RĘKOMISIE W NAMIOCIE…BEZCIENIOWYM


Ile macie w domu rzeczy, które kupiliście już jakiś czas temu, bo baaaardzo ich potrzebowaliście, po czym wrzuciliście w kąt i zapomnieliście, że w ogóle je macie – ewentualnie każde zerknięcie na daną rzecz sprawiało, że mieliście ambitne plany, by w końcu z niej skorzystać – ach te wyrzuty sumienia. Dostałam jakiś czas temu świetny prezent –  z listy wymarzonych i wyczekanych – NAMIOT BEZCIENIOWY. Marzenie jego posiadania pojawiło się wraz z ogromną potrzebą, by robić piękne zdjęcia rękomisiom. Chciałam, by było bardziej profesjonalnie, a jednocześnie, żeby zdjęcia, jak najlepiej oddawały urok szydełkowanych przeze mnie maskotek. To naprawdę nie jest takie proste.

A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE

Leżał, więc sobie złożony ten mój wymarzony namiot na półce, a leżąc kusił potwornie myślą, że dzięki niemu już nic nie będzie takie samo, że jak zdjęcia, to już tylko z wiernie oddanymi kolorami, z pięknym balansem bieli, ostrością i nienagannym oświetleniem. Skusił ostatecznie w weekend. Jeśli nie teraz – pomyślałam – to już nigdy. Rozłożyłam go, jak rozkłada się namioty turystyczne (nie mając świadomości, że złożenie już nie pójdzie mi tak łatwo). Ustawiłam dwie lampy, które dołączone były do zestawu, a potem zaprosiłam misię do namiotu – oczywiście opierała się z lekka, więc musiałam przedstawić wizję miłego biwakowania i nowego doświadczenia ; )

Wspomnieć jeszcze muszę, że aparat Olympus, który wykorzystałam, ma już ponad 8 lat i już dawno powinien odejść do lamusa, ale jako, że do tej pory spisywał się dzielnie (bezawaryjnie i niezawodnie), to postanowiłam wycisnąć z niego, ile się da. Zrobiłam kilka ujęć misi (a ta pozowała, jak profesjonalna foto modelka) przy różnych ustawieniach aparatukombinowałam z balansem bieli, z ISO i parametrami przysłony. Jestem nieco zawiedziona. Kiedy przegrałam zdjęcia do komputera okazało się, że biel bielą nie jest – raczej szarością, albo bielą zabarwioną na kolory różne, a odcienie misi i jej sukienki raczej z prawdą mocno się mijają. No jak ten aparat to zobaczył? Nawet obróbka graficzna zdjęć nie przyniosła oczekiwanego rezultatu.

ZOSTANĘ PRZY SMARTPHON’IE

Oczywiście jeden wniosek z tej całej czasochłonnej zabawy z namiotem wysnułam – zostanę na razie przy smarthopnie, bo póki co, to on dużo lepiej radzi sobie w sytuacji braku naturalnego światła. Mam jednak pewien niedosyt, bo przecież widzę, jak cudne zdjęcia mogą wychodzić przy użyciu namiotów, więc jednak JAKOŚ można. Wiem, że można zmienić tło w programie graficznym (najlepiej, jak zdjęcie zapisane jest jako RAW), ale naprawdę nie uśmiecha mi się wykonywać takich zabiegów przy każdej fotografii – stawiam na naturalne efekty w dawce kontrolowanej.

Jeśli macie jakieś doświadczenia w tym temacie, to bardzo proszę poradźcie, co zrobić, by biel bielą była : )