Misiowa w błękicie

szydełkowy miś

Jedna panienka misiowa w tych kolorach już była, ale beż i lekko brudny błękit cieszą się popularnością, więc wykonałam misię w tych kolorach raz jeszcze. Jest prawie lustrzanym odbiciem swojej siostry – prawie, bo jednak każdy miś jest inny (różnią się nieco – dobrze wiecie, że w rękodziele nie ma dwóch identycznych rzeczy, choć z pozoru wyglądają tak samo. Przede wszystkim tworzeniu każdego z misiów towarzyszą inne myśli, inny nastrój, inne sytuacje). A ostatnio odkryłam, że z szydełkiem jest, jak z butami – dopasowuje się do ręki.

Mam kilka szydełek powtarzających się co do rozmiaru – np. dwa szydełka w rozmiarze 3 – ta sama firma, ale jednym z nich działam już od dawna. Ostatnio dziergając misia sięgnęłam nieświadomie po drugie szydełko i jakoś zupełnie kiepsko mi się nim szydełkowało – nieswojo jakoś. To moje starsze widocznie jest już dopasowane do ręki (pewnie wytarło się tu i ówdzie) i niezwykle lekko mi się z nim pracuje. Mam wrażenie, że nowe nie ma takiego fajnego poślizgu.

Omijając nieco temat szydełkowy, napiszę Wam, że jestem bezsilna, jeśli chodzi o katar Zuzi. Utrzymuje się już tak długo, a specyfików wciąż przybywa (mieliśmy już chyba wszystkie możliwe, a na pewno prawie wszystkie). Ostatnio od pani laryngolog dostałyśmy maść z antybiotykiem do nosa, ale mam wrażenie, że niczego nie zmienia. Jak było, tak jest. Do tego zuźkowe migdałki mocno się powiększyły – (teoretycznie to normalne, jak organizm nie ma czasu na pełne wyzdrowienie – migdałki powiększają się po każdej infekcji i musi minąć co najmniej miesiąc bez infekcji, by mogły spokojnie się obkurczyć) – Zuzia chrapie w nocy. Już naprawdę nie wiem. Co dzień zastanawiam się, czy iść do naszego pediatry i pozwolić na antybiotyk (bo pewnie nasza pani doktor sięgnie po niego z lekką ręką), czy może kontynuować te nasze zabiegi wzmacniające odporność i czekać aż katar (i mokre pokasływanie) wreszcie zniknie – ech te przedszkola…

 

16 Replies Włączone Misiowa w błękicie

  • Śliczna misia, mnie też bardzo przypadł do gustu ten kolor 🙂 Jeśli chodzi o „dopasowanie” się szydełka, to wcale się nie dziwię (mimo, że ja nie szydełkowa w ogóle) – mam jedną igłę do koralików, której używam już dość długo i zawsze jak jest konieczna chwilowa zamiana na inną, to już po prostu nie jest TO 🙂
    Współczuję problemów chorobowych 🙁 Niestety nie mogę nic doradzić, ale cały czas trzymam kciuki za przegonienie kataru 🙂

    • też brałam to pod uwagę, choć lekarze to wykluczają – zwłaszcza, że to „katarzenie” Zuzi zaczęło się wraz z pójściem do przedszkola – stawiam na infekcję

  • To sliczna misia znowu.
    Przykro mi ze Zuzia tak cierpi. Moj syn mial ciagle klopoty z oskrzelami w przedszkolu…..Tak, masz racje…Te przedszkola……Jakos sie te chorubska tam dobrze czuja.
    Pozdrawiam i zycze zdrowka.
    Gabi

  • O Rany! Nie wiedziałam, że takie rzeczy można wyczarować na szydełku! To naprawdę czary 🙂 Jeśli tylko będę miała dziecko – natychmiast zgłaszam się po misiowy zapas!

    Pozdrawiam,
    Magda

  • ahhh – już się nie mogę doczekać, aż chrześnica nasza podrośnie i będzie mogła dostać w prezencie od cioci i wujka Twojego misiaka;)

  • Misia rozkoszna. Takie chucherko urocze.. 🙂 Rozczula.
    Co do kataru z kaszlem, to powiem Ci, że u nas świetnie spisują się nebulizacje. Lekarka poleciła nam krople Berodual (mam nadzieję, że nie wylecę stąd za kryptoreklamę? ;-). Podajemy je z solą fizjologiczną, gdy tylko Anka zaczyna charczeć i powiem Ci, że już trzeci miesiąc panujemy nad sytuacją (tfu, tfu). Co prawda kaszel i katar co chwila wracają, ale zatrzymują się we wczesnym stadium. Może warto spróbować?
    Życzę dużo zdrowia i pozdrawiam cieplutko 🙂

    • też zakupiliśmy nebulizator i stosujemy często-gęsto, choć jak na razie tylko z solą fizjologiczną. Czy Berodual jest lekiem bez recepty? Może spróbujemy następnym razem (oby go nie było) 🙂

  • Śliczna misia 🙂
    U mojej Hani kaszel ciągnął się od początku grudnia, litry wypitego syropu, antybiotyki i dziecko jak kaszlało, tak kaszle. Hanię ciągle leczono na alergię, nawet przy antybiotykach miała brać leki na alergię. W końcu się wkurzyłam i zadzwoniłam po prywatnego lekarza, który z chęcią przyjechał do domu. Pani doktor zbadała Hanię praktycznie od stóp po czubek głowy, obejrzała jej pokój, ułożenie poduszki. Przejrzała leki, gdzie okazało się, że Hania dostała już leki ze sterydami, które prowadziły nawet do śmierci łóżeczkowej (na szczęście dałam jej tylko jedną dawkę). Po czym okazało się, że Hani płucka takim kaszlem reagują właśnie na spływający katar, który u niej niestety jest tylko wewnątrz i nie wypływa. Dostała od lekarki szczepionkę przeciw katarowi: polyvaccinum mite, dzisiaj bierzemy pierwszą dawkę i mam nadzieję, że w końcu to nam pomoże. Może poczytaj sobie o niej, podobno wzmacnia odporność na katar. Zdrówka dla córci życzę :)))

    • Aniu, byłam wczoraj u pediatry z Zuzią i stwierdziła, że przyda się antybiotyk na 5 dni, który działa w organizmie dużo dłużej i podobno świetnie działa na zapchany nos – zobaczymy. Wczoraj też poprosiłam o przepisanie szczepionki uodparniającej do picia (właśnie dla osób, które mają tendencję do kataru, zapaleń ucha – ogólnie uodparniająca drogi oddechowe) – ribomunyl – też pokładam w niej spore nadzieje. My zaczynamy od lutego. Widzę, że szczepionka, o której wspominasz ma podobne działanie. Choć podobno tego typu szczepionki nie u każdego działają, ale bądźmy dobrej myśli. Powodzenia. Dziękuję za Twój komentarz 🙂

  • Z tym dopasowaniem szydełka coś faktycznie jest na rzeczy. 🙂 Patrząc po moich igłach do koralików.. najlepiej pracuje mi się z najstarszą, która bardziej już przypomina literę C niż I, tak się wygięła. 😀
    Na katar i kaszel niestety nic nie poradzę, bo nie mam doświadczenia w tym temacie. Ale z prób podnoszenia odporności nie warto rezygnować. 🙂

  • Prześliczna ta misia ,aż chciałoby się ją tulić. Chyba odezwało się we mnie dziecko hihi.

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu