Szydełkowe maskotki, Szydełkowe misie

Szydełkowy miś z fioletem

Niby miałam pisać o nowym misiu, ale jest coś, co jakoś czasami odbiera mi tę radość z szydełkowania. Są takie dni – 3 – 5 dni w miesiącu, kiedy nie mogę po prostu patrzeć na szydełko (z resztą nie tylko na nie). To są dni, kiedy moja głowa nagle staje się jednym wielkim bólem i poddaje się migrenie bez reszty (do tego dochodzą wymioty i ogólne osłabienie, każda myśl jest sporym wysiłkiem). Nie chce się wtedy nic i myśli się tylko o jednym, żeby przestało boleć, a kładąc się spać – o tym, by rano ból nie wrócił. Teoretycznie dzięki specjalnym tabletkom przeciwmigrenowym jestem w stanie zwalczyć całkowicie migrenę, ale bywają takie dni, kiedy jednak głowa nie do końca na nie reaguje – tak było wczoraj. Najgorsze jest to, że czasami ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że migrena to nie zwykły ból głowy i nie rozumieją, że może aż tak boleć, że nie można normalnie żyć – “głowa ją boli” – myślą (paluszek i główka…). Ech…tak tylko się żalę, bo nie powinno się tego w sobie tłumić, no nie? : )

A miś powstał na kilka dni przed tymi ogromnymi przeszkadzaczami. Kolejny z serii – “na zamówienie” – tym razem z fioletowymi dodatkami. Sam jest kremowy – ma 18 cm wysokości. Opuścił już mój dom : )

mis