Seledynowy miś szydełkowy

Ależ mamy piękną wiosnę, prawda? A do tego wreszcie można jeszcze użyć dnia po pracy, bo gdy się z niej wraca jeszcze dość długo jest wiosennie widno. Aż się chce wyjść na rower. Planujemy właśnie z mężem jakieś małe przejażdżki, bo rowery doprowadzone do porządku. Dacie wiarę, że odkąd urodziła się Zuzia ani razu nie jechałam rowerem? (czyli ponad 3 lata, a nawet dłużej, bo kiedy byłam w ciąży mój nowo kupiony retro rower stał sobie i podpierał ściany garażu). Czas to zatem zmienić. Musimy kupić tylko jakieś wygodne krzesełko dla Zuzi, żeby mogła z nami podziwiać krajobrazy, a tyle ich jeszcze niezbadanych w naszej okolicy .

Ale właśnie z takim podejściem zaczynam się obawiać o czas dla szydełka – może niepotrzebnie, bo jak to mówią „dla chcącego nic trudnego”. Póki co powstał pierwszy z trzech zamówionych misiów – taki zielony/seledynowy. Mierzy około 13 cm (więc jest o połowę mniejszy od moich standardowych misiaków). Pierwszy raz tworzyłam też misia z włóczki yarn art jeans. Nosek pochodzi ze stoklasa.pl

miś na szydełku W kolejce czekają już kolejne dwa misie – oczywiście w innych kolorach. Czekam na zamówione bezpieczne oczka plastikowe – niestety w takim mniejszym rozmiarze już zabrakło. Za to włóczki mam pod dostatkiem. Mam jeszcze chrapkę na szydełkowy bieżnik, ale strasznie trudno znaleźć mi w sieci jakiś fajny schemat, a chciałabym raczej taki minimalistyczny i niezbyt skomplikowany. A może mogłybyście mi coś polecić?

PS. jesteśmy właśnie na etapie szukania „właściwego” przedszkola dla Zuzi. Niestety nie dostała się do żadnego z wybranych przez nas przedszkoli państwowych (to jakieś nieporozumienie – moim zdaniem, ale o moim lekkim „oburzeniu” i kryteriach przyjęć napiszę przy innej okazji).

 

5 Replies Włączone Seledynowy miś szydełkowy

  • Mój rowerek także został już przyszykowany do jazdy, choć jest już pełnoletni i przydałby mu się solidniejszy lifting. Ale nawet bez niego (liftingu) wyruszamy całą rodzinką na wycieczkę. Odkąd Mała zaczęła jeździć na dwóch kółkach robimy sobie wspólnie takie wypady. Kupujemy kuraka z rożna, ja szykuję pudło sałatki, pakujemy się i jedziemy 🙂 Potem leżymy na kocyku, jemy i wracamy 🙂 Polecam – świetna sprawa.

    Co do bieżnika, to chętnie poszukam, tyle że nie wiem jaki to ma być wzór – czy filetem, czy owalny czy może z elementów?

  • no mój rower to prawie nówka 🙂 (choć ma już 4 lata, to jechałam na nim może z 5 razy) i jak już napisałam na Twoim blogu – marzą mi się takie wspólne wypady za miasto (a okolice mińska mazowieckiego, gdzie mieszkamy są naprawdę bardzo atrakcyjne). ale przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać aż Zuzia nauczy się jeździć na rowerze dwukołowym (póki co, to nawet nie miała okazji jeździć na 4-kołowym – mamy zamiar jej dopiero kupić)

    jeśli znajdziesz czas i chęć, to zerknij na jakieś schematy prostych filetów i owalnych – dzięki z góry 🙂

  • Oj prawda, prawda. Wiosna piękna, aż żal w domu siedzieć. Ja rozkoszuję się słońcem i tym, że nareszcie mogę w lekich sukienkach śmigać. Mój brzuch nie toleruje już nic innego 🙂
    Piękny miś i ma cudną minkę 🙂
    Poszperam w moich gazetkach, może jakiś bieżnik wpadnie mi w oko.
    Co do przedszkola… To może być droga przez mękę. Na szczęście mamy to za sobą, przynajmniej na razie. Trzymam kciuki za znalezienie tego właściwego. Pozdrawiam

  • Jak zwykle miś jest przeuroczy 🙂
    Ja też nie mogę doczekać się, kiedy w końcu wsiądę na rower 🙂
    Zapraszam do mnie po wyróżnienie i pozdrawiam cieplutko 🙂

  • Misiek śliczny jak wszystkie. Też bym sobie pojezdziła rowerem, tyle czasu już nie jezdziłam że nawet nie pamiętam kiedy to było ostatni raz…no teraz to sobie szybko nie pośmigam. Powodzenia z przedszkolem, trzymam kciuki żebyście znaleźli odpowiednie.

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu