Mały kudłaty miś


szydełkowy miś

To kolejny miś w takim lekko stylu retro. Stąd ta miętowa maszyna (jedna z naszej większej kolekcji aut sprzed lat), która towarzyszyła w sesji. Uwielbiam ten efekt i uwielbiam dziergać tego typu misie – w takim kolorze, z takiej włóczki. Dlatego, jak tylko trafia się takie zamówienie, mogłabym rzucić wszystko inne, by się nim zająć. Miś jest malutki, bo mierzy 15 cm i jest wiece gapciowaty – do tulenia.

Staje się powoli to, czego się obawiałam, że jak przyfrunie do nas wiosenne powietrze i przyniesie ze sobą cieplejsze dni, to weekendy aż będą się prosiły, by spędzać je na łonie natury. My już poniekąd zaczęliśmy sezon działkowy. Wczoraj nawet piekliśmy kiełbaski nad ogniskiem. Zupełnie spontanicznie – bez większych przygotowań – po prostu – działka, ognisko, kijki, kiełbaski, coś do smaku i gorąca herbata z termosu. Obawa jest tylko jedna – właśnie. Pewnie szydełko będzie rzadziej używane w weekendy, ale za to będę musiała nadrabiać wieczorami : )

Co nie zmienia faktu, że te powiewy wiosny tak pięknie nastrajają – oby coraz mocniej. A propos wiosny, to ja ostatnio  prawie oszalałam na punkcie różnych koktajli/smoothie – codzienna porcja zdrowia być musi, czy to kiwi z natką pietruszki, czy  banan i pomarańcza, a oprócz tego czystek popijam namiętnie…

Pozdrawiam poniedziałkowo, życząc udanego tygodnia.

Miś czekoladowy


szydełkowy miś

Czekoladę uwielbiam – byle była pełnomleczna. Potrafię w ciągu kilku minut pochłonąć całą tabliczkę. Niestety nie przepadam za gorzką i czarną, choć jej wartość znacznie przewyższa mleczną – to nic. Miś, którego chciałabym Wam dziś pokazać jest w swoim kolorze właśnie taki na pograniczu gorzkiej i mlecznej czekolady, ale mimo wszystko – słodki.

Jeśli do tego dołączymy jeszcze miętową kokardkę na szyi, to już w ogóle – czekoladka miętowa : ) Wykonałam go z włóczki a la boucle, co sprawia, że nie widać ściegu szydełkowego i miś wydaje się pluszowy/materiałowy – bardzo lubię taki efekt i pewnie tego typu rękomisiów będzie u mnie więcej. Miś już jakiś czas temu wyprowadził się ode mnie i cieszy oczy kogoś innego (mam nadzieję, że cieszy).

Poza szydełkiem nastrajam się na wiosnę – zacznę od wizyty u fryzjera, potem obmyślę plan dotyczący remontu naszego mieszkania, a wiosna jest mi do tego koniecznie potrzebna. Swoją drogą bardzo się cieszę na te zmiany, które odkładaliśmy w czasie, ale już najwyższa pora na zmianę paneli i kolorów na ścianach. I jeszcze muszę pomyśleć o poszewkach na poduszki w nowym wiosennym kolorze. Uwielbiam. Ale póki co muszę nadrobić zaległe zamówienia.

Dobrego tygodnia Wam życzę.