Szydełkowe maskotki

Szary szydełkowy kotek

szydełkowy kot

Patrzę na to zdjęcie powyżej i nasuwa mi się taka myśl – jako mała dziewczynka wolałam się bawić lalkami, choć mam dwóch braci. Tuż obok lalek uwielbiałam też zabawy typowo chłopięce – chodzenie po drzewach, budowanie szałasów, grę w piłkę. Zdarzało się też czasem, że jakiś samochód albo zdalnie sterowany czołg, potajemnie wykradziony bratu, stawał się limuzyną wożącą moje lalki. Nigdy jednak jakoś specjalnie nie bawiłam się wyścigówkami (starałam się zrozumieć, że resoraki są lepsze od zwykłych samochodzików i upuszczałam ich tył, by sprawdzić im resory). Czym zatem wytłumaczyć moje ostatnie zauroczenia małymi autami?

Poniekąd pewnie zaraził mnie tym mój mąż, który motoryzacją pasjonuje się od dawna i wie o niej chyba wszystko. Mamy w domu nawet taką małą kolekcję starych samochodów. Kolekcja wciąż przyrasta, a ostatnie zakupy skończyły się włożeniem do koszyka czarnej perełki – miniatury Forda Thunderbird’a (samochód pochodzi z 1955 roku – taki “grzmot ptaka”). Jak dla mnie – jest boski. Zdaje mi się, że uwielbiam stare samochody – i w kolorach i w tych retro kształtach.

Pomyślałam też, że fajnie byłoby widzieć te małe śliczne samochodziki na zdjęciach z szydełkowymi maskotkami. Efektem ostatniej sesji było więc połączenie wydzierganego szarego kota w czarno-białej muszce z Fordem Thunderbird’em. Kot poleciał już do Belgii.