Szydełkowe maskotki, Szydełkowe misie

Puszysty miś na biało

szydełkowy miś

Pisałam już pewnie wiele razy – daję głowę, że na pewno zawsze przy okazji pokazywania puchatych miśków, o tym, jak ciężko pracuje się z tą włóczką, bo często się haczy i trudno namacalnie wbić szydełko we właściwe oczko (nie widać ostatniego rzędu), a jeszcze w dodatku trzeba traktować ją nożyczkami, by móc wyeksponować wyszywane elementy, oczy, czy nosek. Zawsze jednak widok ukończonego misia rekompensuje te “małe” niedogodności. Są jednak misiowate do granic możliwości. Stwierdziłam  to po raz kolejny, trzymając wtedy w ręku świeżo ukończonego misia w bieli. Ten miś powędrował już jakiś czas temu do Marzeny i urwisów.

W czym tkwi najbardziej jego misiowatość? Na pewno w tym, że nie widać ściegu szydełkowego (ani żadnego innego) : ), wygląda więc, jakby był szyty z fajnego pluszu, a do tego jest niezwykle milusi i mięciutki. Mam jeszcze kilka tego typu włóczek w swoich zbiorach, więc czekam do kolejnego razu, gdy ktoś zamówi takiego puchatka.