Bardzo ogólne

Powroty do dzieciństwa

Zuzia dostała piękną lalkę – o takiej dość ludzkiej dziewczęcej twarzy. Zapakowaną w śliczne pudełko w serduszka. Pięknie ubraną w miętową sukienkę w groszki. Z cudnymi długimi włosami – o dziwo przy czesaniu nic złego się z nimi nie dzieje i wyglądają, jakby były naturalne. Ma rzęsy, srebrne balerinki i śliczne oczy. Lalka z serii designafriend – świat ją już docenił (powstają mebelki, ubrania, akcesoria, całe kolekcje). Kiedy wzięłam ją do rąk przypomniały mi się czasy mojego dzieciństwa. Nie było wtedy tak pięknych lalek (włosy w lalce, to już było coś – jedynie pewex’owskie Barbie, czy inne bobasy), ale czasy były świetne – jako dziecko tak je odczuwałam.

lalka designafriend

Pamiętam, jak zamykałam się w swoim pokoju i godzinami bawiłam lalkami – m.in. Pewnie jakby ktoś podsłuchał tych moich dziecięcych rozmów z lalkami, miałby niezły ubaw. Nieudolnie szyłam im ubranka, obcinałam i farbowałam włosy markerami (a potem żałowałam), tworzyłam im mieszkania z pudełek, wzdychałam do innych lalek z kolekcji (często na pudełkach lub na dodatkowych mini katalogach były rysunki innych z serii) i każdego wieczora zastanawiałam się z jaką zabawką będę spała dziś.

Wiecie? Bardzo się cieszę, że mam córkę, bo dzięki niej mogę wrócić do tych czasów i pobawić się trochę (na przykład ta najnowsza lalka – normalnie nie wypuszczałabym jej z rąk), poczuć się znowu małą dziewczynką (okazuje się, że ona wciąż we mnie jest – to dobrze, bardzo dobrze), której wypada przebierać lalki, czesać je i tworzyć meble z kartonów. No i w ogóle te spineczki, kokardki, lakierki, sukieneczki, torebeczki…róże…

Za to mój mąż najchętniej kupowałby Zuzi zdalnie sterowane koparki : ) – “dziewczynki nie mogą się bawić tylko lalkami” – argumentuje. Czasami przemyca jej samochodziki, ale natury nie da się jednak oszukać…

ps. szydełkowo nieustannie dzieją się różne rzeczy – na razie nie mogę pokazać – więc to, co powyżej to taka spontaniczna odskocznia : )