Szydełkowe maskotki, Szydełkowe misie

Budyniowy miś w dwóch wersjach

Dzień dobry, ja znowu z misiami przychodzę, ale żeby nie było – uprzedzałam, że teraz to one będą na pierwszym planie (teoretycznie czytam w Waszych komentarzach, że misie się Wam nie znudzą, itp., ale myślę sobie, że co za dużo, to niezdrowo). Dziś miś budyniowy w dwóch wersjach. Pierwotnie z czerwoną kokardką w serduszka, ale ostatecznie pojechał do swojej nowej właścicielki odziany w pastelowo różową kokardkę na szyi i uchu – tak po dziewczęcemu. Takie było też zamówienie.

szydełkowy miś

miś na szydełku

Patrzę tak na to stadko miśków, które czekają na wysyłkę i wiecie co? Lubię je. Najnormalniej w świecie – lubię. Pamiętam jednak czasy, kiedy dopiero zaczynałam swoją przygodę z misiami. Z mojego pierwszego miśka byłam dumna, jak nie wiem co, ale jak dziś na niego patrzę, to hmm…był okropny – pokraczny, bez wyrazu – no jakiś taki nie bardzo. Pamiętam, jak wiele musiałam jeszcze wydziergać tych misiaczków (z misia na misia było coraz mniej pokracznie), żeby stwierdzić, że to jest to – że o takiego misia mi chodziło. Niestety kilka razy zakładałam bloga od nowa, bo różne rzeczy się działy – łącznie z utratą wszystkich wpisów – nie mam więc tej całej historii, która mogłaby Wam pokazać tamtą pokraczność i brak stylu. Pewnie bym się tego wstydziła, ale z pewnością, gdyby nie to, to z dzisiejszych miśków nie byłabym taka zadowolona.

ps. Zdjęcia przyszło mi robić wieczorową porą, więc takie lekko ciemnawe (może czas pomyśleć o jakimś namiocie do zdjęć)