Miś wyjątkowy

szydełkowy miś

Nie pamiętam naprawdę, ile już trwa mój zachwyt nad szydełkowymi misiami – na pewno dłużej niż 4 lata, bo jeszcze przed narodzinami Zuzi powstawały pierwsze „sztuki”. Wtedy jeszcze takie nieudolne. Kilka z nich, wytarmoszonych przez malutką Zuzię, siedzi gdzieś jeszcze w zakamarkach i wstydzi się pokazać – bo krzywe, bo mało stylowe – choć na tamten moment nie umiałam innych. W końcu moje szydełko nauczyło się dużo więcej. Pierwszy poważny miś, to ten ze zdjęcia. Ten, którego nie zamierzam sprzedać, bo jest dla mnie wyjątkowy. Ilekroć na niego patrzę widzę, to „coś”, co uwielbiam w misiach (i nie tylko). Dla mnie jest bezcenny.

Kojarzy mi się ze starymi unikatowymi misiami siedzącymi na starych drewnianych półkach w malutkich klimatycznych sklepikach (z dzwoneczkiem przy drzwiach), czekających, by ktoś je kupił. Czasem nadszarpniętymi znamionami czasu. Pamiętającymi różne sklepowe historie, które opowiadali ludzie odwiedzający sprzedawcę w sklepiku. Siedzi, czeka, obserwuje, a czasem późnym wieczorem, gdy w sklepie robi się całkiem pusto i ciemno (tylko światło ulicznych latarni nieco rozjaśnia mrok), ożywa i razem z ołowianym żołnierzykiem i szmacianymi lalkami prowadzi długie rozmowy.

Tak właśnie patrzę na mojego brunatnego misia. Często też zerkam na niego (niczym na nestora rodu misiów), gdy szydełkuję jego mniejszych braci.

13 Replies Włączone Miś wyjątkowy

  • Jak zobaczyłam Twojego misia, to zaraz przypomniał mi się mój z dzieciństwa :).

    Nie wiem dlaczego, bo był trochę inny. Nawet do końca nie pamiętam jaki 🙁 ale na pewno był brązowy.

    Często żałowałam, że go wyrzuciłam … A Twój ma piękną historię w tle ;).

  • Mój Stefanek z dzieciństwa przeżył wiele (przede wszystkim wytańczył się niesamowicie, z racji swoich długich nóg dla malutkiej dziewczynki był idealnym partnerem). Kiedy zobaczyłam Twojego Misia, pobiegłam uściskać tego mojego. Piękny jest i ma coś z nestora całego rodu 🙂

    • ja niestety nie mam już swojego wyściskanego w dzieciństwie, ale za to wspomnienia z nim pozostały 🙂 już teraz nie można kupić takich misiaków – a szkoda

  • Aż mi się zaszkliły oczy, jak czytałam ten post. 🙂 Niesamowity jest Twój miś, a ze swoją historią jest prawdziwym skarbem! Nie oddaj go nikomu. 🙂

  • Pewne rzeczy nie mają ceny i te będziemy trzymać na zawsze dla siebie 🙂 To tak jak z samochodzikiem -resorakiem męża – bawił się nim za dziecka,a teraz robi to nasz syn 🙂

    Każdy ma chyba swojego Misia, prawda?

  • Miałam takiego samego misia, a później przy którejś przeprowadzce okazało się że mąż go wyrzucił, bo uznał że to jakaś zabawka którą moja córka się już nie bawi… Nawet nie chcecie wiedzieć jaką awanturę mu zrobiłam ;)) Ale dalej mi smutno kiedy o nim pomyślę…

  • Gdy tylko zobaczyłam zdjęcie, od razu wyobraziłam sobie tego misia w małym, klimatycznym sklepiku, na drewnianej półce lub gdzieś w kredensie.. Dokładnie takie samo skojarzenie, jak Twoje! Piękny wpis, bardzo plastyczny, oczyma wyobraźni widzę, co Tobie po głowie chodzi. Nie dziwota, że miś pozostanie Twój na wieki – takich pamiątek się nie sprzedaje. Świetnie, że rozwinęłaś swój talent i dzielisz się nim z innymi 🙂 Pozdrawiam ciepło!

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu