Króliczek na szydełku

szydełkowy króliczek

Taki oto króliczek, to drugi z serii „tych konkretnych”. Króliczek ma około 15 cm wysokości. Powstał nadzwyczaj szybko i o dziwo podczas długiej podróży do Czorsztyna. Ania z Sowiarni pytała o to „dość szybko” – ile to jest. W przypadku króliczka to tak bez zegarka w ręku mniej więcej 2 godziny.  Chyba wiem, w czym leży sukces tak sprawnej pracy w samochodzie. W domu zawsze znajdzie się jakiś rozpraszacz i coś na już do zrobienia, co odrywa od szydełka. W samochodzie było trzeba po prostu jechać, zazdrościć sobie, że się nie prowadzi i od czasu do czasu się odezwać, żeby przypadkiem mąż nie usnął za kierownicą. A propos jazdy, to powiem Wam, że podziwiam wyobraźnię dzieci. Zuzia naprawdę świetnie znosiła 7 – godzinną jazdę (tak to już jest, że i w góry i nad morze mamy do przejechania prawie pół Polski), a jej zabawa podartymi metkami zdjętymi z włóczki, zrobiła na mnie wrażenie. Podarte papierki oczywiście mówiły i wchodziły ze sobą w interakcje rożne. I tak przez ponad pół godziny – dacie wiarę?

Na miejscu nie było już tak szydełkowo, bo gdyby nie niespodziewane odwiedziny u mojej ciotecznej bratanicy w Krakowie (w drodze powrotnej do domu), pewnie nie wyszydełkowałabym nic, a tak w ramach prezentu stworzyłam misię (sesji nie było, więc nie udokumentuję : ) ) Nie było więc specjalnie czasu na dzierganie. Wychodziliśmy rano i wieczorem wracaliśmy. Czas spędziliśmy bardzo aktywnie i wykorzystaliśmy każdą minutę (tak mi się przynajmniej wydaje). Tak, jak lubimy. Zaledwie kilka dni, a wspomnienia boskich krajobrazów zostaną na długo (nie wspominając już o bolących mięśniach i zakwasach). : )

A tymczasem szykuje się u nas kolejny mini remont. Tym razem zabierzemy się za przemalowanie przedpokoju i znienawidzony pomarańcz zamienimy na elegancką szarość. Myślę, że w połączeniu z bielą wypadnie całkiem dobrze. Farba już kupiona, a ja od dwóch dni nastawiam się psychicznie na większe sprzątanie i brak szydełkowania. Planujemy uporać się ze wszystkim w 3 popołudnia – w czasie po-pracowym. Trzymajcie kciuki, by szarość okazała się w sam raz : )

14 Replies Włączone Króliczek na szydełku

  • Masz racje. W domu zawsze coś się dzieje i trzeba coś zrobić innego… a w autku czy innych miejscach możemy się skupić tylko na pracy „kreatywnej”

    A króliczek kochany jest :o)

  • Jak dla mnie takie „dość szybko” wygląda wręcz na bardzo szybko 🙂 Ja w samochodzie akurat nic nie mogę robić (nie wiem dlaczego, nawet książki nie poczytam, bo cały czas się skupiam na drodze), więc o robótkach w trasie mogę zapomnieć 🙂
    Króliczek jest świetny, a jakie ma fajne długie uszy 🙂

    • i pewnie nawet nie umiesz usnąć w samochodzie? ja akurat, jak jadę z mężem, to jakoś nie obawiam się o drogę i czuję się dość bezpiecznie, więc może dlatego nie muszę cały czas obserwować tego, co dzieje się na drodze)

  • Króliczek uroczy (jak wszystkie rękomisie 🙂 ) Mnie mąż nie wpuszcza z szydełkiem do auta 🙁 W poniedziałek jechaliśmy do Gdańska i z powrotem czyli 7 godzin w aucie – taka strata czasu (bo bez szydełka)! :/

    • o rety, to ja nie wiem, jak ja zniosłabym taką podróż – z takim zakazem… 🙂

    • to tylko ten królik wyjątkowo szybko powstał, zazwyczaj trwa to dłuuuużej 🙂 dziękuję za miłe słowo 🙂

  • Ale śliczny <3 Ja pracuję w domku, ale dlatego, że mam oddzielny pokoik do takich robótek – zamykam się tam na godzinkę dziennie i robię 🙂 Nie ma mnie dla nikogo. Ale praca w autku to też dobry plan 🙂

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu