Szydełkowe maskotki, Szydełkowe misie

Szydełkowy miś z różem

Ależ jesień chłodno nas powitała. Zaraz po przebudzeniu (około 5:30, kiedy wszystko jeszcze raczej śpi) zerkam na zaokienny termometr i widzę równe 0 (słownie – zero) stopni. Szoook! Ja już oczywiście jakiś czas temu wskoczyłam w ciepłe skarpety do spania, ale jakoś tak nie za ciepło pod kołdrą (choć ja to raczej zmarzluch jestem, więc na dokładkę termofor pod postacią zaspanego hipcia zabieram ze sobą). Zdecydowanie wolę złotą polską jesień – tylko w takiej odsłonie (ewentualnie, gdy nie trzeba wychodzić z domu – wtedy przełknę nawet deszcz) jest do zniesienia.

A ten oto miś zdążył wyruszyć w podróż jeszcze latem (szczęściarz). Taki dziewczyński miś z wielce różową kokardką na szyi i na uchu. Być może on też weźmie udział w profesjonalnej sesji. Swoją drogą z wielką przyjemnością nauczyłabym się, jak grać światłem, by zdjęcia małych przedmiotów wyglądały najlepiej. Gdzieś w sieci spotkałam kilka fajnych patentów na namiot bezcieniowy (szumna nazwa) – następnym razem je przetestuję i jak okażą się przydatne chętnie podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami (bo wiadomo, że dzień coraz krótszy, więc i światła do zdjęć zbyt mało). No i koniecznie muszę znaleźć moje zgubione gdzieś “chciejstwo”, bo jakaś taka leniwa się zrobiłam, a kolejne włóczki czekają.

miś-z-różem

PS. Zauważam (razem z panią ciocią z przedszkola), że Zuzia powoli się rozkręca – nawet pochwały już zaczynamy zbierać : ), choć podobno jeszcze z jedzeniem nie jest tak, jak być powinno – no mamy czas – mamy…