Mały błękitny miś

szydełkowe maskotki

Małe, duże lub kudłate. Misie i inne maskotki powstają wciąż, a ja zauważam, że jednak, aby zainteresować tym, co pokazuje się na blogu trzeba mocno urozmaicać to, co się pokazuje i pisze. A ja Wam wciąż o misiach (czasem zdarzą się odskocznie, ale też szydełkowe – czapki, ocieplacze, itp.). Mam wrażenie, że to nudne – zwłaszcza dla tych z Was, którzy nie interesujecie się szydełkowaniem. No bo co Was może obchodzić, że ja tu sobie kolejnego misia dla kogoś wydziergałam. Nie zaprzeczajcie. Z kolei osoby, które być może weszły na bloga świadomie – w sensie szukały szydełkowych miśków, zauroczą się być może, ale nie napiszą o tym (nic z tego nie będą miały), a jeśli już to wybiorą kontakt mailowy.

Co więcej, coraz częściej uświadamiam sobie, jak działa blogowe życie. Zostawisz u kogoś komentarz, to może przyjdzie z rewizytą i też coś napisze i być może będzie komentował, dopóki i ty to będziesz robił. Ot takie „coś za coś”.  Czasami nawet męczymy się, by napisać kilka słów na nudny temat (no bo znowu coś uszyte, coś wyszydełkowane, coś zdekupażowane, coś uplecione), by zasłużyć na komentarz u siebie. Tak jest najczęściej i być może też to obserwujecie. Dość rzadko pojawiają się komentarze ot tak, bo się komuś coś podoba, bo się komuś naprawdę chce napisać kilka słów, bo coś go naprawdę zainteresowało, niekoniecznie w odpowiedzi na komentarz zostawiony u siebie. Bezinteresownie. Owszem może z nadzieję, że ten ktoś też nas odwiedzi i zyskamy kolejnego „fana”.

A moje spostrzeżenie, choć i fakt potwierdzony zasadami marketingu internetowego (także poradami Google), jest takie, że jeśli zależy nam na częstych odwiedzinach (niekoniecznie komentarzach, bo to już w parze ze sobą nie chodzi), to warto pokusić się o publikacje tutoriali prezentujących, jak coś zrobić – diy – niezwykle ostatnio modne. Powstają nawet blogi poświęcone tylko i wyłącznie DIY, a ich oglądalność w sieci jest dość spora. Pozycjonowanie dzieje się wtedy  w zasadzie samo.

Nieco inna sytuacja istnieje na FB. Tam przewija się cała lista postów polubionych kont – dzieje się to bardziej świadomie. Decydujemy, kogo wpisy chcemy czytać już stale. Szybko lubimy, częściej komentujemy, a to znak, że przeczytaliśmy/obejrzeliśmy. Jest więc mniej zobowiązująco i szybciej. Zastanawiam się coraz częściej, czy nie przerzucić wszystkich swoich „sił” właśnie na FB, choć byłoby mi żal kilku „rzeczy”.  Zastanawiam się.

No a miś, jak to miś – dziś taki, jutro inny. Ma 15 cm wysokości i wybrał sobie błękitny kolor i serce. Wielkie, choć małe. Przepraszam za zrzędzenie, ale tak mnie dziś naszło : ) Miejcie dobry dzień.

10 Replies Włączone Mały błękitny miś

  • Uwaga, będę zaprzeczać 🙂 Bardzo lubię wszystkie Twoje misie i podobają mi się bez wyjątku, mimo, że w ogóle nie interesuje mnie szydełkowanie (jeszcze) 🙂 Najciekawsze wydają mi się te techniki, których nie opanowałam, dlatego lubię tu zaglądać i podpatrywać 🙂 Poza tym, ciekawe spostrzeżenia, w sumie zgadzam się w dużej części z tym co napisałaś. Jeśli chodzi o fb, to fanpage założyłam 3 lata przed tym zanim powstał blog, może dlatego trochę mi się „przejadł”. To w sumie fajna sprawa jeśli pokazuje się tylko zdjęcie i kilka słów komentarza, bo dłuższych wpisów raczej nikomu nie będzie się chciało czytać. Jest właśnie „mniej zobowiązująco” i szybko, nie ma takiej ciepłej atmosfery jaka potrafi być na blogach – to takie moje subiektywne obserwacje, wszystko ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne 🙂

    • Aniu, ja „działam” ze swoimi misiami na FB rzeczywiście nieco w oderwaniu ode mnie, jako Magdy, za to bardziej po misiowemu i napiszę Ci, że zauważam tę pozytywną atmosferę i jakby większe zaangażowanie innych osób, większe zainteresowanie i na pewno bardziej prawdziwe, a przez co i bardziej cenne, ale może to rzeczywiście zależy od wielu rzeczy.

      dziękuję Ci za Twoją opinię…

  • Magda, teraz strach zostawić swój komentarz, by nie być posądzoną, że czekam na rewanż 😉 A tak poważnie – rozumiem Cię doskonale, wydaje mi się, że widzę tutaj pewne rozczarowanie ruchem na blogu czy ograniczoną ilością komentarzy, zwłaszcza w odniesieniu do fb – czy tak? Mocno interesuję się kwestią rozkręcania bloga, docierania do większej społeczności, utrzymywania czytelników, ale powiem Ci, że po prostu nie potrafię tak zimno kalkulować i trzymać się wytycznych.. gdybym miała pisać blog pod instrukcję „blog popularny”, musiałabym całkowicie zmienić styl, a wtedy cały projekt straciłby sens. Faktycznie czasem mi szkoda, że na fb pojawiają się lajki i krótsze komentarze, które nie przenoszą się na bloga – fb jest łatwiejszy, szybszy i prostszy w obsłudze. Myślę, że warto odpowiedzieć sobie na pytanie, po co się bloguje.. ale to temat na dłuugi wpis i jeszcze dłuższą dyskusję 🙂
    A jeśli Tobie mogę coś zasugerować, to działaj z fanpagem, bo widać, że się prężnie rozwija, a z bloga nie rezygnuj, tutaj łatwiej zbudować serdeczną, ciepłą atmosferę i czasem zaprezentować szerszy kontekst siebie 🙂 Pozdrawiam ciepło! 🙂

    • Aga – rewanż i tak będzie 🙂 🙂 🙂

      Wiesz, tak czasem się zastanawiam po co bloguję i odpowiedź nie jest trudna – jest wiele aspektów. Wiem też na pewno, że gdyby nagle słupki oglądalności mojego bloga poszły mocno w dół, to pewnie porzuciłabym go, podobnie w przypadku, gdyby już nie pojawiały się żadne komentarze, bo to znaczyłoby jedno – ludzie nie mają po co tu zaglądać, a nie ukrywam, że bloguję także dla komentarzy. Niezwykle miło jest przeczytać, co inni sądzą o tym wszystkim.

      Prowadziłam kiedyś Katechizm Copywritera i Freelancera, zajmowałam się troszkę technikami pozycjonowania i dobrze wiem, że w blogowaniu z pasją nie powinno być miejsca na jakieś zimne kalkulacje, czy mi się opłaca, czy nie. Pasja ponad wszystko, ale jak pasja to i ludzie, z którymi można się nią dzielić.

      • Magda, myślę, że Twoje ostatnie zdanie świetnie podsumowuje wszystko. Zimnej kalkulacji mówię „nie”, ale wiadomo, że blog to nie pisanie do szuflady. Za Ciebie i Twoje misie mocno trzymam kciuki 🙂 Pozdrawiam!

  • Poruszyłaś trudny temat bo … myślę, że są różne typy „blogerów”, jedni blogują bo to ich sposób na życie, drudzy dla pieniędzy, inni po to by pokazać efekty swojej pracy, jeszcze inni bo lubią a pewnie i tych powodów jest dużo dużo więcej. Szczerze mówiąc to sama nigdy nie zabiegałam o jakąś popularność w sieci i każde moje odwiedziny i wpis są bezinteresowne. Oczywiście zasada wzajemności musi w pewien sposób działać bo są blogi które regularnie podczytuję, podziwiam a komentuję niezwykle rzadko lub wcale bo jeśli te moje odwiedziny/komentowanie są jednostronne to czuję się tam po prostu niepotrzebna, jednym z wielu „fanów” – chociaż gdy mnie coś zachwyci to piszę zawsze i szczerze :))
    Twoje Misie są piękne i lubię do Ciebie zaglądać by podziwiać kolejnego niby podobnego a jednak niezmiennie zrobionego z serca do rękodzieła. Nie lubię funpage-ów na fb. Każdy wpada i wypada – pewnie ma to swoje i dobre strony, ale trudno kogoś zatrzymać na dłużej. Mam nadzieję, że rękomisie nie znikną z blogosfery! Spokojnego dnia!

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu