Posts Tagged ‘miś na szydełku’

Kremowy miś nieco zapomniany

Z racji tego, że biała włóczka jeszcze nie dotarła stoję nieco z pracą i nie mam co pokazać (tak, tak – wyobraźcie sobie, że nie mam), a że blogowanie jakoś mocno mnie wciągnęło – do tego stopnia, że dzień bez napisania czegoś na blogu uważam za dzień stracony, to pokażę Wam misia, którego zdjęcie jakoś się mocno zawieruszyło. Mam na dysku laptopa tyle katalogów różnych i zdjęć, że już sama zaczynam się w tym gubić. I wczoraj w ramach małego ogarnięcia przejrzałam zdjęcia i natknęłam się na fotografie misia, którego jeszcze nie pokazywałam, a który już na pewno ponad miesiąc temu powstał. Już dawno też opuścił nasz dom.

Miś mierzy 15 cm i na dowód tego, że jest rękomisiem na jego szyi zawisła łapka z napisem „hand made”.

miś kremowy

Szydełkowy miś w kremie

Wiecie? Już od jakiegoś czasu moje miśki mają swoją stronę na Facebook’u, ale wczoraj postanowiłam tym swoim ręcznie wykonywanym misiom nadać nazwę – Rękomisie – czasem mówiłam o nich uppomisie, ale RĘKOMISIE wydają się oddawać to, co bym chciała, łącząc w sobie rękodzieło i misie. Zatem przedstawiam Wam kolejnego małego (15 cm wysokości) rękomisia wykonanego z kremowej włóczki. Na zdjęciu miś ma błękitną kokardkę, ale pojedzie do swojej nowej właścicielki z różową (+ różową na uszku).

mały kremowy miś

Korzystając z tego, że jestem uziemiona w domu – z racji mojego chrypienia i pociągania nosem i zakraplania oczu, jakoś więcej czasu mam na spokojnie wypitą kawę (to nic, że zimną i dopiero o tej porze), na obejrzenie czasopisma, na spokojne napisanie słów kilku do Was, na rozpoczęcie szydełkowego wielkoluda (40 cm miś zaczyna powoli powstawać), na zasypianie, gdy budzik uparcie krzyczy, by już wstać. Szkoda tylko wielka, że taki czas znajduje się dopiero na zwolnieniu lekarskim. No szkoda.

Dziękuję Wam za ciepłe słowa i życzenia powrotu do zdrowia – działają : )

Beżowy miś z kokardką

No i Zuzia ma zapalenie ucha i niestety antybiotyk – to nic, że człowiek od chwili, kiedy poszła do przedszkola chucha i dmucha, dostarcza witamin, stara się hartować, aplikuje tran i inne w miarę naturalne środki wspomagające odporność (zwłaszcza, że przed przedszkolem nie było z nią żadnego problemu) – także i sobie, żeby przypadkiem nie zarazić. To zupełnie nic.

Tym razem to mąż jest z Zuzią w domu. Nie znoszę przedszkola, nie znoszę. Człowiek już teraz, jak widzi pierwsze objawy przeziębienia, np. katar, to od razu przeczuwa najgorsze, że znowu zwolnienie lekarskie (ale ile można). Zresztą co ja Wam tu opowiadam – być może znacie to z autopsji. W każdym razie dla mnie to nowość.

Podobnie, jak zapalenie spojówki, a to właśnie mi się przytrafiło. Jeszcze w pracy czułam dziwne kłucie pod powieką, jakby zadarła mi się rzęsa, więc tarłam i tarłam, a potem było już tylko gorzej, bo gdy rano wstałam nie mogłam otworzyć oka (było zalepione), strasznie łzawiło, a w dodatku spuchła mi górna powieka – widok nie był zbyt ciekawy, a i dyskomfort ogromny. Lekarz stwierdził zapalenie spojówki + infekcję wirusową (bo i katar, kaszel) – ech…więc i ja jestem do piątku na zwolnieniu. Nie ma co – wesoła z nas gromadka : ) Istna nowość.

Nowość w odróżnieniu od tego, co dzieje się szydełkowo – wiadomo – znowu miś. Miś mały 15 centymetrowy w beżu (te dwa górne zdjęcia najlepiej oddają kolor). Docelowo miś będzie miał niebieską kokardkę.

miś mały

Biały miś dla dziewczynki

Witajcie w ten pochmurny i deszczowy dzień – nie ma co narzekać, w końcu jesień ma wiele twarzy : ) Jesień deszczowa, czy słoneczna – u mnie wciąż królują misie. Na przykład taki biały z różowo-złotą kokardką. Miś ma 23 cm i już opuścił moją małą fabrykę miśków – musi zdążyć na czas – przed narodzinami dziecka. Zdąży. Podobnie, jak kolejne małe misie, które powstają.

biały miśA Zuzia znowu ma przerwę od przedszkola – katar, kaszel i tego typu „atrakcje” – pod tym względem nie znoszę przedszkola, a do tego muszę Wam napisać, że zadziwia mnie państwowa służba zdrowia. My najczęściej korzystamy z usług prywatnego pediatry (sporo pieniędzy już zapłaciliśmy), ale dziś np. postanowiliśmy postawić na tą samą panią doktor, do której chodzimy prywatnie, ale tym razem przyjmującej państwowo. No bo w końcu, po to jest i w dodatku za to płacimy. Pomijam fakt, że trzeba było wcześnie rano zjawić się, by zapisać Zuzię, ale jakość usługi pozostawiła wiele do życzenia.

Mam tu na uwadze to, jak jesteśmy traktowani, gdy chodzimy do pediatry i płacimy za wizytę, a jak dziś (państwowo). Przypominam – ta sama pani doktor. Prywatnie – uważnie wysłucha, przepisze leki, poradzi, uśmiechnie się, przyjmie nawet w niedzielę, wypisze zwolnienie. Państwowo – nie da zwolnienia (bo nic nie widzi takiego), wypisze skierowanie do laryngologa (bo do ucha też nie zajrzy) i niech on się martwi. Przechodziliśmy już raz zapalenie ucha i jakoś wtedy nie było problemu z zajrzeniem do ucha – można było postawić diagnozę i przepisać właściwe leki. Bo prywatnie? I to dlatego?

Zaskakuje mnie to, wiecie? Naprawdę wierzyłam, że to jednak zależy od człowieka i że wtedy nie ma znaczenia, czy zakłada fartuch służbowy, czy prywatny. Że jest lekarzem – w każdej sytuacji. I jak my teraz mamy pójść prywatnie do tej pani doktor, wiedząc jak nas potraktowała państwowo? Ech…

Beżowy duży miś szydełkowy

Witajcie pięknie jesiennie, bo piękne mamy lato tej jesieni, prawda? : ) A nam w sobotę udało się zasmakować zarówno jesieni, jak i lata. Na działce moich rodziców, na wsi spokojnej, na wesołej grabiliśmy liście (choć na drzewach wisi ich jeszcze całe mnóstwo), a potem wrzucaliśmy je w ognisko. Uwielbiam patrzeć jak płonie ognisko, zapach tego specyficznego dymu i takie sielskie dotlenienie przy machaniu grabiami – aż do szarówki – tego mi było trzeba. Zuzia też się wyhasała i miała wreszcie okazję pobawić się piaskiem – mówię Wam, jakie budowle powstawały przy cieple ogniska : )

Na takie jesienne słońce załapał się też mój nowo powstały beżowy miś. Całe jego 30 cm pięknie mi pozowało podczas małej wiejskiej sesji. Miś już dziś wyruszy w podróż ze swoim dużym kremowym bratem. A w pełnej gotowości twórczej czeka już turkus – oczywiście gotowy na misia.

miś beżowy

 

1 2 3 6