Szydełkowe maskotki, Szydełkowe misie

W łososiowej sukience

szydełkowe misie

Nuuuuda, bo dziś chciałabym Wam przedstawić kolejną Karpaczową misię. Powstała w Karpaczu – to był jednak bardzo twórczy czas – cztery misie w kilka dni i powiem Wam, że z wielką chęcią były dziergane – z wielką, jakbym co najmniej  z miesiąc ich nie szydełkowała.

Misia nosi łososiową sukieneczkę i kokardkę na uchu, jak zwykle. Wyjechała ode mnie już jakiś czas temu razem z dwójką towarzyszy.

A tak poza tym napiszę Wam, że nie chciałybyście teraz zobaczyć mojego biurka, przy którym pracuję wieczorami. Ja sama jakoś niechętnie na nie patrzę, bo dzieje się na nim wiele – zbyt wiele, jak na małe biurko. Jest sznur koralikowy z nowym młynkiem do nawlekania koralików, są serca i biała włóczka, czekająca na kolejne, są kolorowe tasiemki, nożyczki, igielnik, rozpoczęte misie i jeszcze dwa kwadraty stworzone wczoraj na próbę i włóczki, włóczki, włóczki. Wiecie, jak to jest, kiedy wena każe tworzyć wszystkiego po trochu. Nie opłaca się więc niczego z biurka sprzątać, choć ja osobiście uwielbiam, gdy jest całkiem puste i spokojne – lepiej mi się wtedy pracuje. Nic nie przypomina o tym, że coś trzeba dokończyć. Zajmę się, więc tym jutro, a jeszcze dziś pomęczę oczy.

Spokojnego weekendu już Wam życzę.