Bardzo ogólne

Kolorowanki dla dorosłych – Kreatywność i Mindfulness.

Kolorowanka "Kreatywność i Mindfulness."

Moje pierwsze i na razie teoretyczne odkrycie księgarni z wyobraźnią miało miejsce, kiedy na jednym z blogów mignęła mi okładka jednej z książek do kolorowania. Kolorowanka dla dorosłych? – pomyślałam pytająco. Świetna sprawa. Chciałabym mieć. Potem poszczęściło mi się w konkursie organizowanym przez Szufladę, gdzie sponsorem nagród było własnie Decomade. Mój pastelowy króliczek wygrał wtedy zestaw – blok rysunkowy ze szkicami i pastele olejne. I to już zadecydowało o tym, że zamarzyło mi się więcej.

Kilka dni temu otrzymałam kolorowankę “Kreatywność i Mindfulness. 100 inspirujących wzorów do kolorowania” i po raz pierwszy bez specjalnych wyrzutów sumienia, że zabieram kolorowanki Zuzi, mogłam wybrać sobie obrazek, jaki chciałam i siąść z dumą do kolorowania. W końcu mam swoją własną i teraz to ja mogę dzielić się obrazkami z Zuzią.

Przyznam się szczerze, że wpadłam po uszy. Jak tylko rozpakowałam przesyłkę i wzięłam do rąk tą cudnie wydaną książkę (twarda okładka, niezwykle inspirujące ilustracje i ogólnie styl, w jakim jest wydana) z ust Zuzi padło pytanie – “mamo pokolorujemy?”. To nic, że miałam właśnie pozmywać naczynia i zrobić kluski leniwe, a za oknem już robiło się ciemno. Tak – powiedziałam – przynieś tylko kredki. No i się zaczęło. Musiałam sobie wyznaczyć granice – tylko jeden obrazek, tylko jeden. W tym czasie Zuzia malowała ten na sąsiedniej stronie. Powstał pięknie kolorowy obrazek, a wybór kolejnego koloru był tak ekscytujący – zgodnie z gustem i preferencjami. Niesamowite. Łączenie kolorów i dopasowywanie ich do wzorów z książki to świetna zabawa. Niezwykle relaksująca i odrywająca od rzeczywistości, bo eksperymentowanie z kolorami uwielbiam.

W kolorowance, jak sam tytuł podpowiada, znajdziemy 100 inspirujących obrazków. Są tam kompletnie abstrakcyjne wzory, jak i bardziej realne, np. motyle, liście. Sporo motywów serwetkowych – takie moje pierwsze skojarzenie i to na pewno nie za sprawą mojego nałogu szydełkowego. I wiecie co jest w tym wszystkim najfajniejsze? To, że nie musimy trzymać się żadnych konwenansów, że jak niebo, to niebieskie, że jak słońce, to żółte – mamy tu całe mnóstwo abstrakcji i głównym bohaterem jest tu kolor – jaki tylko chcemy, więc interpretacji niepokolorowanych rysunków może być naprawdę wiele. To my przy współpracy z naszą wyobraźnią decydujemy, czy obrazek będzie bombą energetycznie kolorową, czy też jedną wielką nostalgią i zadumą. A do tego owe mindfulness, czyli uważna obecność i maksymalne skupienie się na kolorowaniu.

Do kolorowania używałyśmy różnych przyborów. Były kredki bambino – najlepiej, jak są dobrze zatemperowane, były kredki świecowe, pastele olejne i flamastry. Każde z nich daje inny – równie ciekawy efekt i co najważniejsze flamastry, które używałyśmy (wersja zupełnie no name – były w szufladkowym zestawie do malowania) nie przebijały na drugą stronę – papier jest dość gruby.

Jednym słowem – świetna i kreatywna zabawa. Wciąga bez reszty.