Szydełkowe maskotki

SZYDEŁKOWA MYSZ I MYŚLI KILKA

Posiadam konto na Instagramie – w sumie bardziej, to moja Czarodziejska Chatka je posiada. Zdążyłam już polubić całe mnóstwo fajnych profili i praktycznie codziennie daję sobie kilka minutek – głównie wieczorem, kiedy leżę już w łóżku – na obejrzenie nowości. Wiecie, kiedy napotykam zdjęcia nóg z pomalowanymi paznokaciami, czy kubek kawy/herbaty/koktajlu w różnych kombinacjach i sceneriach i jeszcze do tego okraszonych życiowymi mądrościami, to zaczynam się zastanawiać, czy to rzeczywiście jest interesujące – zdjęcia nagich nóg, zdjęcia nóg w piżamie, zdjęcia nóg w spodniach…ot takie sprawdzone kadry – przyznam się bez bicia, że i mnie zdarzyło się kilka razy takowe umieszczać. Wiem, wiem – każdy wybiera to, co lubi i nie musi zaglądać do osób, które wciąź starają się „zaskakiwać” tymi samymi widokami, ale tak tylko…

Znam osoby, które zlikwidowały konta na FB, bo dość miały „nóg z pomalowanymi paznokciami”, zameldowań ludzi w konkretnych miejscach, informacji na temat cudzych śniadań i obiadów (dziwią się niektórzy, że zamiast zjeść owe śniadanie, czy obiad – najpierw robi się odpowiednią stylizację, by pokazać wirtualnemu światu, a potem dopiero konsumuje) – może doszły do wniosku, że to niczego im nie daje, niczego nie wnosi, a czas jedynie zabiera, może denerwuje, irytuje. Z pewnością tylko niektórych, bo istnieje całe mnóstwo ludzi, którzy polubiają i komentują.

Ja traktuję swoje kanały, czy to na FB, czy Instagramie, jako możliwość podzielenia się swoimi szydełkowymi maskotkami – głównie. To darmowy sposób, by promować markę i śledzić, co dzieje się na „rynku”, a takżę być w kontakcie z klientami. Bardzo lubię też zaglądać ludziom do mieszkań – lubię inspirować się pomysłami na wystrój wnętrz, dlatego nie gardzę takimi instagramowymi zdjęciami. To jakaś mała mania – odkąd pamiętam (już jako małe dziecko) lubiłam spacerując obok domów, zaglądać przez rozświetlone okna i patrzeć, co ludzie mają w domu – jakie żyrandole, jakie kwiaty na parapecie, jakie meble. Mam nadzieję, że w nic w tym ze wścibstwa nie ma, bo raczej za taką się nie uważam : )

A co Wy o tym sądzicie (o instagramowych, FB zdjęciach i modach)? Was to nie drażni? Może co innego bardziej? Ahaaaa i koniecznie podzielcie się swoimi profilami Instagramowymi. : )

Czarodziejska Chatka wciąż prężnie działa i każdego dnia coś tu u nas powstaje. Jakiś czas temu szara myszka – szary mysz z żółtych spodenkach. Pokochałam go od pierwszego wejrzenia : )