pluszowy miś handmade

PLUSZOWY MISIO W SPODENKACH


Dopóki nie zaczęłam tworzyć maskotek na zamówienie nie zdawałam sobie sprawy, że braki włóczek w sklepach mogą tak bardzo przeszkadzać. Klienci najczęściej przychodzą do mnie z prośbą o wykonanie „takiego samego misia” – musi być, więc ta sama włóczka i w takim samym kolorze. Zrozumiałe. Niestety nie jestem jeszcze na takim etapie, że przechowuję w domu wszystkie włóczki, z których do tej pory wykonywałam maskotki – po pierwsze, to oznaczałoby, że włóczki byłyby wszędzie, a po drugie nie wiem, czy nie przerosłoby mnie finansowo.

Owszem miło byłoby, gdybym miała wszystkie kolory pod ręką – klient mówi – „poproszę pluszowego misia w kolorze szarym”, ja wyciagam włóczkę i zaczynam dziergać. Miło także z tego powodu, że uwielbiam „obcować” z włóczkami. Niestety te są cały czas w użyciu i nigdy nie wiem, jakie będzie kolejne zamówienie. Staram się na bieżąco uzupelniać brakujące kolory, ale czasem bywa tak, że np. danego koloru włóczki nie ma w sklepie internetowym, albo jeden kolor jest w jednym sklepie, ale inny potrzebny – w drugim. Dwa koszty wysyłki? Wolalabym uniknąć.

Ostatnio to właśnie włóczka Himalaya Dolphin bywa w niedosycie. Stała się bardzo popularna, mimo swojej wysokiej ceny i niskiej wydajności. Pewnie dlatego braki w magazynach. Ja najczęściej wykonuję misie z tej włóczki w kolorze beżowym, jak na przykład tego misia w szarych spodenkach. Sporo osób miało już szansę pokochać te pluszowe Rękomisie, wiele wciąż je zamawia, a ja uwielbiam je dziergać, choć włóczka do łatwych nie należy.

Podziel się z innnymi
pluszowy miś

PLUSZOWA MISIA I RÓŻ


Jeszcze kilka lat temu na widok różowego koloru dostawałam odruchu wymiotnego. Kojarzył mi się jedynie z kiczem i odpustowymi drobiazgami – wiedziałam wtedy, że kiedy otworzę szafę córki nigdy nie będzie mnie tam straszył róż – nie pozwolę na to. O jak bardzo mogą się zmienić ludzkie gusta, choć myślę, że to jednak postrzeganie świata uległo zmianie. Przewartościowałam sobie różne rzeczy i dobrze, że tak się stało. Kolor różowy dziś postrzegam jako kolor beztroski, bajkowości, fantazji, bo w zestawieniu z pastelowym błękitem, turkusem, szarością tworzą niezwykle bajkowy i pogodny obrazek. Może słodki, ale piękny – nawet jeśli oklepany i dość oczywisty.

Przestałam dzielić kolory na „lepsze” i „gorsze” – są jedynie najwyżej takie, które w danym czasie lubię, lub nie i żadne mody raczej tego nie zmienią. Nawet jeśli nagle kolor pomarańczowy, czy zielony okażą się być trendy – nie polubię ich – nie znaczy to wcale jednak, że ci, którzy uwielbiają takie barwy mają jakiś wypaczony gust. Wcale, a wcale. Świat jest pięknie rozmaity.

Zatem róż lubię widzieć w dziewczęcych pokojach, kawiarniach i w moich maskotkach. Jeśli jest umiar i ładna kompozycja kolorystyczna – każdy kolor jest tak samo piękny. Mam rację? Inna jednak rzecz, że wszystko z czasem może się opatrzyć i potrzeba zmian. Dziergam ja więc już po raz n-ty beżową pluszową misię w różowej sukience i wiem, że kolejna pluszowa też będzie różowa, wiecie, o co chodzi, prawda? A chciałoby mi się wymyślnie – w kolorach tęczy. Zuźkowy pokój i mój pracowy kącik są błękitno-białe i często myślę sobie o kolorystycznym urozmaiceniu. No tak to już jest, że w takich sprawach lubię zmiany (dobrze wiem, że nie tylko ja). Zaglądam na różne blogi i one tylko utwierdzają mnie w tym przekonaniu, bo kolorów w mieszkaniowych aranżacjach tam sporo. Może zacznę od ubranek na białe puszki przechowujące przybory do pisania? : )

pluszowy miś

SZARY PLUSZOWY MIŚ


Ostatnio obserwuję modę na sukulenty różnej maści i jak sami widzicie na powyższym zdjęciu, ja sama poddałam się nieco tej modzie, bo rodzinę tych kwiatów bardzo cenię. Świetnie wyglądają na parapetach i pasują do każdego stylu mieszkaniowego. Istotne jest też to, że świetnie przystosowały się do trudnych warunków – lubią suszę, słońce i nieregularne nawadnianie, więc nie ma co się martwić, gdy zapomnimy je podlać.

Na razie nie mogę się pochwalić żadną większą kolekcją, bo gości u mnie jedynie zamiokulkas i grubosz hobbit (potocznie zwany także uszami Shreka) – przyznam szczerze, że nie jest łatwo kupić jakieś okazałe sukulenty w miejscowych centrach ogrodniczych. Na szczęście moi rodzice posiadają dorodne „drzewko szczęścia” (grubosz jajowaty) i mam nadzieję, że uda mi się wyhodować swoje. Wystarczy jeden listek, by rozmnożyć drzewko.

A poza tematami ogrodniczymi – pluszowy miś. Misia stworzyłam z szarej włóczki Himalaya Dolphin. Mierzy około 30 cm i powędruje do P. (jak głosi literka na turkusowych spodenkach). Miałam tu pełną dowolność, jeśli chodzi o kolorystykę, a że już nieco znudził mi się pluszowy beż, to postawiłam na nowy kolor. Już go lubię : )