Upominki wymiankowe


serwetka szydełkowa na wymiankę

Dawno, dawno temu nie miałam przyjemności skorzystać z żadnej wymianki. Zawsze na przeszkodzie stawał czas, choć jak to mówią dla chcącego nic trudnego, dlatego jak tylko nadarzyła się taka okazja – skorzystałam z wielką chęcią. Razem z Gabrysią (tu zapraszam serdecznie na jej blog robótkowy) uzgodniłyśmy dokładnie, co chciałybyśmy od siebie dostać. Mi od dawna marzyły się piękne skarpety wydziergane na drutach, ale pozwólcie, że pokażę je w drugiej odsłonie wymiankowej, jak tylko je sfotografuję – dopiero wczoraj dotarła do mnie paczka.

Gabi poprosiła natomiast o podstawki pod kubeczki i szydełkową portmonetkę. Wykonałam, więc kilka szydełkowych podstawek – jedne z nich z motywem serc – bardzo polubiłam ten wzór i z pewnością i u mnie takie zagoszczą.

 Drugie już nieco bardziej standardowe w odcieniach zieleni i kremu.

szydełkowe podstawki

Do paczki dołączyłam też szydełkową portmonetkę, miernik grubości drutów, dwa pomocnicze druty i dwie bransoletki kumihimo. Bransoletki wykonałam różnymi wzorami, łącząc brąz z zielenią i turkusem. Kolorem dominującym całej paczuszki były właśnie brązy i pastele, bo takie kolory, jak się dowiedziałam, lubi Gabi.

Zuzia zupełnie zdrowa chodzi już do przedszkola, ale muszę Wam napisać, że jak przychodzimy do przedszkola, rozbieram Zuzię w szatni, a zza drzwi słyszę głośny nieciekawy kaszel jakiegoś dziecka z jej grupy, to normalnie jestem zła. Człowiek specjalnie nie posyła dziecka zakatarzonego, czeka na zdrowie, a tu inni rodzice mają to w nosie – nie zastanawiają się, że ich dziecko jest nosicielem zarazków (wirusów/bakterii) – to nic, że w umowie podpisywanej z przedszkolem jest zapis, że dziecko przychodzi do przedszkola zdrowe. Złoszczę się na takie sytuacje, bo z jednej strony pani ciocia mówi z przekonaniem, że większość dzieci chodzi do przedszkola – wychodzi na to, że chodzi, ale chora – nie da się tego ukryć. Złoszczę się, bo wiem, że przez to za chwilę Zuzia (a może inne dzieci też) znowu będzie musiała siedzieć w domu i znowu zacznie się wędrówka po lekarzach i faszerowanie lekami…ech…