jednej strony uwielbiam szydełkować i podczas wakacji brakuje mi tego zajęcia, prawie, jak powietrza, a z drugiej strony, gdy kalendarz zamówień wypełniony jest po brzegi, wiem, że nie mogę tak po prostu odłożyć szydełka choćby na jeden dzień i pozwolić sobie na wieczór nic nie-robienia, jeśli mam na to ochotę. Może i świat by się nie zawalił (miałam okazję to już kilka razy sprawdzić), ale wiem, że ludzie czekają na zamówioną maskotkę. Czasami zdarza się tak, że dość sprawnie idzie mi tworzenie i jestem pewna, że ze wszystkim zdążę na czas, ale np. pojawia się zamówienie nieoczekiwane, tzw. na wczoraj, bo na lotnisku zawieruszył się miś (taki podobny do rękomisiowych) i wtedy zamiast odmówić, czynię różne kombinacje w kalendarzu. No i się zaczyna. Plan się sypie, a ja próbuję panować nad sytuacją.

A tak pięknie wyobrażałam sobie własną działalność. Że jak się zachce, to człowiek zamyka „sklep” i bierze urlop i wraca, kiedy chce. Nie jest jednak tak łatwo, a może nawet trudniej niż poza działalnością, gdzie wypisuje się wniosek o urlop i już. Z pewnością dodatkowym czynnikiem jest to, że Czarodziejska Chatka z rękomisiami działa po godzinach pracy pełno-etatowej, a dodatkowo handmade rządzi się jednak innymi prawami. Nic to – będę się uczyła zwalniać na zakrętach, a czasem nawet zatrzymywać, by szydełkowanie wciąż było przyjemnością.