Szydełkowe maskotki, Szydełkowe misie

Kremowy miś z fioletowymi dodatkami

szydełkowy miś

Ekspresowo przyspieszyłam z tworzeniem nowych rękomisiów – do tego stopnia, że nie nadążam z przedstawianiem ich na blogu. Musiałabym pewnie zanudzać Was nimi każdego dnia, a to nie byłoby zdrowe. Dziś przedstawiam kremowego misia z fioletowymi dodatkami.

Wiecie, coraz częściej zastanawiam się, jak sprawić, by mój blog był ciekawszy dla odwiedzających – w końcu ciągle pokazuję misie (i inne szydełkowe maskotki) – od czasu do czasu zdarzy się coś innego, ale to rzadkość. Kiedyś było tych innych rzeczy zdecydowanie więcej. Teraz z racji zamówień, to głównie misie. Wiem, ze statystyk odwiedzin strony, że dużą popularnością cieszą się wpisy typu poradnikowego, czyli, jak coś wykonać samodzielnie (np. DIY, jak stworzyć cotton ball lights, czy jak zrobić bransoletkę kumihimo) – może powinnam pomyśleć o takich tutorialach? W planach miałam wykonanie samouczka do tworzenia bransoletek szydełkowych z wykorzystaniem koralików – muszę znaleźć na to czas, a przedstawienie tej techniki w dość jasny sposób nie jest znowu takie proste, bo i technika na wstępie może zniechęcić.

Domyślam się, a nawet jestem przekonana, że szczyt oglądalności osiągnęłyby wpisy typu – “jak wydziergać misia”, albo “schemat na misia”. Dostaję bardzo dużo pytań o schematy swoich maskotek. Niestety (lub stety) wszystkie maskotki tworzę z głowy. Nie stworzyłam, jak dotąd, żadnego schematu, ani opisu. Wiem, że za granicami Polski świetnie mają się blogi, na których rękodzielniczki sprzedają różnego rodzaju schematy i opisy. Tam to zupełnie normalne i nikogo nie dziwi.

Druga sprawa to pisanie bardziej interesujących wpisów, ale przecież piszę w nich to, co mi w danej chwili myśli podpowiadają – improwizuję. Co więcej nie zacznę nagle pisać o zdrowym odżywianiu, czy wystroju wnętrz (to ostatnio chwytliwe tematy) – w końcu to ma być blog poświęcony szydełkowaniu i raczej nic odkrywczego (a co za tym idzie poczytnego) nie napiszę. Łudzę się więc nadzieją, że jednak czytelników nie będzie ubywać, choć ostatnio obserwuję tendencję spadkową (co prawda mój blog jest teraz bardziej szczelny, jeśli chodzi o spamy i nie wpuszcza robotów, więc może dlatego). Wiem, wiem – bloga prowadzę dla przyjemności i nie powinnam tego przeliczać na liczbę odwiedzin, ale sami wiecie, jakie to miłe, gdy się wie, że każdy kolejny post będzie czytany i lubiany. No sami rozumiecie.

PS. A Wam, którzy to czytacie i zostawiacie komentarz dziękuję najmocniej : )