Szydełkowe maskotki

MYSZKA Z BALETU

Czasami, kiedy siadam do napisania kilku słów na blogu dopada mnie jakaś taka niemoc słowna – jak dziś. Teoretycznie pisać bym mogła, ale nie do końca wiem, o czym. Pisanie dla samego pisania nie jest niczym dobrym i nie chcę go uskuteczniać. Zastanawiałam się już wielokrotnie, o czym internetowi czytelnicy lubią czytać. O czym Wy lubicie czytać, gdy już zdecydujecie się odwiedzić mój blog poświęcony szydełkowaniu i w dużej mierze temu, co tworzę. Wiem, o czym ja lubię i jaki styl pisania mi odpowiada.

Nigdy nie chciałam, by na takim szydełkowym blogu pojawiały się wpisy traktujące o rzeczach prywatnych (uczuciach, emocjach, pracy zawodowej, podróżach, sukcesach i porażkach i w końcu tym, w co się dziś ubrałam, co jadłam i piłam, gdzie dziś byłam i po co) – no jakoś to nie do końca mi to pasuje, ale z drugiej strony czuję, że tym ciągłym przedstawianiem moich maskotek, zanudzam Was. Czasem wystarczy samo zdjęcie, ale jednak blog, to blog, a nie Instagram, gdzie samo zdjęcie nikogo nie dziwi. Blog rządzi się innymi prawami. Może powinnam się przełamać i okraszać fotki maskotek swoim życiem.

Póki co kolejny opis. Myszki baletnice pojawiają się w Czarodziejskiej Chatce od czasu do czasu. Niedawno powstała standardowa różowa. Ma 15 cm wysokości i posłuży do sesji fotograficznych.