Szydełkowe maskotki, Szydełkowe misie

Miś z żółtą muszką

szydełkowy miś

Gdy patrzę na tego nowo powstałego misia – na te jego spodenki i muchę przypominam sobie o mojej wizji sklepiku z misiami. Wiem, wiem – pisałam już o niej, ale nic nie poradzę, że skojarzenie samo napiera, a więc taki nieco retro sklepik ze starszych czasów. Z przeszkolonymi drzwiami i wystającymi witrynami. Witryny wyłożone koronkowymi serwetkami, obrusami. W witrynach misie przeróżne, jakby złapane podczas ich misiowego życia – przy śniadaniu, podczas snu, niektóre wpatrzone w to, co za oknem. Misie stare i klimatyczne. Ze smutnym spojrzeniem proszącym, by przytulić. A w sklepiku stare ciemne drewniane regały z misiami. Skrzynie i kufry – w nich dodatki misiowe. Do tego nastrojowe światło i delikatny dźwięk pozytywki. W takim sklepiku powinno się czuć jakąś magię i myśleć, że nocą misie ożywają, jak ołowiany żołnierzyk, czy figurka baletnicy. Prowadzą swoje misiowe rozmowy aż do rana,  gdy znowu ktoś włączy światło i pierwszy przechodzień zatrzyma się przy witrynie.

 

Gdyby przypadkiem udało mi się kiedyś mieć taki swój stacjonarny sklepik misiowy, to właśnie taki by był. A sam miś, który stał się pretekstem do tych moich “uzewnętrznień” mierzy sobie 30 cm (więc jest, co przytulać). Elegancik z niego. Prosił o muchę, bo mimo swojej współczesności w głębi duszy czuje się misiem retro. Pomachał mi już na pożegnanie. Czekała na niego miłość, więc spieszył się ogromnie.