KRÓLICZEK MIFFY


KNie wiem, czy znane są Wam przygody małej słodkiej króliczki o imieniu Miffy. Sam animowany serial zrodził się w Holandii – na podstawie serii książeczek autorstwa Dicka Bruny. Miffy znana jest więc na całym świecie – także za sprawą modnych dodatków ze swoją podobizną – typu lampki, poduszki, pufy, breloczki, czy odzież. Jakiś czas temu dostałam pytanie, czy nie zechciałabym wykonać tej króliczki dla małej fanki bajki. Oczywiście, jako że lubię wyzwania – zgodziłam się.

Szydełkowa Miffy, z charakterystyczną minką, miała posiadać ubranka na zmianę. Przygotowałam, więc 3 komplety – wersja Miffy księżniczki, Miffy – pielęgniarka i Miffy – czerwona sukienka z czapką. Na zdjęciach Miffy prezentuje się w jednym z nich.

Jeśli szukasz podobnej maskotki – napisz, chętnie ją dla Ciebie wyszydełkuję : )

KRÓLICZEK DŁUGOUCHY


W swoim szydełkowym dorobku mam już na koncie kilka króliczków, ale ten jest nieco inny. Przede wszystkim jest królikiem minimalistycznym i tylko kolor noska zdaje się odciągać nieco uwagę od owego minimalizmu. Króliczek w naturalnym beżowym kolorze, do tego prosta forma i długie uszy. Mierzy 26 cm – łącznie z uszami. Żeby nadać króliczkowi nieco charakteru wyszydełkowałam mu jeszcze muszkę w brzoskwiniowym kolorze. Zdecydowanie bardziej, jak mi się wydawało (i wciąż wydaje) pasowały do niego nogi szydełkowane razem z tułowiem, więc dla odmiany posłużyłam się takim sposobem.

Powstały dwa króliczki. Każdy o nieco innym usposobieniu. Jeden już ruszył w podróż (będzie brał udział w sesjach fotograficznych), drugi czeka na swoją kolej. A tymczasem powstają następne maskotki, które próbują zdążyć na czas, bo ktoś ma urodziny, ktoś się za chwilę urodzi, a ktoś inny zgubił swoją ukochaną przytulankę…misja : )

Mała króliczka


szydełko króliczek

Dziergam już od dość dawna, a ostatnio nie ma dnia, bym choć kilku minut nie poświęciła na szydełkowanie. Wiem, wiem – powtarzam się, ale dziś w nieco innym kontekście. Ostatnio mój pięcioletni bratanek poprosił mnie o zrobienie wielorybka. Został nim kilka dni temu obdarowany, bo nie mogłam przecież odmówić. Kiedy dziergałam wielorybka Zuzia spytała, czy dla niej też coś zrobię i poprosiła o króliczka. Tyle czasu dziergam, a moja córka ma tylko szydełkową myszkę – tu chyba ma zastosowanie powiedzenie – „szewc bez butów chodzi”.

Króliczka zatem musiała powstać. Różni się nieco od moich standardowych króliczków, które pojawiały się kiedyś na blogu. Wymyśliłam sobie inny wygląd pyszczka. Skończyłam dziergać króliczkę późnym wieczorem. Zuzia czekała do końca i jak tylko ubrałam króliczkę porwała ją do łóżka i zasnęła z nią słodko. Widok bezcenny – nagradzający szydełkowanie w takie upały.

Do kompletu wykonałam jeszcze kolorową sukieneczkę i myślę, że szafa króliczki będzie jeszcze uzupełniona o inne dodatki. Króliczkę więc można rozbierać do woli : )

PS. Króliczkę zgłaszam do sierpniowego wyzwania Szuflady – „Pastele”.