Miś w oliwkowych spodenkach

wełniany miś

Co widzicie przed oczami, gdy myślicie o misiu? Ja natychmiast widzę misia Uszatka, misia Kolargola, a zaraz potem niedźwiedzia brunatnego, stąd też moje przekonanie, że jak miś, to zdecydowanie brązowy. Klasyka gatunku i kwintesencja „misiowatości”. Rękomisie też bardzo lubią brąz, choć rzadko w takim umaszczeniu występują, ale dziś właśnie tak – na życzenie klientki powstał taki klasyczny miś brunatny. Przywdział spodenki w oliwkowym kolorze i dumny jest niesamowicie.

 

Razem ze swym szarym bratem powędrowali już w świat i będą asystować w sesjach fotograficznych. A tak poza tym, to czasami brakuje mi wytchnienia, bo z jednej strony uwielbiam szydełkować i podczas wakacji brakuje mi tego zajęcia, prawie, jak powietrza, a z drugiej strony, gdy kalendarz zamówień wypełniony jest po brzegi, wiem, że nie mogę tak po prostu odłożyć szydełka choćby na jeden dzień i pozwolić sobie na wieczór nic nie-robienia, jeśli mam na to ochotę. Może i świat by się nie zawalił (miałam okazję to już kilka razy sprawdzić), ale wiem, że ludzie czekają na zamówioną maskotkę. Czasami zdarza się tak, że dość sprawnie idzie mi tworzenie i jestem pewna, że ze wszystkim zdążę na czas, ale np. pojawia się zamówienie nieoczekiwane, tzw. na wczoraj, bo na lotnisku zawieruszył się miś (taki podobny do rękomisiowych) i wtedy zamiast odmówić, czynię różne kombinacje w kalendarzu. No i się zaczyna. Plan się sypie, a ja próbuję panować nad sytuacją.

A tak pięknie wyobrażałam sobie własną działalność. Że jak się zachce, to człowiek zamyka „sklep” i bierze urlop i wraca, kiedy chce. Nie jest jednak tak łatwo, a może nawet trudniej niż poza działalnością, gdzie wypisuje się wniosek o urlop i już. Z pewnością dodatkowym czynnikiem jest to, że Czarodziejska Chatka z rękomisiami działa po godzinach pracy pełno-etatowej, a dodatkowo handmade rządzi się jednak innymi prawami. Nic to – będę się uczyła zwalniać na zakrętach, a czasem nawet zatrzymywać, by szydełkowanie wciąż było przyjemnością.

7 Replies Włączone Miś w oliwkowych spodenkach

  • Kochane są te Twoje misie :). Oprócz Uszatka i Koralgola kwintesencją „misiowości” jest dla mnie jeszcze Yogi i Boo Boo :). Miłej niedzieli.

  • Magda, chyba coś jest w powietrzu, bo ja dziś też pisałam o spowalnianiu tempa w biznesie. No cóż, nie darmo się mówi, że przedsiębiorca ma tylu szefów, ile zleceń 😉 Ja nauczyłam się, że czasem trzeba odmówić. Wiem, że może to mieć negatywne skutki (choć wcale nie musi), ale wolę czasem odmówić klientowi, niż wiecznie odmawiać mojej rodzinie wspólnego spędzania czasu lub sobie zasłużonego wypoczynku. Czasem po prostu trzeba wybrać. Trzymam kciuki za Ciebie i życzę mądrych wyborów.
    PS. Mój pierwszy miś był czerwony w biały wzorek z żółtymi, futerkowymi wstawkami. Mieszka z nami do dziś – teraz w ankowej szafie 🙂 Uściski!

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu