Szydełkowe maskotki

MALUTKA SZYDEŁKOWA MYSZKA

Ależ ten czas szaleńczo pędzi – dziś już Mikołajki. W Czarodziejskiej Chatce pracy całe mnóstwo, bo zamówień przedświątecznych sporo i każda maskotka musi dotrzeć na czas – tym tłumaczę moją dość długą nieobecność na blogu – na szczęście śladów pajęczyn brak, więc żadnych większych porządków nie planuję. Tak to już jest, że jak człowiek nie ma zbyt dużo rozpraszaczy, to praca idzie jakoś sprawniej i ja też to zauważyłam. Wyłączyłam laptopa, włączyłam jakiś przyjemny film i wzięłam się do pracy na szydełku. Na efekty nie trzeba było czekać zbyt długo. Muszę taki system wprowadzić na stałe.

A póki co – poznajcie malusią szarą myszkę – prawie księżniczkę. Wprowadziła się do nas jakiś czas temu i już zdążyła się zadomowić w małym pudełku. Teraz cały czas męczy mnie, żeby wyszydełkować jej ubranka – no bo kto widział, żeby mysia księżniczka chodziła wciąż tylko w jednym. No tak – oczywiście. Muszę pomyśleć. Myszka zapowiedziała, że niedługo sprowadzi do siebie (czyt. do nas) całą swoją rodzinę, bo nudzi jej się potwornie, wieczorem nie ma się do kogo przytulić i nie ma dla kogo piec czekoladowych donut’ów : )

Ja wszystko rozumiem, ale o czas proszę…o więcej czasu…jeszcze więcej… : )