PLUSZOWY MIŚ Z LISTEM W BUTELCE


Teraz jestem dla Ciebie tylko zwykłym misiem, podobnym do 100 tysięcy innych pluszowych misiów. Jeśli mnie oswoisz będziemy siebie potrzebowali. Ty będziesz dla mnie jedyny na świecie i ja dla Ciebie będę jedyny…

Witajcie. Mieszkańców Czarodziejskiej Chatki przybywa wciąż i wciąż – co prawda nie zabawiają tu zbyt długo, bo jak tylko się narodzą zaraz muszą powędrować do nowego miejsca. Ostatnio w odwiedziny przyjechał do Czarodziejskiego Wzgórza miś Walery. Walery, to prawdziwy podróżnik, który od wielu lat przemierza odległe terytoria w poszukiwaniu swojego szczęścia i domu. W swoich wędrówkach spotykał się także z bezkresnymi morzami i oceanami. W jednym z nich wyłowił tajemniczą butelkę z listem. Macie okazję się z nim zapoznać.

Nie wiem, jak Wy, ale ja zawsze chciałam odnaleźć taki list w butelce – pełen tajemnicy i jakiejś magii…

Walery chyba znalazł już swoje miejsce na tym świecie, a wszystkiemu „winna” szarlotka pluszowej misi Marianny : )

PS. Od dziś istnieje możliwość zamówienia dowolnego misia z listem w butelce – w liście może znaleźć się dedykacja, podziękowania, życzenia, wyznanie miłości, jakaś sentencja/cytat.

pluszowy miś handmade

MIŚ Z HIMALAYA DOLPHIN BABY


Też macie wrażenie, że tak niedawno było Boże Narodzenie, że początek Nowego Roku? Tak ten czas szybko biegnie, że ani się obejrzymy a nastanie wiosna. Mi to osobiście w ogóle nie przeszkadza, bo wiosnę uwielbiam i czekam na nią z utęsknieniem. Jednak sporym plusem zimy i tych ciemnych wieczorów jest to, że dzierga mi się wtedy niezwykle sprawnie. Jak tylko znajduję wolny czas, to włączam sobie jakiś łatwy, lekki i przyjemny serial, biorę w rękę szydełko i działam na drugim etacie w Czarodziejskiej Chatce.

Już nawet nie liczę, ile maskotek wyszło do tej pory spod mojego szydełka. Za to z tęsknotą zerkam na szydełka tunezyjskie, które sprawił mi Święty Mikołaj. Pierwsze próby ściegów tunezyjskich już poczyniłam, ale marzy mi się jakaś większa forma. Z szuflady pracowni dobiegają mnie też pojękiwania grubaśnej miętowej włóczki, której marzy się, by stać się otulaczem na szyję. No tak, tak – na wszystko przyjdzie pora? 🙂

Ostatni tydzień minął mi na walce z paskudnym wirusem grypy i gorączką (na szczęście mogłam sobie pozwolić na pracę z domu, więc wirus w końcu odpuścił). Oczywiście choróbsko zaczęło od Zuzi, potem dopadło mnie, a na koniec jeszcze męża – było więc dość wesoło. Komu akurat spadła temperatura karmił i poił resztę 🙂 Mam nadzieję, że limit zachorowań już wyczerpaliśmy.

MIŚ Z KUDŁATEJ WŁÓCZKI


Znowu nadeszła pora, żeby pokazać kilka zaległych maskotek i choć brak czasu tak dolega, to powstaje ich naprawdę sporo – staram się, jak mogę, by ładnie godzić wszystkie obowiązki i oczywiście znaleźć czas dla działalności w Czarodziejskiej Chatce. Ze sporym zadowoleniem obserwuję, jak prawie codziennie znika z listy zadań, jakieś zamówienie – uwielbiam widzieć takie efekty – motywacja wzrasta, a z nią różnie bywa – sami zresztą wiecie, że czasami człowiek marzy o tym, by chciało się tak, jak się nie chce.

Już jakiś czas temu wyszydełkowałam z kudłatej włóczki (miałam okazję już kilka razy z niej tworzyć) małego misia w pistacjowych spodenkach. Miś z serii gapciowatych i przytulaszczych.