Szydełkowa czapeczka z ażurem


szydełkowa czapeczka

Odkąd misie pochłonęły mnie bez reszty nie miałam zupełnie czasu na wykonanie czapeczki dla Zuzi. Z ostatniej jesiennej dzierganej w tamtym roku (swoją drogą widzę, że w bardzo podobnym czasie stworzona) powoli zaczyna już wyrastać, a jesień już coraz bliżej. Do tej pory szydełkowałam czapki z nausznikami, ale teraz postawiłam na coś bardziej “dorosłego” (te z nausznikami wydają mi się najlepsze dla maluszków). Stworzyłam więc taką ażurkową czapeczkę z mojej ukochanej włóczki jeans yarn art. Takie połączenie szarości i różu wydało mi się najodpowiedniejsze.

Muszę stworzyć jeszcze cieplejszą wersję na chłodniejsze jesienne dni, jak oczywiście znajdę czas między obowiązkami i misiami z zamówień. Czas biegnie nieubłaganie, a odkąd zaczął się nowy rok przedszkolny, jakby jeszcze przyspieszył. Rano gonitwa, by na czas zaprowadzić Zuzię do przedszkola i by samemu w rozsądnych godzinach pojawić się w pracy, a potem wrócić nie całkiem późną nocą. Męczące to strasznie – nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie – ciągle biec i ciągle coś doganiać, do czegoś spieszyć. Nie mówiąc już o tym czasie, który ucieka, a można byłoby go spożytkować na spokojne śniadania, obiady i kolacje, rozmowy, wspólne radości i takie po prostu nacieszenie się sobą po prawie całodziennym nie-widzeniu. Bo gdy czas jest, to człowiek zbyt zmęczony, sfrustrowany i jakieś zaległości zawsze się znajdą. Dlatego weekendy powinny być szczególnie spokojne i niepowtarzalne.

A gdyby ktoś z Was miał ochotę wykonać taką czapkę, to proszę – oto schemat.

Ażurkowa czapka na szydełku


Witajcie po weekendzie. Jak zwykle minął za szybko, ale “sympatycznie”. Udało nam się wczoraj odwiedzić Targi Produktów Tradycyjnych i Ekologicznych “Regionalia” organizowane w Warszawie. Było nieco stoisk z rękodziełem, choć ubolewam, że tylko tyle, ale był to już trzeci dzień targów, więc może dlatego… Można było też “pospacerować” między stoiskami ze zdrową żywnością (soki, herbaty, zioła, miody, wyroby mięsne, itp.) i naturalnymi kosmetykami. Fajna sprawa.

Robótkowo natomiast przerzuciłam się kilka dni temu na kordonki, a to dlatego, że potrzebowałam wyszydełkować dla Zuzi taką typową wiosenną ażurkową czapeczkę. Odnalazłam w swoich zbiorach piękny turkusowy kordonek z lekkim połyskiem, ale niestety nie miał on już etykiety, więc nie mam pojęcia, jaki to może być (a szkoda, bo świetnie się nim dzierga – jest bardzo miękki, nie za cienki, nie za gruby – szydełko nr 2). A że akurat nasze ostatnie buszowanie po sklepach skończyło się kupnem turkusowego płaszczyka (kurteczki) w groszki, to czapka będzie kolorystycznie w sam raz.

Ten bardzo fajny wzór  znalazłam w sieci (od razu wpadł mi w oko). Oczywiście, jak to mam w zwyczaju, zmieniłam go nieco. Czapkę ozdobiłam trzema małymi kwiatuszkami z melanżowej włóczki (więc tak się te kolorki trójbarwnie prezentują) i przyszyłam perełkowe koraliki.

shemashapki

Co do kordonków, to jakoś specjalnie za często ich nie używam – robótki przybywa dość powoli, ale szydełkiem 2 dzierganie jest znośne i dobrze, bo muszę jeszcze stworzyć jakąś serwetkę do koszyczka wielkanocnego (to będzie mój pierwszy raz). Co więcej skusiłam się na zakupy kordonka Scarlet (w galeryjce za miastem) i coś tam pewnie jeszcze ażurkowego wydziergam.