Szydełkowe ozdoby

Ognista portmonetka

Mimo tego, że w piątek szczęśliwie zdarzył mi się urlop wypoczynkowy (załatwialiśmy sprawy związane ze zmianą zameldowania – odwiedziliśmy urzędy – wymiana dowodu, prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego, tablic, itp.- ach ta nasz polska papierkologia), to poniedziałek, jak w każdym nowym tygodniu jest przeze mnie “znielubiony” – po prostu.

I w całym weekendowym zabieganiu (gdzieś na FB widziałam fajny obrazek – uśmiechnięta “pani domu” z dzieckiem na ręku + komentarz – “Zawsze się cieszę z długiego weekendu, bo wtedy mam wreszcie czas, by zrobić oba prania, poprasować, przetrzeć podłogę, zmyć wannę, trochę pogotować…”) chwila dla szydełka, które wyczarowało ognistą portmonetkę. Uwielbiam je.

szydełkowa portmonetka

I było jeszcze trochę dekupażu – to raczej następnym razem. Muszę jeszcze wspomnieć, że normalnie dopadł mnie nałóg pinterestowania – mogłabym oglądać cuda, które ludzie tam pokazują całymi godzinami – dosłownie, a że dzień w dzień przybywa tam ogrom różnych prac, to w zasadzie można byłoby tak non stop – bez opamiętania. Mimo wszystko trzeba się przemóc i zacząć działać – tam wchodząc jedynie po inspirację : ))))

Follow my blog with Bloglovin