Jasno beżowy miś

miś wykonany na szydełku

Ten miś czekał troszkę aż moja chęć na misie będzie nieco większa. I się doczekał. Wczoraj go dokończyłam i chwilę przed północą (kiedy mąż i córka już smacznie spali) zabrałam na sesję fotograficzną : ) Tym razem wykorzystałam drewnianą skrzynię, którą wyłożyłam z każdej strony białymi arkuszami papieru – taka mała namiastka namiotu bezcieniowego. Potem mała obróbka graficzna i jest. Miś 23 – centymetrowy w kolorze jasnego beżu z różową lekko połyskującą kokardką na szyi.

Tak sobie postanowiłam, że przeplatając nieco wpisy i w ramach moich osobistych „czasoumilaczy” będę tworzyła rzeczy, do których zainspiruje mnie Pinterest, a inspiracji tam całe mnóstwo – już mam na oku kilka ozdób. Jedynym wrogiem tego pomysłu i jego realizacji jest czas, ale może moje super szydełko nauczy się szydełkować misie jeszcze szybciej : ) Powoli wychodzę na prostą, jeśli chodzi o zamówienia, więc nie jest źle.

jasno beżowy miś

Mały biały miś na Dzień Misia

miś biały mały

Zaczynam się już zastanawiać kiedy znudzą się Wam misie (o ile już to się nie stało) i możecie mówić, że nie znudzą, itp. ale coś mi się zdaje, że wiedząc, że znowu spotkacie u mnie misia, rzadziej do mnie zaglądacie, bo jestem w tej swojej pasjji mocno przewidywalna (to takie moje spostrzeżenie), a nie chciałabym, żebyście zostawiały kilka słów w komentarzu tylko dlatego, że i ja u Was zostawiam. Staram się co nieco urozmaicać te moje szydełkowe wpisy, ale niestety zamówienia spływają głównie na misie – ostatnimi czasy jest ich dość sporo, dlatego wolnego czasu (którego i tak za mało na pogodzenie wszystkich obowiązków) wystarcza głównie na misiaki. No ale…bardzo cieszą takie wpływy do budżetu domowego (nie są to wielkie pieniądze, odliczając koszty, ale pozostawiają ogromną satysfakcję).

A z okazji Dnia Pluszowego Misia przedstawiam Wam białego szydełkowego misia – 15 cm z niebieską kokardką. Już u mnie nie mieszka – staram się dość szybko wysyłać paczki – bywa i tak, że codziennie po pracy biegam na pocztę, niczym listonosz : ) Między jednym a drugim misiem muszę jeszcze znaleźć czas na komin dla Zuzi – jestem pewna, że przyda się baaardzo, bo śnieg tak pięknie w nocy spadł…

Błękitny miś

błękitny

Witajcie. Po kilku dość intensywnych dniach (służbowy wyjazd, prawie remont łazienki – teoretycznie tylko zamontowanie grzejnika drabinkowego, ale w praktyce niczym remont) dziś mogłam nieco odsapnąć, choć tak nie do końca. Piekłyśmy dziś z Zuzią pierniczki – wreszcie Zuzia w pełni uczestniczyła w ich tworzeniu od a do z. Były renifery, gwiazdki, choinki, serca, ptaszki – wszystkie ozdobione w kolorze bieli i turkusu. A smak? Mmm – pyszota. Zuzia przeszła samą siebie w ilości, jaką zjadła : ) Zapach przyprawy korzennej snuje się po domu aż do teraz (a muszę wyjaśnić – jest już ciemna noc – 23:17). Sama się dziwię co ja o tej porze jeszcze robię, bo zazwyczaj dużo wcześniej już zamykały mi się oczy – zwłaszcza, że na dworze zimno i listopadowo. Mogę się jedynie domyślać, że takiej energii i nie-listopadowego nastroju dodają mi herbatki z dziurawca – nie miałam pojęcia o tych jego właściwościach dopóki nie przeczytałam tego wpisu. Polecam ten napar gorąco. Od jakiegoś czasu różne ziołowe herbaty i naturalne specyfiki zaczęły gościć z powodzeniem w moim domu. W końcu już dawno temu ludzie się na nich poznali. Poznaję się i ja. Dziś mąż przyrządził na przykład przepyszny napar z tymianku, prawoślazu i babki lancetowatej – herbata posłodzona miodem. Świetne przy chorobach górnych dróg oddechowych.

Oczywiście dziś powstał też miś, bo znalazł się także czas na szydełko, a ten błękitny miś ze zdjęcia narodził się kilka dni temu. Miś z serii mniejszych – mierzy 15 cm. Nie dość, że kolor włóczki nieco mniej standardowy, to jeszcze sama włóczka inna, niż zazwyczaj – z lekkim połyskiem. Miś dostał w prezencie kremowo- limonkową kokardkę i razem z innym misiem trafił dziś na pocztę.

Mam już prawie gotowy kalendarz adwentowy i część potrzebną do wianuszka adwentowego. Może uda mi się niedługo pokazać je Wam. A teraz tak bardziej z rozsądku postaram się zasnąć (oczywiście jeszcze zerknę na Wasze blogi). Jutro na szczęście można zaspać : )

PS. Jeszcze pozwolę sobie polecić ten oto PRZEPIS NA PIERNICZKI

Miś beżowy w błękicie

miś bezowy

Sztu­ka życia – to cie­szyć się małym szczęściem.

No i popsuł nam się listopad – deszcz, wiatr, chłodno (próbowaliśmy nawet wczoraj trochę pospacerować, ale ten wiatr…), ale na szczęście w domu ciepło i można sobie uprzyjemniać te „gorsze” chwile kubkiem gorącej herbaty z imbirem, zapalonymi świeczkami, małym słodkim co nieco, poleniuchowaniem – zwłaszcza jak trafia się weekend. A jak jeszcze znajdzie się parę chwil dla szydełka, to już po prostu boooosko : ) Mi udało się wyszydełkować tego oto małego beżowego misia. Kolejny z serii – „pilny”. Zazwyczaj mówię zamawiającym, że na misia trzeba zaczekać około 3 dni (im większy, tym nieco dłużej – zrozumiałe), ale w przypadku tego rękomisia potrzebowałam około 3 godzin. Dziergałam go ekspresowo i dziś już zaczyna swoją podróż w kopercie.

Dziś też Zuzia wreszcie poszła do przedszkola (po tym swoim długim pobycie w domu). Nie było płaczu, choć wczoraj wieczorem marudziła, że nie chce iść. Tak bardzo chciałabym, żeby ta jej odporność się wzmocniła na tyle, by za chwilę nie przyniosła  kolejnego wirusa (a dzieci niestety kaszlą) – najgorsze, że sezon grypowy i prawdziwie chorobowy jeszcze się nie zaczął. Ech…

 

Beżowy miś z niebieską kokardką

beżowy miś

Być może zauważyłyście/zauważyliście, że wygląd bloga nieco się zmienił – tak jakoś mam, że lubię eksperymentować na blogu – zwłaszcza, że tamten poprzedni widok nieco mi się już opatrzył. Zmiana nie jest duża, bo wciąż stawiam na minimalizm i dużą ilość bieli, do tego jakieś mocniejsze akcenty. Śledzę to, co w standardach i trendach, a te dość często się zmieniają – nawet jeśli chodzi o szatę graficzną stron www. W sumie to chciałam kilka rzeczy wprowadzić na mojego bloga, ale doszłam do wniosku, że jednak ten minimalizm mi wystarcza, a poza tym jedna z zasad dobrego projektowania blogów mówi:

Nie każdy design pasuje do każdego bloga.

Inna rzecz, że jest tyle świetnych nowych rozwiązań, że bardzo żałuję, że nie mam czasu, by zająć się tworzeniem stron, a uwielbiam to.

Dobrze, że choć na misie czas znajduję – głównie wieczorami, choć przyznam się Wam szczerze, że czasem po pracy najzwyczajniej w świecie mi się nie chce. Wczoraj (jak dobrze, że zdarzają się takie świąteczne dni – wczorajszy jeszcze osłodzony rogalami z białym makiem. Specjalnie jechaliśmy po nie w poniedziałek wieczorem do podwarszawskiej cukierni.) właśnie powstał ten beżowy miś – średni 23 cm. Widać, że światło na zdjęciu mocno sztuczne, ale nie czekałam na lepsze, bo takie to może dopiero w weekend by się trafiło.