miś na szydełku

SZARY MIŚ W SPODENKACH


Witajcie : ) Nie nadążam zupełnie z pokazywaniem tego, co szydełkuję, a prawie codziennie z „taśmy produkcyjnej” Czarodziejskiej Chatki schodzi coś nowego – czasem, kiedy praca wre, aż braknie odpowiednich włóczek (w pożądanych kolorach). Oczywiście mogłabym pokazywać tylko te najświeższe maskotki, ale Rękomisie nie wybaczyłyby mi tego, bo wszystkie chciałyby dotrzeć do blogowych zakamarków i zasłużyć na Wasze uznanie. Nie zrobię, więc selekcji i pokażę Wam dziś szarego misia w czerwonych spodenkach. I tak czekał wystarczająco długo, by móc tu trafić.

Klasycznie gładki – wykonany z włóczki Yarn Art Jeans. Kolorystyka wybrana została przez osobę zamawiającą, jak na mój gust bardzo trafnie.

Szydełkowy miś i mięta


Witajcie po długiej majówce, bo jest duże prawdopodobieństwo, że wykorzystaliście okazję do przedłużenia sobie weekendu. My – tak. Tak bardzo brakuje mi takich dłuższych wolnych dni, dlatego, jak tylko pojawia się taka okazja – wykorzystujemy. Nam udało się zobaczyć makietę kolejki na Stadionie Narodowym w Warszawie (ta, która jest na wrocławskim dworcu jest 100 razy bardziej okazała), odwiedzić piękny Zamość (a w nim także ZOO) i wystarczyło jeszcze czasu na odpoczynek na wsi. Oczywiście nie zabrakło szydełkowania, ale dziś miś, który powstał nieco wcześniej.

To zestawienie kolorystyczne lubię chyba najbardziej. Taki szary minimalistyczny rękomiś i pistacjowa/miętowa kokardka na szyi. Do tego mnóstwo słońca – akurat natrafiłam na nie podczas sesji tego szarego misia i mam nadzieję, że będzie go już tylko więcej. Wiosna!!!

Pluszowy miś dla M


pluszowy miś

Pluszowe misie wciąż cieszą się dużą popularnością, a i ja bardzo, ale to bardzo lubię je tworzyć. Tym razem powstał pluszowy pan miś w szarych spodenkach. Miś dla M. Razem z dwoma paniami rękomisiowymi (pokażę przy następnych okazjach) ruszył już w drogę.

Przyznam szczerze, że gdy otrzymałam takie zamówienie na beżowego pluszowego misia z szarych spodenkach nieco zdziwiłam się wyborem takiej kolorystyki. Wydawało mi się, że szarość i beż ciężko pogodzić, ale cóż „klient nasz pan”. Jak tylko jednak zobaczył pierwsze efekty takiego połączenia (już nie tylko oczami wyobraźni), od razu polubiłam to zestawienie.

A pomijając temat rękomiśków, to nie da się nie zauważyć, że wiosna zapasem. Poranne śpiewy kosów, słońca coraz więcej i to „coś” w powietrzu (choć momentami mroźnym). Wszystko to tak pozytywnie nastraja…czekamy. Czekamy mimo śniegu, który czasem płata figle…no a przecież miał już swoje 5 minut.