Bardzo ogólne

Szaro-biały przedpokój i szafeczka na klucze

szary przedpokój

Witajcie. Jestem już świeżo po zmianach w przedpokoju. Powtarzając za autorami różnych blogów wnętrzarskich napiszę, że zgadzam się z tym, że często ludzie aranżując swoje mieszkania, zapominają o przedpokoju, a tak naprawdę, to on pierwszy wita gości i zachęca/zniechęca, by wejść dalej. Do pewnego momentu przymykałam oko na ten nasz korytarzowy pomarańcz i zupełnie zwykłe półeczki, wieszaki. Wszystko mieliśmy na wierzchu – teoretycznie funkcjonalnie, ale nic poza tym. W końcu jednak nadszedł czas, by wprowadzić i tu nieco klimatu. Zamarzyła mi się więc szarość na ścianach, grafit i czerń w dodatkach oraz biel mebli. Efekt końcowy? Podoba mi się, choć nie do końca “Sekretne spojrzenie” Śnieżki pokryło się z moją wizją szarości (wiecie, jak to jest,  “mieć wizję”). Myślałam, że kolor będzie nieco ciemniejszy, ale już zdążyłam go bardzo polubić. Ciężko było mi na zdjęciach oddać prawdziwy kolor ścian, ale ku mojemu zadowoleniu i początkowym obawom szarość miło odróżnia się od bieli. Stanęła też tu ikeowska szafla na buty Hemnes. Fajne rozwiązanie dla wąskich korytarzy. Na ścianie zawisła półka z wieszakami. Całości dopełniają dodatki. Przemalowałam też na grafitowo szafkę na klucze i domalowałam na niej serce (wcześniej była w kolorze miętowym).  Lada dzień zawiśnie i ona.

Na samym początku planowałam, żeby na którejś ze ścian zawisło długie lustro, ale ze względów czysto praktycznych pomysł upadł. Na szczęście mamy w domu szafę wnękową z lustrem, w którym można się przejrzeć od stóp do głów. Myślałam też o tym, by nad szafką sporządzić małą galerię jakichś ciekawych grafik w szarych lub białych ramkach, ale miejsce, które wydawało się do tego najlepsze (czytaj – pod wieszakiem) okazało się nietrafione. W końcu okrycia wierzchnie (czy to nasze, czy gości) muszą gdzieś wisieć, a przynajmniej chcemy, by było praktycznie. W srebrnej ramce w tej chwili znajduje się zdjęcie, ale zamierzam znaleźć jakąś miłą dla oka grafikę.

Jak zwykle nie zrobiłam zdjęć przed zmianami – no trudno, ale wyobraźcie sobie pomarańcz na ścianie i już wszystko będziecie wiedzieli. Jak dla mnie – jest duuużo lepiej.