Pluszowy miś dla M


pluszowy miś

Pluszowe misie wciąż cieszą się dużą popularnością, a i ja bardzo, ale to bardzo lubię je tworzyć. Tym razem powstał pluszowy pan miś w szarych spodenkach. Miś dla M. Razem z dwoma paniami rękomisiowymi (pokażę przy następnych okazjach) ruszył już w drogę.

Przyznam szczerze, że gdy otrzymałam takie zamówienie na beżowego pluszowego misia z szarych spodenkach nieco zdziwiłam się wyborem takiej kolorystyki. Wydawało mi się, że szarość i beż ciężko pogodzić, ale cóż „klient nasz pan”. Jak tylko jednak zobaczył pierwsze efekty takiego połączenia (już nie tylko oczami wyobraźni), od razu polubiłam to zestawienie.

A pomijając temat rękomiśków, to nie da się nie zauważyć, że wiosna zapasem. Poranne śpiewy kosów, słońca coraz więcej i to „coś” w powietrzu (choć momentami mroźnym). Wszystko to tak pozytywnie nastraja…czekamy. Czekamy mimo śniegu, który czasem płata figle…no a przecież miał już swoje 5 minut.

Pluszowa misia i mięta


pluszowy miś

Moda na maskotki wykonane z pluszowej włóczki Himalaya Dolphin Baby wciąż trwa i mam wrażenie, że nawet rośnie. U mnie też sporo powstaje tego typu misiaków – zmieniają się jedynie dodatki kolorystyczne, ale i tak dominuje połączenie beżu i różu. Tym razem poproszono mnie, aby misia miała miętową sukienkę. Też mi się podoba, zwłaszcza, że to jeden z moich ulubionych kolorów (najbardziej cenię sobie taką zgaszoną, pastelową odmianę).

Misia mierzy 23 cm wysokości, jest niezwykle przytulaszcza. Do kompletu powstał dla niej jeszcze sweterek, torebeczka i berecik. Ot taka pani misiowa. Za jakiś czas doczeka się też swego szanownego małżonka : )

Szary miś w czerwonych spodenkach


wełniany miś hand made

Przemycam tu na bloga różne szydełkowe twory, ale wciąż królują tu misie – Rękomisie i statystycznie rzecz ujmując, to ich najwięcej dziergam – tych ze smutnymi minkami, gapciowatym wzrokiem, mniejszych, czy większych. Żałuję nieco, że lalek w Czarodziejskiej Chatce jest tak mało, bo w głowie pomysłów na nie całe mnóstwo – z kręconymi włosami, berecikach, warkoczykach, w kapeluszach, z torebeczką, kwiatem we włosach, w szaliczku, w chuście…jak to piszę wyobraźnia podaje gotowe wizje i już wiem, jak miałyby wyglądać. Obiecuję sobie, że jak zamówień będzie mniej, to znajdę czas na kolejną lalkę, żeby mogła poczekać na kogoś, kto mocno jej zapragnie : )

Ja tu Wam o lalkach, a miś się złości, że go nie przedstawiam. Oto szary średni miś (23 cm) w czerwonych spodenkach – ot taki rękomisiowy, zamówiony i już pożegnany.

Jak tam po świętach i parę chwil przed sylwestrową nocą? My szczęśliwie urlopujemy. Bardzo przydaje się taki reset. Potrzebowałam też odpocząć od szydełkowania, bo w okresie przedświątecznym było go bardzo dużo – terminy goniły, a działanie pod presją czasu nikomu nie służy, więc naprawdę ten świąteczny czas okazał się zbawienny. Pewnie nie pojawię się już na blogu przed Nowym Rokiem, dlatego już dziś życzę, by 2016 przyniósł samo dobro (od życia i od ludzi), by obfitował w wyzwania i pozwolił realizować, jak najwięcej marzeń. : )