Kumihimo

Co ja plotę…

Zrobiłam sobie  nieco dłuższą przerwę od blogowania – trochę z przymusu, bo zawodowo sporo się działo (m.in. brałam udział, jako zawodnik w Mistrzostwach Polski w Testowaniu, które odbywały się na Stadionie Narodowym, przy okazji miałam okazję zwiedzić jego zakamarki) – to tak nieco tłumacząc tę moją nieobecność.

A odpoczywając od szydełka (o ile w ogóle można się nim zmęczyć) po raz kolejny sięgnęłam po sznurki – mam tylko cichą nadzieję, że jednak nie zadręczam Was nimi za bardzo. Wkrótce lekko przystopuję – no bo ile można zachwycać się ideą plątania sznurków. I przepraszam Was jeszcze, że znowu turkus (dostałam już swoją zamówiona przesyłkę z innymi kolorami sznurków, więc…), że może monotematycznie i w ogóle…

Ale wiecie, jak to jest, kiedy nam coś wychodzi, zwłaszcza, że wcześniej uchodziło w naszych oczach za piekielnie skomplikowane i arcy trudne. Jakiś czas temu (raczej dłuższy niż krótszy) walczyłam z soutache’em i niestety moje pierwsze (i ostatnie) wrażenia nie należały do najprzyjemniejszych i choć zapał, żeby się nauczyć był duży (internet aż kipi od tych wszystkich cudownych soutache’owych ozdób), to nie przebrnęłam przez praktykę : ) Stwierdziłam, że to nie dla mnie – ani trochę nie dla mnie. No a z kumihimo (kocham tę nazwę – brzmi, jak najbardziej egzotyczny owoc świata) jest inaczej.

Dlatego dziś znowu bransoletka w turkusie. Dołączyłam ją do prezentu z okazji urodzino-imienin mojej szwagierki, a że do muzyki jej baaardzo po drodze, to nie mogło zabraknąć małego muzycznego akcentu.

page

No takie moje małe odprężające ploty. Tak usiąść sobie wygodnie na miękkiej sofie w zupełnie pustym i cichym mieszkaniu – bez wyrzutów, że jeszcze “coś tam” nie zrobione, w jakiś zupełnie leniwy weekend i tak pleść, pleść beztrosko, popijając lekko ciepłą zieloną herbatę. Wypróbować wszystkie kombinacje splotów i kolorów…potem wziąć odprężającą kąpiel i znowu wrócić tam, gdzie pachnie akacja i znowu pleść…trzy po trzy : )

Dziękuję Wam za każdy komentarz i odwiedziny…Przypominam też (z nadzieję, że ktoś może jeszcze zechce skorzystać) o moim candy.