miś na szydełku

SZARY MIŚ W SPODENKACH


Witajcie : ) Nie nadążam zupełnie z pokazywaniem tego, co szydełkuję, a prawie codziennie z „taśmy produkcyjnej” Czarodziejskiej Chatki schodzi coś nowego – czasem, kiedy praca wre, aż braknie odpowiednich włóczek (w pożądanych kolorach). Oczywiście mogłabym pokazywać tylko te najświeższe maskotki, ale Rękomisie nie wybaczyłyby mi tego, bo wszystkie chciałyby dotrzeć do blogowych zakamarków i zasłużyć na Wasze uznanie. Nie zrobię, więc selekcji i pokażę Wam dziś szarego misia w czerwonych spodenkach. I tak czekał wystarczająco długo, by móc tu trafić.

Klasycznie gładki – wykonany z włóczki Yarn Art Jeans. Kolorystyka wybrana została przez osobę zamawiającą, jak na mój gust bardzo trafnie.

Miś a la Lanukas


Swoim rekomisiom jestem niezwykle wierna i jak dla mnie, to właśnie one stanowią główną markę Czarodziejskiej Chatki. Dochodziłam do tego wzoru przez długie lata – czuję, że są takie moje („ufofane”). Ostatnio natrafiłam jednak na bardzo ciekawy pomysł maskotek głowonogów. Tak nazwałam maskotki wg projektu Lanukas. Głowonogami nazywa się też postacie malowane przez dzieci w pewnej fazie rozwoju rysunku i zdolności plastycznych – dzieci malują dużą głowę i zaraz od niej odchodzące nogi. Maskotki dziergane są podobnie – od nóg aż do głowy. W czystym projekcie Lanukas maskotki nie mają rąk.

Bardzo podobają mi się tego typu misie (choć mocno odbiegające od klasycznych) – ostatnio także stały się dość modne. Wykonałam więc taką swoją wersję głowonogowego misia z rękoma : ) Dzierganie tego misia było dla mnie upragnioną chwilą luksusu, kiedy to mogłam wyszydełkować coś na zapas i wstawić do galerii internetowych – zazwyczaj tworzę na zamówienie – tym razem wyprzedziłam oczekiwania i czekam na kogoś, kto zechce go mieć tylko dla siebie : )

Majówko przybywaj!

Miś w oliwkowych spodenkach


wełniany miś

Co widzicie przed oczami, gdy myślicie o misiu? Ja natychmiast widzę misia Uszatka, misia Kolargola, a zaraz potem niedźwiedzia brunatnego, stąd też moje przekonanie, że jak miś, to zdecydowanie brązowy. Klasyka gatunku i kwintesencja „misiowatości”. Rękomisie też bardzo lubią brąz, choć rzadko w takim umaszczeniu występują, ale dziś właśnie tak – na życzenie klientki powstał taki klasyczny miś brunatny. Przywdział spodenki w oliwkowym kolorze i dumny jest niesamowicie.

 

Razem ze swym szarym bratem powędrowali już w świat i będą asystować w sesjach fotograficznych. A tak poza tym, to czasami brakuje mi wytchnienia, bo z jednej strony uwielbiam szydełkować i podczas wakacji brakuje mi tego zajęcia, prawie, jak powietrza, a z drugiej strony, gdy kalendarz zamówień wypełniony jest po brzegi, wiem, że nie mogę tak po prostu odłożyć szydełka choćby na jeden dzień i pozwolić sobie na wieczór nic nie-robienia, jeśli mam na to ochotę. Może i świat by się nie zawalił (miałam okazję to już kilka razy sprawdzić), ale wiem, że ludzie czekają na zamówioną maskotkę. Czasami zdarza się tak, że dość sprawnie idzie mi tworzenie i jestem pewna, że ze wszystkim zdążę na czas, ale np. pojawia się zamówienie nieoczekiwane, tzw. na wczoraj, bo na lotnisku zawieruszył się miś (taki podobny do rękomisiowych) i wtedy zamiast odmówić, czynię różne kombinacje w kalendarzu. No i się zaczyna. Plan się sypie, a ja próbuję panować nad sytuacją.

A tak pięknie wyobrażałam sobie własną działalność. Że jak się zachce, to człowiek zamyka „sklep” i bierze urlop i wraca, kiedy chce. Nie jest jednak tak łatwo, a może nawet trudniej niż poza działalnością, gdzie wypisuje się wniosek o urlop i już. Z pewnością dodatkowym czynnikiem jest to, że Czarodziejska Chatka z rękomisiami działa po godzinach pracy pełno-etatowej, a dodatkowo handmade rządzi się jednak innymi prawami. Nic to – będę się uczyła zwalniać na zakrętach, a czasem nawet zatrzymywać, by szydełkowanie wciąż było przyjemnością.