Ozdoby

Stroik adwentowy

stroik adwentowy

Nigdy nie tworzyłam wianuszków adwentowych, które odmierzałyby kolejne niedziele – aż do tych wyjątkowych narodzin. W tym roku postanowiłam, że zrobię taki. Taki, żeby pachniał lasem, przybliżał do tego dnia i pięknie rozświetlał wieczory. W pierwszej kolejności pomyślałam o czerwonych świecach (w mojej wersji świece mają różną wysokość). Przygotowałam dla nich słoiczki (świetnie sprawdziły się takie malusie po paście z tuńczyka), które odpowiednio ozdobiłam (surowy sznurek, kokardki, koronka). Od tygodnia “trułam” mężowi, że musimy się wybrać do lasu po gałązki świerku. No i super – wybierzemy się. Tak się składa, że w pierwszą niedzielę adwentu odwiedziliśmy rodziców (męża), a w ich mieście jest sporo pięknych lasów iglastych, więc…więc wybraliśmy się na łowy. Przemierzyliśmy parę leśnych miejsc wszerz i wzdłuż (dodam, że był mróz – 10 stopni). Dacie wiarę, że nie znaleźliśmy ani jednego świerku, a zjeździliśmy różne lasy (mniejsze i większe)? Ani jednego. Za to sosen co niemiara. Nie mogłam jednak wrócić z pustymi rękoma, bo pomysł zakładał jednak ten las więc zadowoliłam się sosną. Zebrałam też kilka szyszek. I tak zagościły w naszym salonowym stroiku i jeszcze tego samego dnia miały swoją premierę.

Zuzia i stroik adwentowy

Jak widzicie zdjęcia robione były wieczorem (zresztą teraz to już o 15 wieczór), więc ich jakość pozostawia wiele do życzenia, ale myślę, że troszkę oddają klimat. Muszę Wam napisać, że uwielbiam ten czas – czas przygotowań (swoją drogą muszę pomyśleć o jakichś nieco większych porządkach) – na razie skupiłam się na tworzeniu dekoracji. Szykuję też świąteczne wdzianko na poduchy. Jeszcze trochę brakuje. A poza tym wciąż staram się sprostać zamówieniom, a więc misie, króliczki, itp. (zamówień w związku ze świętami więcej).